#Blogerkipolecaja: Dobre bo polskie| Polskie marki kosmetyczne, które warto (po)znać :)

#Blogerkipolecaja: Dobre bo polskie| Polskie marki kosmetyczne, które warto (po)znać :)

Witajcie! 

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym postem w ramach akcji #Blogerkipolecaja :). Pod lupę w tym miesiącu wzięłyśmy nasze polskie marki kosmetyczne, które warto w tym trudnym czasie wspierać. Jesteście ciekawi jakie kosmetyki polskich marek mam w swojej kosmetyczce to zapraszam Was dalej :) No i oczywiście do dziewczyn, do których linki znajdziecie na końcu wpisu. 

NaturalMe
Na początek mało znana polska marka! Tutaj polecę Wam dwa produkty, których używam regularnie od jakiegoś czasu i jestem z nich naprawdę zadowolona :) A mowa o Masce do miodowania włosów i Masce do skóry głowy (na dniach pojawi się o nich recenzja także Stay tuned!). Ostatnio w denku pisałam Wam o Hydrolacie Kwiat Pomarańczy. Mam jeszcze inne kosmetyki tej marki, o których pisałam Wam w tym poście (ale one grzecznie czekają na swoją kolej!). Ja mam niesamowitą ochotę wypróbować peeling solny karmelowy tej marki przy najbliższej okazji (obecnie jest na promocji w Super Pharm!). 


Laq
O tej marce już nieraz Wam pisałam na blogu bo to moje małe odkrycie roku i wiem, że nie tylko Ja pokochałam te kolorowe musy do oczyszczania twarzy :). Zainteresowanych odsyłam do recenzji! A w denku znajdziecie recenzję Nawilżającego żelu pod prysznic z ekstraktem z melona oraz Naturalnego mydła z ekstraktem z bananu! Ja mam ochotę jeszcze na nawilżający wiśniowy mus do oczyszczania twarzy i żel pod prysznic z ekstraktem z piwonii

 Miyo

To kolejna polska marka a jakże :) Ja ze swojej strony szczególnie polecam peeling i maskę do ust o boskim zapachu pomarańczowych maślanych ciasteczek, które aż chciałoby się zjeść <3 oraz paletę cieni bo to dobra jakość w niskiej cenie (są bardzo podobne m.in. do My Secret i Kobo, które już nieraz przewijały się na moim blogu). Z Miyo mam jeszcze miętowy puder do twarzy, który czeka na swoją kolej. 


 Bielenda 
No i marka, która przewija się praktycznie na każdym blogu i która wypuszcza tyle nowości kosmetycznych, że nie sposób za nimi nadążyć. Ja ostatnio pokochałam ją za Nawilżający peeling do ciała o obłędnym melonowym zapachu i jagodowo-borówkową maseczkę do twarzy! :) Bardzo lubię też płyny micelarne tej marki oprócz wersji detoksykującej z limonką (niestety na mojej skórze okazała się totalnym bublem i cieszę się, że się kończy). 

Ajeden
No i na koniec ostatnia polska marka, która mnie zaskoczyła! :) Uwielbiam hydrolat kokosowy tej marki bo od niego zaczęła się moja przygoda z tą marką <3 W zapasie mam jeszcze hydrolat bławatek a obecnie testuje szampon w kostce Amla i wygląda na to, że się polubimy (na pewno będzie za jakiś czas recenzja) oraz Olej z pestek jeżyn.

Jest jeszcze wiele polskich marek, które bardzo lubię i o, których pisałam na blogu m.in. Tołpa  i ich słynny peeling 3 enzymy, Efektima (i tutaj z czystym sumieniem polecam Wam kokosowy peeling do ciała, myjący mus do ciała z limonką, płatki pod oczy Shiny Look), Vianek i Sylveco (m.in. pomadka z peelingiem czy Odżywcza maseczka peeling do twarzy), Miya (i 5 minutowa maseczka oczyszczająca do twarzy to mój hit!), Ecocera (i ich puder jęczmienny!), Nacomi (szczególnie peeling do ciała o zapachu mrożonej kawy), Lily Lolo i inne. 
W fazie testów mam również kilka kosmetyków polskich marek m.in. Natural Secrets (Tonik nawilżający i Esencja aloesowa), Be. Loved (krem pod oczy z papają i mango), Tulua (Serum do paznokci i Krem odżywczy z efektem "wow"), Iossi (Aksamitna kuracja do rąk oraz Cytrusowa esencja), Paese (Paleta cieni Deep Nude oraz Puder pod oczy PuffCloud), Bioup (Eliksir rewitalizujący Mango Energy), Ovium (Wielorazowy płatek kosmetyczny), Asoa (Hydrolat z mięty pieprzowej). 

Uff i to by było na tyle! To są wszystkie kosmetyki polskich marek, po które sięgam najczęściej. Przy okazji zapraszam Was na blogi dziewczyn, gdzie znajdziecie ich ulubione polskie marki:
✿ Ania (Zaczarowana)
✿Aneta (Glam Girl)
✿Justyna (Z mojej strony lustra)
✿Kamila (Początkująco kosmetycznie)
✿ Paulina (The Special Beauty)
✿ Marzena (Turkusoowa)
✿ Kitsune (Asian Beauty World)
✿Natalia (Subiektywne piękno)
Koniecznie zajrzyjcie do pozostałych dziewczyn :) 

Znacie powyższe kosmetyki i marki? Jak wypadły u Was? Jakie są Wasze ulubione polskie marki? Chętnie się dowiem :)


Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,

Marzycielka


Projekt denko czyli "Zużyte czy nie pozbywam się" #2 2020| Denko bez dna :D

Projekt denko czyli "Zużyte czy nie pozbywam się" #2 2020| Denko bez dna :D

Witajcie!

Staram się na bieżąco zużywać kosmetyki i nic nie kupować (ale jak same dobrze wiecie różnie mi to wychodzi patrz: Nowości kosmetyczne #1 2020!).Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym denkiem w tym roku!. Postanowiłam je podzielić tak jak na zawsze na cztery kategorie: pielęgnacja twarzy, pielęgnacja włosów, pielęgnacja ciała oraz tzw. kolorówka. Jeśli jesteście ciekawi co tym razem znalazło się w mojej pustakowej torbie to zapraszam serdecznie dalej na mini recenzje produktów! 
P.S. Jeśli o jakimś kosmetyku pojawiła się pełna recenzja to Wam ją podlinkuję w tytule kosmetyku! :) 




LEGENDA:
NA PEWNO KUPIĘ
MOŻE KUPIĘ
NIE KUPIĘ PONOWNIE 


|Pielęgnacja włosów:
Moja skóra głowy polubiła się zdecydowanie z wersją Pure Detox :), ponieważ pięknie pachnie, nie spowodowała łupieżu i nie wysuszyła skóry głowy co niestety spowodowała wersja Pure Color :(. Pure Detox dobrze oczyszcza, nie obciąża i delikatnie przedłuża świeżość włosów. Z kolei Pure Color w moim przypadku okazał się nieporozumieniem, włosy po użyciu były oklapnięte, niedomyte i bardzo szybko się przetłuszczały (pomimo dwukrotnego mycia) no i niestety malinowy zapach z delikatną nutką kremu Nivea nie przypadł mi do gustu. Oba szampony są bardzo wydajne. Nie zauważyłam przesuszenia włosów po użyciu obu z nich. Niestety nie zauważyłam przedłużenia trwałości koloru jeśli chodzi o Pure Color... Po użyciu zarówno jednej jak i drugiej wersji moje włosy delikatnie się plączą (dlatego bez odżywki/maski się nie obędzie). Zapachy są delikatnie wyczuwalne przez jakiś czas na włosach. Po Pure Detox włosy są delikatnie odbite od nasady. Dlatego Ja na pewno wrócę w przyszłości do Pure Detox a wersję Pure Color będę omijać bo na moich cienkich, długich i rozjaśnianych włosach (obecnie wracam do swoich naturalnych) okazał się klapą :(. Od razu Was uprzedzę nie myje swoich włosów codziennie tylko co 2-3 dni, więc nie wiem jak sprawdziłyby się przy codziennym myciu. Nie wiem kiedy kupię ponownie Pure Detox bo jak dobrze wiecie lubię zmieniać szampony do włosów i testować nowości :) A na zdjęciu zabrakło opakowania Pure Color bo zapomniałam o nim przy robieniu zdjęcia a pustaki poszły już do śmieci :(
Delikatny szampon do włosów Pomarańcza & Bergamotka, Anwen 
No niestety okazał się dla mnie totalnym bublem :( Dałam mu naprawdę wiele szans i za każdym razem moje włosy wyglądały koszmarnie :( Niestety jeszcze nie znalazłam naturalnego szamponu, który by w 100% sprawdził się na moich włosach. Ten gagatek słabo się pienił, więc od razu wydajność spada...Przy okazji zauważyłam, że podrażniał mi skórę głowy i nie przedłużał świeżości włosów bo włosy po umyciu wyglądały na obciążone i tłuste! i ogólnie były jakieś tępe i sztywne :(  No i cena jak na szampon również wysoka. Jedynym plusem to ładny orzeźwiający zapach. Koniec końców zużyłam go do mycia pędzli. Pomimo tego, że bardzo lubię olej marakuja czy maskę do włosów.


✿ Regenerujący szampon micelarny (włosy łamliwe i puszące się) Konopia organiczna & Ashwagandha, L'biotica Biovax 
Konsystencja średnio gęsta,przezroczysta, ale całkiem dobrze pienił się na włosach. Zapach specyficzny roślinny i nie każdemu przypadnie do gustu.Szampon dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, nie podrażnia ani nie przesusza. Włosy po umyciu są delikatnie odbite od nasady, błyszczące i wygładzone a skóra głowy jest nawilżona. Nie jest wydajny, ponieważ żeby porządnie oczyścić moje włosy muszę go sporo nałożyć! Nie zauważyłam niestety aby włosy łatwiej mi się rozczesywały po samym szamponie a szkoda :( Na szczęście nie zauważyłam aby przetłuszczał moje włosy. Do plusów na pewno możemy zaliczyć także skład. Sprawdza się bez zarzutu jak większość szamponów :). 
✿Regenerująca maska do włosów Konopia organiczna & Ashwagandha, L'biotica Biovax 
Ma bardzo gęstą konsystencję przez co jest bardzo wydajna. Maska ma dziwny zapach podobnie jak szampon taki roślinny i niestety mi nie przypadł do gustu, co gorsze utrzymuje się przez jakiś czas na włosach przez co nie sięgałam po nią zbyt często jak widać. Co do działaniu to tutaj też szału nie ma :( Mam włosy rozjaśniane od dołu, górę mam już naturalną przez co są suche na końcach i często się puszą i ta maska niestety nie spełniła moich oczekiwań... nie zrobiła na moich włosach kompletnie nic... nie zniwelowała puszenia włosów, nie wygładziła ich, nie były zregenerowane ani nawilżone, ciężko je było rozczesać... :( Jednym słowem kompletna klapa jakbym nic na nie nie nałożyła :( Po wielu udanych przygodach z maskami Biovax spodziewałam się czegoś lepszego a tutaj takie rozczarowanie... Zdecydowanie zostanę przy mojej ulubionej wersji z Mango i Olejem Opuntia <3Myślę, że ta maska do włosów z Konopia lepiej się sprawdzi na włosach, które łatwo obciążyć niż suchych i zniszczonych tak jak w moim przypadku. Zużyłam ją koniec końców jako maskę przed myciem nakładając ją na suche włosy z dodatkiem kilku kropel olejku i wtedy o niebo lepiej sprawdziła się tak aniżeli solo po myciu... Dla moich włosów jest po prostu za lekka :(


✿Intensywnie regenerująca maseczka do włosów Argan & Złoto 24k Wygładzenie, L'biotica Biovax
Ma gęstą konsystencję, zapach średnio przyjemny, ale da się go przeżyć. Moje włosy po użyciu były dociążone, nawilżone, wygładzone, sypkie, gładkie, miękkie w użyciu, łatwo się rozczesywały, delikatnie się błyszczały. Ja jej używałam raz na tydzień/dwa tygodnie, ponieważ w dużej mierze zamiast przynosić dobre efekty było wręcz odwrotnie. Sama nie wiem czy do niej wrócę. P.S. Starałam się ją trzymać na włosach przynajmniej 20 minut. 
✿Wzmacniająco-odbudowująca odżywka do włosów delikatnych i zniszczonych Kolagen & Biotyna, Delia Cosmetics (Cameleo)
Konsystencja rzadka, przez co trzeba uważać przy aplikowaniu jej na włosy! Moje włosy piją ją jak szalone co przekłada się na jej wydajność (a większość ucieka podczas aplikacji niestety :(). Pachnie tak samo jak szampon i maska do włosów czyli delikatnie orzeźwiająco z nutką cytrusów. Nie należy przesadzać z ilością pomimo faktu, że włosy piją ją jak szalone (bo może obciążać włosy!). Włosy po użyciu są miękkie i odżywione! Delikatnie nawilżone i nieco zregenerowane (wiadomo, że żadna odżywka nie naprawi zniszczeń po suszarce czy farbowaniu!). Włosy delikatnie się błyszczą po użyciu! Nie puszą się i nie plączą tak jak zwykle, ale to robi większość odżywek u mnie :). Moim ulubieńcem nie została! Zdecydowanie moim faworytem zostaje maska do włosów! 


✿ Szampon koloryzujący do włosów nr 321 Średni blond, Schwarzkopf Palette 
Bardzo fajny szampon koloryzujący. Mam włosy rozjaśniane (obecnie już od połowy) na blond i chciałam uzyskać efekt zbliżony do mojego naturalnego koloru włosów i powiedzmy, że prawie mi się udało. O dziwo włosy po użyciu były miękkie i gładkie w dotyku. Praktycznie na całej długości uzyskałam jednolity kolor. Kolor utrzymywał się dłużej niż do 24 myć i stopniowo się wypłukiwał. Na swoje włosy zużyłam jedno opakowanie (jeszcze jedno mam w zapasie). Jednak przed użyciem warto zafundować włosom intensywna regenerację bo szampon koloryzujący lubi wysuszać! Nie wiem czemu, ale chyba wolę szamponetkę Aromatyczne Cappuccino z Joanny
✿ Zabieg termiczny Gueisha, Biovene Barcelona
Ładnie pachnie lawendą, ma wygodną formę czepka, ale to co u mnie totalnie ją zdyskwalifikowało to fakt, że niemiłosiernie piekła mnie w skórę, więc bardzo szybko zmyłam ją z włosów :( Dlatego nie ocenię go pod względem działania :( 
✿ Gliceryna, Botame Diy 
Kupiłam ją głównie z myślą o włosach. I stosowałam ją tak: do buteleczki z atomizerem (u mnie po toniku z Nature Queen) wlewałam 10 ml gliceryny i około 100-150 ml wody. Potem mieszałam. Spryskiwałam tą mieszanką włosy i na takie lekko wilgotne włosy nakładałam olej (u mnie olej marakuja z Anwen) i zostawiałam na max. 30 minut po czym je emulgowałam i myłam tak jak zwykle. Można ją także dodawać do balsamów, maseczek i kremów do twarzy. Włosy były zdecydowanie mniej spuszone, nawilżone, miękkie i gładkie w dotyku. Pamiętajcie gliceryna to humektantem, więc jeśli jest zbyt duża wilgotność to raczej nie nakładamy jej solo bo włosy będą spuszone. No i warto go stosować z emolientami proteinami aby osiągnąć PEH włosów.  Bardzo dobrze taka mgiełka z gliceryną sprawdza się na włosach suchych i kręconych. P.S. Nie wolno stosować jej w nadmiarze, ponieważ możemy osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego. Ja na pewno kupię kolejne opakowanie, ale będę też próbować z innymi składnikami diy. 


|Pielęgnacja twarzy:
✿ Hydrolat kokosowy (ekologiczny), Ajeden
To mój pierwszy hydrolat tej marki i z pewnością nieostatni! Ten hydrolat pachnie jak prawdziwe kokosowe Raffaello <3 Ja swój egzemplarz znalazłam w Terra Botanica Box także zamiast pojemności 100 ml mam miniaturkę 50 ml. Twarz po użyciu jest nawilżona i aksamitnie gładka aż chciałoby się jej dotykać cały czas! Łagodził zmiany skórne, co do zmniejszenia blizn czy przebarwień stosowałam go, za krótko aby takie efekty zauważyć! Stosowałam go również czasami jako podkład pod olej i również w tej roli dobrze się sprawdzał. Ja mam ochotę m.in. na hydrolat kawowy, gruszkowy ba nawet na arbuzowy! :) 
✿ Hydrolat Kwiat pomarańczy, NaturalMe
Nie był zły, ale jakoś na dłuższą metę zmęczył mnie zapach, ale co do działania nie mam mu nic do zarzucenia. Odświeżał, delikatnie matowił skórę. Skóra była zdecydowanie nawilżona i ukojona. Plusem z pewnością jest dostępność i niska cena. Co najważniejsze nie zauważyłam aby ściągał moje rozszerzone pory a na tym najbardziej mi zależało. Jednak ze względu na zapach nie wrócę do niego. 


✿ Olejowe oczyszczanie twarzy, Venus
Próbowałam tego gagatka na wiele sposobów i za każdym razem byłam z niego niezadowolona. Bardzo ciężko się go zmywało, pogorszył mi się stan cery, strasznie mnie po nim wyspało... no i zapachem też mnie do siebie nie przekonał... Koniec końców zużyłam go do mycia pędzli i gąbeczek. 
✿Kwintesencja pięknej skóry Stop Time, Ava Laboratorium
Konsystencja żelowa, nieco gęsta, treściwa o mlecznym kolorze. Moja teściowa używała go przez ostatnie 1,5 miesiąca rano i wieczorem i zostało jej niecałe 1/3 opakowania, więc wydajność oceniamy standardowo! Zapach ma piękny, taki jakby kwiatowy z nutką świeżości umila aplikację (kiedyś miałam szampon albo odżywkę do włosów o podobnym zapachu, powąchałam no cóż musiałam aby mieć rozeznanie :P). Przy regularnym stosowaniu moja teściowa zauważyła spłycenie widocznych już zmarszczek (wiadomo, że żadne serum nie spowoduje ich magicznego zniknięcia!), delikatne ujędrnienie skóry, poprawił się także delikatnie owal twarzy (z tego co zaobserwowała teściowa). Przy okazji skóra była nawilżona i wygładzona. Delikatnie rozjaśnia skórę.Aplikacja produktu jest banalnie prosta kilka kropel nanosimy na oczyszczoną skórę twarzy oraz szyi, delikatnie wklepując i wykonując masaż. Przez boski zapach aż chce się go używać (obstawiam, że głównie za sprawą tego zapachu mojej teściowej tak szybko poszło z jego używaniem :D). Na samym początku na twarzy tworzy lekki klejący się film, który po wchłonięciu bądź wklepaniu kremu jest praktycznie niewyczuwalny. Nie podrażnia ani nie powoduje ściągnięcia skóry. Moja teściowa stosowała go z kremem do twarzy innej marki i dobrze z nim współgrał. Nie roluje się pod makijażem. Bardzo prawdopodobne, że moja teściowa z chęcią do niego wróci! 
✿ Żel myjący do twarzy, Biolaven Organic
Żel myjący z Biolaven wiele osób sobie chwali a Ja mam co do niego mieszane uczucia. Do plusów z pewnością można zaliczyć piękny winogronowy zapach, naturalny skład i opakowanie praktyczne z pompką. Jako samodzielny kosmetyk daje radę...jednak do zmycia olejku do demakijażu przynajmniej u mnie nie do końca się sprawdza...Nie jest zbyt wydajny.Na szczęście nie wysusza skóry tylko delikatnie ją nawilża. Nie podrażnia ani nie uczula. Raczej do niego nie wrócę. 


✿Płatki kosmetyczne Aloe Vera & Soft Touch, BeBeauty
Pojawiają się bardzo często w denkach, więc nie będę się nad nimi rozwodzić. MOJE MUST HAVE! Chociaż ostatnio staram się przerzucić na wielorazowe tzw. owieczki Ovium. 


✿Płyn do płukania jamy ustnej z aminofluorkiem Sensitive Plus, Elmex 
Ten płyn jest świetny odkąd założyłam aparat ortodontyczny :)  Szkoda tylko,  że mega niewydajny! Pomógł mi zminimalizować krwawienie dziąseł. Ma bardzo delikatny smak, ale skuteczne działanie. Jedyną wadą jest regularna cena :/ Na pewno na promocji będę do niego wracać :) Jak dla mnie niczym się te wersję nie różnią! Dlatego kupuję je naprzemiennie (ostatnio były na promocji za 9,99 zł, więc zrobiłam sobie zapas :P). 
✿Płyn do płukania jamy ustnej Tea & Lemon, Colgate
Łagodny bezalkoholowy płyn do płukania jamy ustnej! Ma przyjemny zapach podobny do tego z Listerine! Skuteczny w działaniu tak jak ulubieńcy Listerine! 


✿Płyn do płukania Stay White Herbal Mint, Listerine
Płyn ma przyjemny, miętowo-herbaciany zapach. Nie podrażniał moich dziąseł, ba mam nawet wrażenie, że łagodził stany zapalne. Odświeżał oddech na długo. Co do wybielania nie zauważyłam... Na pewno kupię ponownie :) 
✿ Płyn do płukania jamy ustnej Mięta Bio, Alterra 
Co to za okropieństwo :O smak okropny nie da się go przetrawić...wylał go w końcu do umywalki bo nawet mąż nie chciał go używać :/

✿ Pasta do zębów Przeciw parodontozie, Biodent 
Spełniała swoje zadanie dziąsła po niej nie krwawiły, ale miała tak okropny smak, że do niej nie wrócę. Jest bardzo wydajna, starcza na długo, dobrze się pieni, czyści zęby i pozostawia uczucie świeżości. 
✿ Pasta do zębów Flora, Lacalut 
Ma delikatny miętowy smak. Jest bardzo delikatna, ale skuteczna! Nie miałam po niej problemów z krwawiącymi dziąsłami. Wydaje mi się, ze po jej używaniu mniej osadzał mi się kamień na zębach. Zapewnia świeży oddech na długo. Bardzo możliwe, że kupię ponownie. 

Różowa wersja pachnie delikatnie, trochę cytrynowo i kwiatowo. Konsystencja wersji oczyszczającej jest kremowa, gładka, rzadka, przypomina mi krem do twarzy bardzo łatwo się ją aplikuje na skórę i szybciutko się zmywa z twarzy. Z działania różowej wersji jestem bardzo zadowolona, ponieważ moja skóra po użyciu jest gładka, przyjemna w dotyku, oczyszczona,wygładzona, wszelkie "niespodzianki" są jakby mniejsze i wyciszone,delikatnie nawilżona,pory jakby faktycznie mniej widoczne. Po pierwszym użyciu różowej wersji szczypała mnie skóra, ale spodziewałam się tego, ponieważ w składzie znajdziemy kwas. Na pewno do niej wrócę :) 
✿Maseczka smoothie do twarzy Blueberry C-Tox, Bielenda 
Jak ona bosko pachniała, aż chciałoby się ją zjeść mi przypominał lody Oskar z białą czekoladą i jagodami <3 Ja zużyłam ją na raz bo nie lubię mieć długo otwartych saszetek. Skóra po użyciu była nawilżona, miękka i gładka. No cudo mam ochotę na inne kosmetyki z tej serii. 
✿Maseczka+peeling Vegan Muesli, Bielenda
A tu z kolei bubel :( Podobnie jak borówkę zużyłam ją na raz i ani nie sprawdziła się jako peeling (zbyt delikatne drobinki) ani jako maseczka (bo skóra zamiast być nawilżona i oczyszczona była po prostu sucha i domagała się natychmiastowego nawilżenia!). Już dawno żadna maseczka nie zaskoczyła mnie tak negatywnie :( 

|Pielęgnacja ciała:
✿Nawilżający żel pod prysznic z ekstraktem z melona, Laq 
Zapach bardziej bananowy aniżeli melonowy. Konsystencja bardzo lejąca, przez co wydajność żelu pod prysznic od razu spada :( Słabo się pieni,ale nie wysusza skóry! Wydaje mi się, że skóra po użyciu jest delikatnie nawilżona. Na ten wariant raczej się nie skuszę ze względu na wydajność i nie do końca udany zapach. Na plus można zaliczyć naturalny skład i polską markę. 
✿ Naturalne mydło z ekstraktem z banana, Laq
Konsystencja zdecydowanie gęstsza aniżeli w żelu pod prysznic. Jednak podobnie jak żel pod prysznic bardzo słabo się pieni. Jednak czuć delikatne oczyszczenie i nawilżenie. Sama nie wiem czy do niego wrócę. 


✿ Peeling myjący do ciała Mandarynka, Blank
Peeling znalazłam w jednym z Terra Botanica Box. Konsystencja jak dżem i to dosłownie! Czułam się tak jakbym wysmarowała się dżemem o zapachu pomarańczy z cynamonem! Dobrze oczyszczał skórę, łatwo się zmywałam, ale to bardzo bardzo delikatny peeling. Głównie ze względu na dziwną konsystencję nie planuję do niego powrotu. 
✿ Peeling do ciała Mrożona kawa, Nacomi
Jak on cudnie pachnie kawą <3 i nie tylko bo również powala na kolana działaniem! To petarda a nie peeling! Bardzo dobry zdzierak! Na pewno kupię kolejne opakowanie! Pozostawia skórę po użyciu gładką i nawilżoną! 
✿Naturalny peeling do ciała Luxurious z bio brokatem, BG Cosmetics  
Konsystencja bardzo zbita, więc ciężko się go "wyciąga" z opakowania. Nie jest to mocny zdzierak! Zawiera drobinki biodegradowalnego brokatu, który osypuje się wszędzie i na wszystko, z czym mamy styczność.Pachnie ładnie kwiatowo, jak jakieś eleganckie perfumy. Dobrze by się sprawdził przed Sylwestrem czy jakąś większą imprezą gdzie możemy błyszczeć. Pozostawia skórę gładką i nawilżoną, pełną brokatu, ale niestety również z delikatną tłustawą warstwą, która mi nie do końca przypadła do gustu. 
✿ Masełko do ciała i twarzy Marchewkowe Eldorado, Papilio Naturals 
Miałam miniaturkę, która wystarczyła mi na kilka użyć. Ja zużyłam je jako balsam do ciała. Skóra po użyciu była miękka, nawilżona i odżywiona. Zapach taki jakby orzechowy. Jedyny minus to tłustawa warstwa, którą zostawiał na skórze. Konsystencja za to lekka i delikatna jak chmurka. Możliwe, że kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie. 


✿ Bambusowy żel, G Synergie 
Próbowałam go stosować na różne sposoby i za każdym razem efekt mnie nie zadowalał! Zamiast nawilżać moją skórę  czy to na ciele czy na twarzy strasznie ją wysuszył i przy okazji zostawił lepką warstwę, której nie cierpię! Strasznie ciężko go wydobyć z opakowania (taki twardy i zbity plastik za każdym razem za dużo wypluwa kosmetyku!). Kupiłam go z myślą o stosowaniu jako podkład pod olej i niestety w tym przypadku również się nie sprawdził! miałam po nim niesamowity puch (i nie niestety nie była to wina oleju bo zazwyczaj stosuje ten sam olej na włosy!). Cena nieadekwatna do jakości (około 30 zł). Jedyną zaletą jest lekka konsystencja, która szybko wchłania się! (ale co z tego jak wysusza i zostawia lepką klejącą się warstwę na skórze!). Może latem się sprawdzi na poparzenia skórne! Na chwilę obecną strasznie mnie rozczarował...A może moja skóra po prostu tak reaguje na bambus (będę próbować jeszcze z żelem aloesowym). 
✿ Żel pod prysznic Egzotyczne pobudzenie, Oceania BeBeauty 
Pojawiają się u mnie na blogu od czasu do czasu. Dobrze się pienią, myją i przy okazji pięknie pachną i są tanie jak barszcz. Czego chcieć więcej? 


Co do ochrony chronią moją skórę pod pachami przed przykrym zapachem potu (nie testowałam ich oczywiście 48 h). Po kilku godzinach nie miałam mokrych plam ani nie wyczuwałam zapachu potu. Niestety nie wiem jak by się sprawdziły w naprawdę upalne dni kiedy człowiek bardziej się poci (wtedy stawiam na kulki z Garniera, które mnie latem jeszcze nie zawiodły!), w chłodniejsze dni i mniej upalne taka ochrona mnie zadowala. Na szczęście nie brudzą ubrań, chociaż wersja w sprayu lubi czasami bielić. Przyjemnie pachną kwiatowo, ale delikatnie kremowo (wyczuwalna jest nutka kremu Nivea). Zapach przez jakiś czas utrzymuje się na ciele. Nie podrażniają naszej skóry nawet po depilacji! Wersja w sprayu jest o wiele bardziej wydajna niż wersja w kulce i wydaje mi się, że pachnie intensywniej (ale nie dusząco, że trzeba otwierać okno na oścież :D). Po użyciu zostawiają skórę gładką i miękka bez uczucia ściągniętej skóry. Wydaje mi się, że sprawdzi się nawet u osób z wrażliwą skórą pod pachami. Gdybym miała wybierać wersje opakowania, która lepiej się u mnie sprawdza to zdecydowanie jest to wersja w kulce! Jakoś nie mogę zbyt długo używać wersji w sprayu, na dłuższą metę mnie męczy. Obie wersje w miarę szybko się wchłaniają (wersja w sprayu nieco szybciej niż roll-on). Oprócz mojej wersji Mild mamy do wyboru jeszcze Fresh (którą mam w planach) oraz Dry. Ja jestem zadowolona z mojej wersji i na pewno niebawem skuszę się na wersję Fresh :). 
Dostępny jest również wariant w sztyfcie (który mam w planach spróbować). Ma intensywny zapach taki kwiatowo pudrowy kojarzący się z morską bryzą (a czasami nawet z proszkiem do prania), który nie każdemu przypadnie do gustu. Jednak ten mocny zapach wyczuwalny jest jedynie podczas aplikacji produktu później nieco się ulatnia :). Mi on na szczęście nie przeszkadzał i przez jakiś czas utrzymywał się na skórze i w powietrzu. Atomizer działa bardzo sprawnie i ani razu mi się nie zaciął. Jednak czasami mam wrażenie, że wydobywa nieco za dużo produktu na raz przez co spada jego wydajność... Aplikując go na skórę nie przesadzajmy z ilością bo niestety chcąc nie chcąc nabawimy się mokrych plam (wiem co mówię bo za pierwszym razem przesadziłam :D) :( Zaczekajmy chwilkę z ubieraniem się aby dezodorant mógł nieco wyschnąć (i żebyśmy się nie nabawili plam na ubraniach). Dobrze się sprawdza aplikowany nawet na skórę po depilacji! Nie powoduje pieczenia skóry ani jej nie podrażnia. Jeśli zdecyduje się na powrót do marki Bionsen to z pewnością tym razem zainwestuję w wersję w sztyfcie! 

|Kolorówka: 
✿Żel do brwi, Golden Rose
Mój hit nad hitami i już nieraz pojawiał się w denku :) Produkt jest bardzo wydajny, jedno przeczesanie brwi i są delikatnie przyciemnione (ale tak delikatnie naturalnie). Na szczęście nie skleja brwi! Świetnie utrwala praktycznie na beton! nasze brwi :) Jedynie napisy na opakowaniu, bardzo szybko się wycierają...Mam już kolejne opakowanie a to coś znaczy :) Polecam go wszystkim! 
✿Pomadka ochronna do ust, Basiclab 
Pachnie jak guma balonowa! Ma taką oleistą, tłustawą konsystencję, dzięki czemu sunie na ustach jak masełko. Przynosi natychmiastową ulgę moim spierzchniętym ustom <3 Usta zdecydowanie są nawilżone i odżywione na dłużej!. Nadaje się jako baza pod matową pomadkę do ust! Jest mega mega wydajna. Skład, cena i dostępność również na plus! Chętnie do niej wrócę jak już zużyje wszystkie balsamy do ust ^_^. 
✿Cukrowy peeling do ust #RaspberryKiss, Selfie Project 
Konsystencja bardzo gęsta i klejąca (parafina w składzie). Zapach i smak jednym słowem chemiczny jakbym nakładała na usta plastik! Użyłam go tylko raz i więcej nie mam zamiaru...nie było żadnego efektu peelingującego na ustach...jedynie oblepione, klejące i tłuste usta, a nie da się go zmyć samą wodą z ust :/ Jednym słowem masakra już lepiej zainwestować w pomadkę peeling Sylveco czy zestaw peeling+maska do ust z Miyo. P.S. Zostawia różowo-czerwony kolor wokół ust czyli tzw. efekt klauna. Dobrze, że znalazłam go w pudełeczko BeGlossy, bo inaczej zmarnowane pieniądze... Także nie polecam! Rozczarowanie roku :( 
✿ Jagodowy olejek do ust, Selfie Project 
Podobnie jak w przypadku cukrowego peelingu do ust używanie tego olejku to dramat :( Jest okropnie lejący i klejący, przy okazji wylewa się samoistnie z opakowania! Co do nawilżenia nie zauważyłam...jedynie lepka, klejąca warstwa oblepiająca nasze usta..., która się nie wchłania i barwi usta. Kolejne rozczarowanie roku :( 
✿ Odżywcza pomadka z peelingiem, Sylveco 
Moje kolejne opakowanie i na pewno nie ostatnie! Usuwa suche skórki, nawilża, regeneruje usta, ma dobry skład i cenę? Czego chcieć więcej? Ja jestem na TAK! :) 
✿ Maska-serum całonocne do ust, Your Natural Side
Jeśli trzymamy ją w cieple to szybko zmieni nam się w lekką oleistą konsystencję (dlatego lepiej ją trzymać w chłodniejszym miejscu)... Jednak nie można jej odmówić wydajności, ale jak ją zużyć w ciągu miesiąca (tak jak napisał producent)! Ja jej głównie na noc bo na dzień konsystencja produktu mi przeszkadzała na dłuższą metę. Zapach nie jest najgorszy, przynajmniej nie czuć plastikiem jak w przypadku kosmetyków Selfie Project. Dobrze wchłania się w usta i czuć, że są nawilżone, ale niestety nie jest to długotrwały efekt a szkoda! Ogólnie duży plus za naturalny skład i cenę, ale fakt, że efekt nawilżenia mnie nie zadowala na dłuższą metę no i , że trzeba ją zużyć w ciągu miesiąca nie przekonuje mnie do ponownego zakupu.
 ✿ Próbka śliwkowego kremu, Papilio Naturals 
Próbkę znalazłam w jednym z boxów kosmetycznych i myślę, że zainwestuję za jakiś czas w pełnowymiarowe opakowanie. Ma fajną puszystą konsystencję, dobry skład (dla cery mieszanej również nie ma składników, które by ją zapychały). Co do działania się nie wypowiem, ponieważ próbka wystarczyła mi na jedno użycie. 


I to by było na tyle :) 
Mam nadzieję, że tym razem taki tasiemiec nie wyszedł jak zawsze :D 

Znacie produkty z mojego denka? Jakie są Wasze opinie na ich temat? Który z nich chciałybyście/ chcielibyście wypróbować? 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 


Marzycielka