#Blogerkipolecaja: Moja aktualna pielęgnacja włosów {Garnier, Natural Me, Syoss, Hair Tale Cosmetics, Only Bio, Sattva, Ministerstwo Dobrego Mydła}

#Blogerkipolecaja: Moja aktualna pielęgnacja włosów {Garnier, Natural Me, Syoss, Hair Tale Cosmetics, Only Bio, Sattva, Ministerstwo Dobrego Mydła}

 WITAJCIE! 

Dzisiaj przychodzę do Was jak co miesiąc z nowym postem z Akcji #Blogerkipolecaja. W lutym na tapet wzięłyśmy aktualną pielęgnację naszych włosów. Dawno, dawno temu pojawił się nawet jeden post na moim blogu pod tytułem: "Moja marcowa pielęgnacja włosów". Nie przedłużając jesteście ciekawi jakich produktów obecnie używam do pielęgnacji swoich włosów to przeczytajcie post do końca i koniecznie zajrzyjcie do dziewczyn (linki do blogów dziewczyn i ich wpisów znajdziecie jak zawsze na końcu). 




Mycie włosów: 
Do mycia włosów używam obecnie: Szamponu oczyszczająco-orzeźwiającego Botanic Therapy Zielona herbata, Eukaliptus & Cytrus Garnier, który służy mi jako typowy rypacz (ale cóż nie ukrywam moje włosy lubią mocniejsze szampony częściej niż 1 w tygodniu)! Ostatnio do mojej kolekcji dołączył Szampon do włosów falowanych i kręconych marki Syoss (o którym słyszałam dużo dobrego i mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi :). A w ostatnim #TerraBotanicaBox znalazłam Oczyszczający szampon Dragon Wash marki Hairy Tale Cosmetics ale jeszcze nie miałam okazji go używać! (na chwilę obecną mogę powiedzieć tylko tyle, że pięknie pachnie i na dniach pójdzie w ruch:). Tak przyglądając się produktom do mycia włosów zapomniałam Wam pokazać mojego ulubionego szamponu w kostce czyli  Amlę od Ajeden
P.S. Nie bądźcie przerażeni, że mam aż 3 szampony do mycia, ponieważ nie używam ich tylko Ja, ale mój mąż również :) Ostatnio zdenkowałam fenomenalne Czarne Mydło Babuszki Agafii oraz Rewitalizujący szampon do włosów z Garniera (o którym poczytacie już niedługo w denku). 

 Odżywki do włosów:
Jeśli chodzi o nawilżenie/odżywienie włosów to w chwili obecnej najczęściej sięgam po odżywki Garniera: Olejek rycynowy & Migdał, Korzeń imbiru & Miód, a w zapasie mam Mleko kokosowe & Makadamia :) Kupiłam je już jakiś czas temu (wtedy kiedy obowiązywała "promocja" w Rossmannie z tymi kodami na 5 produktów), ale dopiero niedawno wprowadziłam do swojej pielęgnacji. Obie odżywki ułatwiają rozczesywanie włosów, zmywają się bez problemu, pozostawiają włosy nawilżone i co najważniejsze nieobciążone. Jednak miłośnicy delikatnych zapachów będą zawiedzeni, ponieważ obie odżywki pachną bardzo intensywnie i zapach utrzymuje się przez jakiś czas na włosach. U mnie akurat odżywki do włosów idą jak woda, ponieważ używam ich do metody OMO czy do zemulgowania oleju z włosów. Ostatnio zdenkowałam Zestaw odżywek do włosów średnioporatowatych od Anwen i wiem jedno na chwilę obecną nie planuję do nich powrotu (zapachy są zdecydowanie za mocne dla mnie i na dłuższą metę mnie męczą), ponieważ w planach mam wypróbować nowości do włosów marki Only Bio.

Wcierki do włosów
Jeśli chodzi o Wcierki do włosów to obecnie denkuję słynną wcierkę Hennę i Amla (zostało mi jej raptem na 2/3 użycia). To co zauważyłam po wcieraniu jej w skórę głowy to wzmocnienie moich cienkich włosów i odświeżenie włosów (nie przetłuszczają się tak szybko!). Pojawiły się pojedyncze baby hair, ale bez jakiś fajerwerków czy masowego wysypu! Na całe szczęście nie obciąża moich włosów po myciu (chociaż staram się jej używać kilka godzin przed myciem włosów). Mi pachnie jak coca cola, co mi się mega podoba i z chęcią po nią sięgam. Żałuję jedynie, że nie jest mega wydajna! Następna w kolejce do użytkowania jest Pobudzająca wcierka do włosów marki Only Bio, którą znalazłam w świątecznej paczce od kochanej Ani. To co mi się w niej mega podoba to aplikator! Pachnie mega owocowo (czuć maliny i to mocno!). Co do działania się nie wypowiem, bo użyłam jej tylko raz! W planach mam zakup nowej wersji tej wcierki dostępnej w Hebe :). Planuję się niebawem zaopatrzyć w tzw. Szczotkę do masażu skóry głowy

Raz w tygodniu sięgam po peeling do skóry głowy 
i Maskę do włosów 
Po Peeling do skóry głowy z Only Bio sięgam raz  w tygodniu! Na początku miałam ogromny problem z dozowaniem go (ba nawet zrobiłam dziurkę w dziubku) i dopiero Ania mnie "oświeciła", że wystarczy dziubek przekręcić w drugą stronę i produkt bez problemu się wydobywa (także brawo Ja :P). Konsystencja przypomina mi Maskę peeling z Babo Kosmetyki (te drobinki i biała glinka) :). Zapach mocny intensywny, więc nie każdemu przypadnie do gustu. Włosy po użyciu są odbite od nasady, skóra głowy jest oczyszczona, a drobinki wypłukują się bez problemu. Niestety zauważyłam, że nie będzie zbyt wydajny (ale za taką cenę można mu to wybaczyć!). Daje na skórze delikatny efekt chłodzenia co sprawdzi się naprawdę fajnie latem! Na pewno napiszę Wam o nim niedługo coś więcej!
P.S. W zapasie mam jeszcze Prebiotyczny Peeling do skóry głowy marki Mawawo. A w planach mam wypróbowanie zbliżającej się nowości czyli Kwasowego peelingu do skóry głowy od Mawawo
Jeśli o używanie Masek do włosów to odkąd przestałam rozjaśniać włosy na blond nie używam ich już tak często jak jeszcze rok temu, ponieważ moje włosy tego nie potrzebują! Obecnie wystarczy im odżywka do włosów :) W świątecznej paczce od Ani znalazłam Stymulująca maskę na porost włosów z serii Botanic Hair Food, którą znajdziemy tylko w Drogerii Natura! Dzisiaj będzie pierwsze jej użycie także na pewno dam Wam znać na Insta Story co o niej myślę :) Zdenkowałam inną Maskę do włosów dlatego ta dopiero idzie w obroty :) 

Olejowanie włosów i zabezpieczanie końcówek
Obecnie do olejowania włosów używam jako podkładu pod olej Żelu aloesowego z Holika Holika i Oleju z pestek śliwki z Ministerstwa Dobrego Mydła, który pachnie jak marcepan <3 Jednak co do działania użyłam go dopiero raz, więc za wcześnie na jakiekolwiek wnioski :) Zdenkowałam niedawno Olej do włosów wysokoporowatych od Anwen i Olej z nasion bawełny z Nacomi (oba nie były złe, ale nie planuję do nich powrotu). Pamiętam, że kiedyś "namiętnie" używałam Olejków z Alterry i niebawem planuję do nich wrócić jak tylko zużyję obecne zapasy olejków do włosów. Dzięki olejowaniu włosów moje włosy są bardziej zdyscyplinowane i co najważniejsze błyszczące. Więcej o Olejkach w mojej pielęgnacji przeczytacie: TUTAJ . Jeśli chodzi o zabezpieczenia końcówek to w dalszym ciągu chce zużyć Serum na końcówki włosów z Natural Me


I tak właśnie prezentuje się moja obecna pielęgnacja włosów. Nie są to wszystkie produkty do włosów, które mam w szufladach tylko te, po które sięgam ostatnio najczęściej lub, które niedawno wprowadziłam do swojej rutyny pielęgnacyjnej. 
Zapraszam Was serdecznie do dziewczyn, gdzie znajdziecie ich obecne produkty do pielęgnacji włosów:

A jak wygląda Wasza pielęgnacja włosów zimą? Znacie/Lubicie któryś z przedstawionych produktów? Chętnie się dowiem!

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,


 Marzycielka


Topestetic-Bioaktywny tonik mikrozłuszczający (Tonik AHA, AHA I like it) & Postbiotyczny tonik łagodzący (Don't React), Alkemie- recenzja #140

Topestetic-Bioaktywny tonik mikrozłuszczający (Tonik AHA, AHA I like it) & Postbiotyczny tonik łagodzący (Don't React), Alkemie- recenzja #140

 WITAJCIE! 

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nowych toników do twarzy marki Alkemie dostępnej w sklepie Topestetic, a o których jakiś czas temu wspominałam Wam na Insta Story. Jesteście ciekawi jak wypadły na mojej kapryśnej, mieszanej cerze? TAK? To zapraszam Was serdecznie dalej. 

Dzisiejsi "bohaterowie" recenzji":



Obietnice producenta (tonik mikrozłuszczający):
BIOAKTYWNY TONIK MIKROZŁUSZCZAJĄCY
Tonik AHA, AHA I like it zawiera kombinację 7 rodzajów kwasów AHA (naturalnych: hibiskusowego, szikimowego oraz organicznych: mlekowego, glikolowego, winowego, cytrynowego, jabłkowego) ze złuszczającymi ekstraktami dzięki czemu zapewnia szersze spektrum działania niż pielęgnacja wysokim stężeniem pojedynczego kwasu. Kompleks organicznych kwasów AHA (jabłkowego, glikolowego, winowego, cytrynowego i mlekowego) rozluźnia połączenia między komórkami (korneocytami), przyspieszając proces złuszczania i stymulując skórę do odnowy i regeneracji. Ekstrakty z borówek, trzciny cukrowej, pomarańczy, cytryny i syropu klonowego (kwasy AHA) przyspieszają proces złuszczania naskórka zwiększają poziom nawilżenia i stymulują skórę do produkcji kolagenu i elastyny. Dzięki autorskiej kompozycji surowców, produkt doskonale sprawdza się w codziennej pielęgnacji każdego typu skóry, także suchej i problematycznej. W kontrolowany  sposób złuszcza martwe komórki naskórka, odblokowuje i zwęża pory. Ogranicza wydzielanie sebum. Tonik działa jak aktywator- przygotowuje skórę do przyjęcia kolejnych kroków pielęgnacji zwiększając efektywność i przenikalność składników aktywnych. Wyjątkowy kompleks dziesięciu roślin, wykorzystywany od pokoleń w medycynie chińskiej, wyrównuje koloryt skóry, zmniejsza istniejące plamy i przebarwienia, rewitalizuje skórę i zwalcza wolne rodniki. 
Wskazania:
*każdy rodzaj skóry, 
*suchość,
*zaskórniki, 
*nadmierne wydzielanie sebum, 
*zmarszczki, 
*przebarwienia, 
*nierówny koloryt skóry.


Sposób użycia:
Niewielką ilość toniku nanieś na wacik kosmetyczny i przemyj nim twarz oraz szyję, omijając okolice oczu. Przed pierwszym użyciem wykonaj próbę uczuleniową! W trakcie stosowania toniku należy pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej (co najmniej SPF 30)!.

Skład:
Sekretna receptura: kwasy z hibiskusa, kompleks kwasów AHA (jabłkowy, glikolowy, winowy, cytrynowy, mlekowy), kompleks ekstraktów złuszczających (z borówki, trzciny cukrowej, pomarańczy, cytryny i syropu klonowego), składnik nawilżający z kukurydzy, Snow White Complex. 
Pełny skład: TUTAJ

Moja opinia:
Bioaktywny tonik mikrozłuszczający zamknięty jest w plastikową buteleczkę z zamknięciem typu klik o pojemności 150 ml. Konsystencja wodnista! Zapach bardzo przyjemny, owocowy (chociaż wyczuwam w nim nutkę kwiatową). Przez chwilę zapach jest wyczuwalny na skórze. Używam go w wieczornej pielęgnacji, a na dzień stosuję krem z filtrem przeciwsłonecznym SPF 50 (obecnie używam tego z Holika Holika już niedługo napiszę Wam o nim więcej). Pozostawia na skórze delikatną wyczuwalną warstwę na skórze, która na szczęście się nie klei. To co zauważyłam na swojej skórze to wyrównanie kolorytu skóry i delikatne rozjaśnienie cery (takie zdrowe naturalne glow!). 
Skóra po użyciu delikatnie złuszczona i wygładzona (suche skórki znikają), ale nie przesuszona czy ściągnięta! Ogranicza wydzielanie sebum i delikatnie zwęża pory. Skład jest naprawdę bogaty, a tonik robi to co ma robić! Czego chcieć więcej? Chyba tylko większej pojemności :) W duecie z maską peelingiem do skóry Glow Up działa cuda na mojej cerze <3 Delikatny, ale skuteczny tonik do twarzy! Na pewno kiedyś do niego wrócę. Jest mega wydajny! 
Cena: 85 zł/Dostępność: Topestetic.pl

Obietnice producenta (tonik łagodzący):
POSTBIOTYCZNY TONIK ŁAGODZĄCY
Don't React wspomaga naturalną tarczę ochronną skóry tworzoną przez mikrobiotę. Znacząco zwiększa poziom nawilżenia cery. Za wielokierunkowe działanie odpowiadają precyzyjnie dobrane składniki o właściwościach równoważących, łagodzących, regenerujących. Equibiome to ekstrakt z młodych korzeni łopianu o właściwościach postbiotycznych. Posiada zdolność do zachowania właściwej bioróżnorodności mikroflory skóry, przywracając harmonię i odpowiednie proporcje drobnoustrojowe w jej ekosystemie. Zapewnia długotrwały komfort nadreaktywnej cerze, podnosząc jej próg tolerancji na stres wywołany zarówno przez bodźce fizyczne jak i chemiczne. Widocznie zmniejsza zaczerwienie i uczucie pieczenia. Organiczny hydrolat z konopi doskonale pielęgnuje skórę wrażliwą, ze skłonnością do zaczerwienień przynosząc jej ukojenie. Niacynamid przyśpiesza regenerację skóry stymulując ją do produkcji naturalnych lipidów i ceramidów. Zapobiega utracie wody z głębszych jej warstw, uszczelniając warstwę hydrolipidową. Normalizuje wydzielanie sebum, zmniejsza widoczność porów, łagodzi stany zapalne i zapobiega powstawaniu nowych. Dzięki silnym właściwościom antyoksydacyjnym spowalnia procesy starzenia się skóry i zwiększa jej odporność na czynniki środowiskowe. Ekstrakt z jagód pieprzu tasmańskiego natychmiastowo łagodzi podrażnioną i zaczerwienioną skórę (już w przeciągu 30 minut po jednorazowej aplikacji na skórę). 
Wskazania:
*każdy rodzaj skóry,
*przywrócenie prawidłowego pH,
*skóra wrażliwa, nadreaktywna, alergiczna,
*podrażnienia,
*suchość,
*zaburzony płaszcz hydrolipidowy,


Sposób użycia:
Spryskaj twarz z odległości ok. 30 cm lub niewielką ilość toniku nanieś na wacik kosmetyczny. Przemyj twarz oraz szyję, omijaj okolice oczu. W przypadku aplikacji wacikiem przykładaj go do twarzy, delikatnie dociskając. 

Skład:
Sekretna receptura: Equibiome (ekstrakt z korzeni łopianu), niacynamid, organiczny hydrolat z konopi, ekstrakt z jagód pieprzu tasmańskiego. 
Pełny skład: TUTAJ

Moja opinia:
Postbiotyczny tonik łagodzący zamknięty jest w plastikową buteleczkę z atomizerem o pojemności 150 ml. Konsystencja wodnista (przypomina mi herbatę :)). Zapach delikatny, praktycznie niewyczuwalny. Nie wiem jak Wy, ale Ja zimą stawiam na kosmetyki nawilżające szczególnie toniki i maseczki do twarzy, które ratują moją skórę przed nadmiernym przesuszeniem skóry z powodu ogrzewania i nie oszukujmy się małej ilości świeżego powietrza (mrozy nie sprzyjają spacerom w moim przypadku).
Co do atomizera rozpyla przyjemną mgiełką (czasami mu się zdarzy mocniejszy deszczyk). Co do działania przyjemnie i co najważniejsze długotrwale nawilża i odświeża skórę (wiadomo nie jest to nawilżenie na poziomie kremu do twarzy!). Nie podrażnia ani nie uczula. Skóra po użyciu delikatnie się lepi, ale tonik bardzo szybko się wchłania, więc aż tak to mi nie przeszkadza. Skóra po użyciu jest miękka i przyjemna w dotyku. Nie powoduje uczucia ściągniętej skóry, a niespodzianki zostały wyciszone i ukojone. Uratował moją skórę po mega mocnym peelingu do twarzy z Resibo (który podrażnił mocno moją skórę :(). Tonik przyniósł natychmiastową ulgę i moja skóra już tak nie piekła!. Skład jak sami widzicie jest bogaty! Jest mega wydajny! Chętnie za jakiś czas do niego wrócę i z czystym sumieniem polecam nie tylko wrażliwym cerom!
Cena: 79 zł/Dostępność: Topestetic.pl
Topestetic to sklep przede wszystkim z dermokosmetykami. Znajdziecie w nim przeróżne marki kosmetyków do pielęgnacji twarzy, włosów jak i ciała, które są dostępne stacjonarnie jak i te z wyższej półki cenowej. Myślę, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie bo wybór jest naprawdę ogromny. Do każdego zamówienia dodawane są próbki (moje zobaczycie powyżej) :). Zarówno wysyłka jak i zwrot są zawsze darmowe. Jest również możliwość skorzystania z konsultacji kosmetologicznej, która pomoże nam dobrać produkty adekwatne do naszych potrzeb i mamy do wyboru czat, rozmowę telefoniczną czy tak jak w moim przypadku mail :) Dlatego jeśli nie słyszałyście o tym sklepie to w wolnej chwili zajrzycie jeśli macie na to ochotę! :)

Znacie nowości do twarzy marki Alkemie? Jaki jest Wasz ulubiony tonik do twarzy? Znacie sklep Topestetic? Chętnie się dowiem. 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 


Marzycielka
#Blogerkipolecaja: 5 urodowych (kosmetycznych) rytuałów, których nauczyło mnie blogowanie :)

#Blogerkipolecaja: 5 urodowych (kosmetycznych) rytuałów, których nauczyło mnie blogowanie :)

 WITAJCIE! 

Dzisiaj przychodzę do Was z nowym postem w ramach naszej Akcji #Blogerkipolecaja. A mowa będzie o Urodowych rytuałach, których nauczyło mnie blogowanie. Jesteście ciekawi co wprowadziłam do swojej rutyny dzięki blogowaniu to przeczytajcie post do końca i koniecznie zajrzyjcie do dziewczyn (linki do blogów dziewczyn i ich wpisów znajdziecie jak zawsze na końcu). 


Źródło: Unsplash.com
1. Wieloetapowa pielęgnacja nie tylko twarzy
Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu nie widziałam (o zgrozo) sensu w używaniu serum do twarzy, balsamu do ciała, peelingu do ciała, hydrolatu czy kremu pod oczy (i używałam ich oczywiście od święta!). Obecnie nie wyobrażam sobie nieużywania kremu pod oczy, serum do twarzy, balsamowania ciała po kąpieli, zmywania makijażu za pomocą olejku, a następnie pianki/żelu do mycia twarzy, peelingu do twarzy i maseczki do twarzy m.in. 2 razy w tygodniu czy stosowania kremu z filtrem itd.itp.! P.S. Jednak nie ukrywam, żebym chętnie użytkowała dane produkty muszą mi one umilać swój "czas" zapachem! Nie wiem jak Wam, ale jak coś pachnie przyjemnie i ładnie to od razu jakoś chętniej się tego używa <3 
Źródło: Unsplash.com
2. Kosmetyki z lepszym składem i odkrycie nowych naturalnych polskich marek (#dobrebopolskie)
Nie ukrywam, że na kosmetyki z lepszym składem oprócz znanych mi blogów duży wpływ miała Wiola z Lost Alchemy i boxy #terrabotanicabox <3! Zauważyłam, że od jakiegoś czasu zdecydowanie lepiej mi się sprawdzą kosmetyki z lepszym składem do pielęgnacji twarzy aniżeli te typowo drogeryjne! Chociaż nie będę ukrywać na pewno z typowo drogeryjnych kosmetyków raczej nie zrezygnuję (za dużo pojawia się nowości). Mimo to bardzo mnie cieszy fakt, że w drogeriach pojawiają się kosmetyki z lepszym składem! 
Źródło: Pixabay.com
3. Włosomaniactwo tak bardzo 
Moje Włosomaniactwo zaczęło się od pewnej znajomej, która kiedyś prowadziła bloga (szkoda, że już go nie prowadzi), ale znajdziecie ją jeszcze na Instagramie (My Hair World)! I tak to się zaczęło, że wprowadziłam olejowanie do swojej pielęgnacji, metodę OMO, ba nawet peeling i wcierkę do skóry głowy (co kiedyś było dla mnie prawdziwą "abstrakcją")! Może to nie jest jeszcze zaawansowany poziom włosingu, ale i tak jestem zadowolona z efektów jakie osiągnęłam (odkąd przestałam rozjaśniać włosy na blond). 
Źródło: Pixabay.com
4. Research i świadome zakupy= mniej bubli kosmetycznych
Odkąd zaczęłam czytać blogi kosmetyczne zdecydowanie rzadziej kupuję pod wpływem "chwili". Czytam kilkanaście opinii i robię research w głowie czy aby dany produkt sprawdzi się u mnie. Mój portfel, mąż, skóra, włosy i ciało są zadowoleni z takiego obrotu sprawy :D. 
Źródło: Unsplash.com
5. Projekt kosmetyczny #denkujeniekupuję
W Projekt "Zużyte czy nie, pozbywam się..." wkręciłam się od samego początku blogowania (czyli jakieś 6 lat temu) raz z lepszym, innym razem z gorszym skutkiem! Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu miałam masakrycznie dużo kosmetyków otwartych na raz i nie było mowy żebym sama dała radę to wszystko zużyć w terminie! A obecnie rządzi u mnie Projekt #denkujeniekupuję (i mam nadzieję dalej się go trzymać w 2021 roku)! P.S. To co się u mnie nie sprawdza bądź wiem, że nie będę używać wędruje dalej (jak to mówią i wilk syty i owca cała) :). Jeśli czytacie mojego bloga już od jakiegoś czasu to wiecie, że co jakiś czas pojawią się posty z denkiem (zaległe niedługo się pojawi! ofc podzielone na dwa posty, bo jest tego duuużo :D). 

No i tak prezentują się moje Urodowe rytuały, których nauczyło mnie blogowanie! Oczywiście zapraszam Was również do dziewczyn:


A jakie nawyki/rytuały Wy wprowadziłyście do swojej rutyny dzięki blogowaniu? Chętnie się dowiem. 
Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 


Marzycielka







Maska-peeling do twarzy przeciwzmarszczkowa, Babo Kosmetyki-recenzja #139

Maska-peeling do twarzy przeciwzmarszczkowa, Babo Kosmetyki-recenzja #139

 Witajcie! 

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym kosmetykiem marki Babo! Pisałam Wam już jakiś czas temu na blogu o duecie (Delikatnym żelu do mycia twarzy  oraz o Antystresowym serum do twarzy ). Ową maskę-peeling do twarzy znalazłam w pudełeczku Terra Botanica Box ze sklepu Lost Alchemy. Maska-peeling właśnie dobiła dna, więc to najwyższa pora na recenzję!. Nie przedłużając! Jesteście ciekawi jak wypadła na mojej mieszanej cerze Maska-peeling do twarzy marki Babo? TAK? To zapraszam Was na recenzję! 

Dzisiejszy "bohater" recenzji:

Obietnice producenta:
Maska-peeling do twarzy przeciwzmarszczkowa z linii Your time keeper:
- prewencja przeciwzmarszczkowa i nawilżanie. Składniki aktywne maski oczyszczają, nawilżają i poprawiają kondycję skóry i działają przeciwzmarszczkowo. Dzięki zawartości maseł i oleju awokado maska nie zastyga na twarzy. 
Maska na bazie białej glinki, która nie zasycha. Dzięki łupinom z orzecha włoskiego można wykonać przyjemny peeling. Składniki aktywne maski oczyszczają, nawilżają, poprawiają kondycje skóry i działają przeciwzmarszczkowo. Dzięki zawartości maseł i oleju awokado maska nie zastyga na twarzy.
Skóra po użyciu jest oczyszczona, gładka, nawilżona i promienna

Sposób użycia:
Na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu nałożyć grubą warstwę maski. Po ok. 15 minutach wykonać krótki masaż i spłukać maskę. Następnie przystąpić do dalszych kroków pielęgnacji. Stosować 2- 3 razy w tygodniu. 
Uwagi: Nadwrażliwość na którykolwiek ze składników preparatu. W przypadku bardzo wrażliwej skóry lub aktywnego trądziku należy ominąć etap masażu. 

Skład:
Aqua, Kaolin, Persea Gratissima Oil, Olus Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Isopropyl Myristate, Juglans Regia Shell Powder, Betaine, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate SE, Soluble Collagen, Cetearyl Alcohol, Dehydroaceric Acid, Benzyl Alcohol, Panthenol, Urea, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Butyrospermum Parkii Butter, Cocoa Butter Glyceryl Esters, Hyaluronic Acid, Beta Glucan, Tocopheryl Acetate, Sodium PCA, Sodium Lactate, Arginine, Aspartic Acid, PCA, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Threonine, Isoleucine, Histidine, Phenylalanine, Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate, Lactid Acid, Sodium Hydroxide, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer. 

Moja opinia:
Maska-peeling do twarzy zamknięta jest w szklany słoiczek z zakrętką o pojemności 50 ml. Dodatkowo zabezpieczona była plastikową nakładką, która niestety do zdjęć się nie załapała. Konsystencja gęsta, kremowa z wyczuwalnymi drobinkami peelingującymi (łupiny orzecha włoskiego). Zapach delikatny, nieco dziwny mi nie do końca przypadł do gustu. Sama do końca nie wiem z czym mi się kojarzy. 
Maska-peeling jest na bazie białej glinki, ale dzięki zawartości innych składników nie zasycha. Drobinki łupin orzecha są nieco ostre, ale na szczęście nie ma ich zbyt wiele (jednak cery wrażliwe powinny uważać). Ja zdecydowanie wolę jej używać tylko jako maseczkę do twarzy aniżeli peeling do twarzy. Skóra po użyciu jest gładka, miękka, delikatnie nawilżona, oczyszczona i promienna. Wydaje mi się, że po użyciu tej maseczki moje rozszerzone pory były nieco mniej widoczne.
Co do wydajności u mnie nie była jakoś szczególnie wydajna, bo zazwyczaj nakładałam grubszą warstwę maseczki i po upływie 15-20 minut wykonywałam krótki masaż, a na końcu spłukiwałam maskę z twarzy (ale trzeba ją dobrze spłukać, bo może zapychać ze względu na bogaty skład i zostawiać tłusty, nieprzyjemny film na skórze). Ta maska-peeling to dobra opcja dla osób zabieganych i tych, którzy lubią kosmetyki 2w1. Dobrze aplikowała się na skórę, nie spływała z niej i w porównaniu do różnych maseczek z glinką szybko się zmywała. Nie podrażnia ani nie uczula. Chętnie do niej wrócę na jakiejś dużej promocji. Dla mnie to taka maseczka nawilżająco-oczyszczająca z bardzo delikatną funkcją peelingu. 
Cena: około 79 zł/Dostępność: np. TopesteticEkobieca.pl


Znacie markę Babo Kosmetyki? Jakie są Wasze ulubione kosmetyki tej marki? Chętnie się dowiem. 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,

Marzycielka


Hity i kity miesiąca Grudzień 2020- filmy, seriale, muzyka, książki| Przegląd kulturalny

Hity i kity miesiąca Grudzień 2020- filmy, seriale, muzyka, książki| Przegląd kulturalny

 Witajcie!

Mamy początek miesiąca, więc czas i pora na Podsumowanie kulturalne Grudnia :) (nie ma tego jakoś dużo, ale zawsze coś :D). Nie przedłużając jesteście ciekawi co udało mi się obejrzeć, przeczytać i posłuchać? TAK? To zapraszam Was serdecznie dalej :) 


Muzyka:
Tymek, Kuba Karaś, Urbanski- "Oczko w głowie"

Kamil Bednarek- "S.O.S"

Marc Lane-"Who Do You Love" 
("wina" oczywiście tureckiego serialu "Zapukaj do moich drzwi")

Tolan Shaw-"Gold"
(tak druga piosenka z tureckiego serialu!)

Adam Stachowiak-"Jesteś Wszystkim"
(idealna piosenka na pierwszy taniec normalnie)

Filmy:
Upalne Święta 
Elegancka mieszkanka Nowego Jorku, którą opuścił mąż, udaje się samotnie na safari do Afryki i odnajduje w życiu nowy cel. 

Wiecie co mi się jedynie podobało w tym filmie to słonie i afrykański klimat! Kompletnie nic więcej się w nim nie działo, a szkoda...zero emocji...wszystko takie sztuczne i wymuszone...Taki film do prasowania, bo inaczej strata czasu...  Oceniam zaledwie na 4! 




Oszukać przeznaczenie 5
Jadąc autobusem przez most, Sam doświadcza wizji, w której konstrukcja się zawala. Przeczucie powoduje, że wraz z przyjaciółmi opuszcza pojazd.

W porównaniu do 4 części to 5 część nawet, nawet ujdzie... Podobał mi się element zaskoczenia czyli połączenie ostatniej części z pierwszą (ale nie chcę Wam za dużo spoilerować). Mimo wszystko najbardziej podobała mi się 1 i 2 część :) Jeśli lubicie filmy w takim stylu to do prasowania jak znalazł :D Oceniam zaledwie na 4!



Kalifornijskie święta
Jego beztroski styl życia jest zagrożony, więc ten uroczy bogacz udaje robotnika, aby przekonać właścicielkę rancza do sprzedaży rodzinnej ziemi przed Bożym Narodzeniem.

Ten film ma tyle wspólnego ze świętami co nic oprócz tytułu... Cukierkowata i mega przewidywalna komedia romantyczna! Podobny nieco do "Miłość pod jednym dachem". P.S. Nie oglądajcie zwiastuna wcześniej, bo jak na Netflix przystało wszystko w nim jest pokazane :D Oceniam na 7! 




Seriale:
Gdzieś pomiędzy 
Laura Price zna dokładne okoliczności, w jakich jej córka zostanie zamordowana. Nie wiedząc kim jest zabójca, kobieta próbuje zapobiec tragicznym wydarzeniom.

Na samym początku tak średnio mnie zainteresował, ale z biegiem czasu (kolejnych odcinków) wciągnął mnie na dobre i w sumie w ciągu kilku godzin obejrzałam cały sezon :D Przypomniał mi momentami seriale na podstawie książek Harlana Cobena... Historia trzyma w napięciu przez cały sezon! Znaczy wiadomo jak w każdym filmie nie zabrakło błędów czy innych nieścisłości, ale można na nie przymknąć oko (a nawet dwa :)). Jedyne co mi się w nim nie podobało to zakończenie, ale to moja subiektywna opinia. Oglądało mi się go całkiem przyjemnie i z czystym sumieniem polecam jeśli lubicie krótkie seriale!  Oceniam na mocne 8! 

Bałagan, jaki zostawisz
Nauczycielkę zaczynającą pracę w szkole średniej prześladuje sprawa podejrzanej śmierci sprzed kilku tygodni. Kobieta zaczyna się obawiać o swoje życie.

Nie wiem jak Wy, ale Ja uwielbiam hiszpańskie seriale i rzadko kiedy jakiś mnie zawodzi! Nie mogło być inaczej jeśli chodzi o najnowszą produkcję Netflixa czyli "Bałagan, jaki zostawisz". Ten serial momentami przypominał mi pomieszanie z innymi seriali czyli "Szkoła dla Elity", "Love 101" oraz "Control Z". Jeśli lubicie nieco mroczne i pełne napięcia seriale to koniecznie musicie go obejrzeć. Nie ukrywam, że nie spodziewałam się takiego nietypowego zakończenie co uważam za ogromny plus! Oceniam na mocne 9! 

Facet na Święta
Zmęczona uszczypliwymi komentarzami rodziny wieczna singielka Johanne postanawia szybko znaleźć partnera, którego mogłaby zabrać do domu na święta.

Niedawno pisałam Wam o sezonie 1 i tak całkiem niedawno obejrzałam 2 sezon, który moim zdaniem niewiele się różnił od pierwszego i w sumie domyśliłam się jakie będzie zakończenie! Jednak nie można mu odmówić ciepła, śmiechu i rodzinnej atmosfery! P.S. Można go również potraktować jako dłuższy film, ponieważ ma krótkie odcinki po 20 minut. Jeśli lubicie takie luźne, życiowe seriale to coś dla Was! Oceniam na mocne 6! 

Książki:
Rosyjska księżniczka
Dwa zwaśnione gangi z różnych zakątków świata. Sojusz, za który najwyższą cenę zapłaci ona.
Sasza Askarowa, jedyna córka rosyjskiego mafiosa, to kobieta, z którą się nie zadziera. Wychowana twardą ręką w żelaznej dyscyplinie, teraz jest prawdziwą maszyną do zabijania. Kiedyś stanie na czele mafii na miejscu swojego ojca.
Antonio Morinello, syn włoskiego capo, ma Saszę na celowniku. Zrobi wszystko, żeby ją zdobyć. W ramach rozejmu między rodzinami zmusza jej ojca do oddania mu córki.
Sasza nie jest jednak typem kobiety, którą można sobie przekazywać jak trofeum. Czy ślub, który połączy te dwie rodziny, położy kres wojnie między rosyjską i włoską mafią?

Czytając tą książkę miałam istne "deja vu"... jakbym gdzieś to już czytała tylko nie pamiętam gdzie... Krótko mówiąc, ale to już było i nie wróci więcej... Podsumowując mega szybko się ją czyta, taki typowy romans z nutką mafii mega przewidywalna, ale jak na debiut to całkiem udana propozycja. Jeśli nie miałyście okazję czytać innych książek z wątkiem mafijnym to ta nowelka będzie idealna na pierwszy raz! Oceniam na 6! 

Chloe 
Twarz Chloe z bliznami przyprawia ją o szaleństwo.
Jej odbicie nieustannie przypomina, jak je zdobyła.
Mężczyzna, który ją zranił, nawiedza nie tylko jej sny, ale także rzeczywistość.
Niektóre koszmary nie odchodzą w ciągu dnia.
Dwóch mężczyzn wstaje, by uratować ją przed koszmarami.
Obaj są mężczyznami mafii, czekającymi za drzwiami, których nie chce otworzyć.
Amo żołnierz i Lucca zastępca.
Bestia i Boogieman.
Kogo ona wybierze?

Nie będę ukrywać ta część nie jest tak odkrywcza jakbym na to liczyła... Powielają się wydarzenia z poprzednich części "Nero" i "Vincent". Jednak mimo wszystko ta krótka nowelka jest bardzo potrzebna, bo dowiadujemy się tutaj m.in. skąd wzięła się blizna Chloe. Bardzo się cieszę, że została wydana wspólnie z 4 częścia "Lucca", bo gdybym miała czekać X czasu na dalsze losy Chloe i Lucca to bym chyba oszalała... Teoretycznie można ją pominąć i przejść od razu do 4 części "Lucca" :) Oceniam na mocne 7! 


Lucca
Lucca od najmłodszych lat nosił w sercu mrok. Kiedy w rekordowym tempie wspinał się po szczeblach mafijnej hierarchii, uświadomił sobie, że jedyne emocje, jakie odczuwa, pojawiają się wtedy, gdy zadaje komuś ból.
Chloe z jakiegoś powodu przyciągnęła go, jak płomień ćmę. Gdy Lucca zobaczył jej blizny, zrozumiał, że musi się dowiedzieć, skąd się wzięły. Ten, kto jest za nie odpowiedzialny, zapłaci za to, co zrobił. Trafił na listę Lukki, a nikt, komu życie miłe, nie chciałby się na niej kiedykolwiek znaleźć.
Chloe nie sądziła, że ktoś mógłby przerażać ją tak jak Boogieman. Nawet Diabeł nie był na tyle straszny. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, że Lucca, próbując poznać jej przeszłość, rozniesie cały mafijny świat. Jeżeli oboje to przetrwają, być może nie tylko Chloe uda się ocalić.

To jest hit na hitami! Uwielbiam tą część i zdecydowanie jest moją ulubioną <3 Nie mogę się doczekać maja i pozostałych części tej serii... Lucca nieobliczalny Boogieman pokazuje nam się z całkowicie innej strony i pokochałam tą jego "dobrą stronę". Historia niesamowicie porywająca i wciągająca. Chociaż momentami miałam wrażenie, że Chloe zachowuje się jak osoba z syndromem sztokholmskim :) Autorka wykreowała dwie wspaniałe postacie <3 Ta książka to niesamowity rollercoaster z mafijnym wątkiem, którą koniecznie musicie przeczytać. Oceniam na mocne 10! (ba nawet 11/10)


Złączeni obowiązkiem 

Drugi tom serii mafijnej, która wzbudziła uwielbienie wśród polskich czytelniczek.

Żona Dantego Cavallaro zmarła cztery lata temu. A teraz, kiedy mężczyzna ma zostać najmłodszym donem chicagowskiej mafii, będzie potrzebował nowej żony. Do tej roli została wybrana Valentina.

Nie była ona już panną, a wdową. Jednak nikt nie wiedział, że jej pierwsze małżeństwo było czystą fikcją. Gdy Valentina skończyła osiemnaście lat, zgodziła się poślubić Antonia, żeby pomóc mu zataić pewną prawdę. Mężczyzna był gejem i kochał kogoś spoza rodziny mafijnej. Nawet po jego śmierci Valentina utrzymała ten fakt w tajemnicy, nie tylko po to, by zachować godność zmarłego człowieka, ale również, by chronić siebie samą. I teraz gdy ma poślubić Dantego, szybko może wyjść na jaw, że jej małżeństwo z Antonio nigdy nie zostało skonsumowane.

Dante ma dopiero trzydzieści sześć lat, ale już wzbudza strach i szacunek wśród członków mafii. Słynie z tego, że zawsze dostaje to, czego chce. Valentina jest przerażona perspektywą nocy poślubnej, która szybko wyjawi jej sekret. Jednak okazuje się, że bezpodstawnie, ponieważ Dante w ogóle nie jest nią zainteresowany. Jego serce nadal należy do jego zmarłej żony.

Valentina jest zdesperowana i przepełniona pożądaniem. Postanawia zwrócić uwagę swojego zimnego męża, nawet jeżeli i tak nigdy nie zdobędzie jego serca.

Nie będę ukrywać nie porwała mnie na maxa historia Dante i Val, a szkoda, bo historia miała niesamowity potencjał. Chyba, za dużo ostatnio czytam książek z mafią w tle... :). Zdecydowanie jestem fanką 1 i 3 części (chociaż scen erotycznych jest aż nadto w każdej części...) :). Ta książka pomimo, że jest krótka nieco mi się dłużyła i czytałam ją na raty i do tej pory mam mieszane uczucia co do tej części... Obecnie czytam 4 część "Złączeni pokusą" (o 3 i kolejnych częściach tej serii przeczytacie w następnym Przeglądzie kulturalnym). Oceniam zaledwie na 6! 


I to by było na tyle <3 Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie wśród tych kilku propozycji! :)

Znacie coś? Może polecicie mi coś ciekawego do przeczytania/obejrzenia? Chętnie poznam Wasze propozycje! :) 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,


Marzycielka