Polecam

#Blogerkipolecaja: Poznajcie nas lepiej :)

#Blogerkipolecaja: Poznajcie nas lepiej :)

 Witajcie! 

Dzisiaj mam dla Was nietypowy post, bowiem wspólnie z dziewczynami #Blogerkipolecaja wpadłyśmy na pomysł w stylu Q & A czyli Poznajcie nas lepiej! Moją "parą" została Kamila, którą znacie z bloga Kosmetyczne Imponderabilia, na którym znajdziecie nie tylko recenzje kosmetyczne, ale i moje ulubione Podsumowania kulturalne i tureckie seriale. Jesteście ciekawi jakie pytania zadała mi Kamila? TAK? To zapraszam Was serdecznie dalej :) Mam nadzieję, że nasze posty bardzo Wam się spodobają i poznacie nas lepiej! 


Oto 10 pytań, które zadała mi Kamila:
1. Jeden kosmetyk bez, którego nie przeżyjesz, Twoje Kwc?
Hmm jeśli chodzi o kolorówkę to zdecydowanie moim KWC jest Żel do brwi z Golden Rose (jak tylko skończą mi się obecne z Eveline wracam do niego) <3 A jeśli chodzi o pielęgnację to nie wyobrażam sobie życia bez maseczek do twarzy (szczególnie bez różowej z Miya oraz Odżywczej maski peelingu z Vianka) :D A i bez pomadki do ust (niestety przy aparacie ortodontycznym moje usta przez większość czasu są suche jak wiór). 
2. Wakacje idealne to...
Dla mnie wakacje idealne to spędzone w domu na wsi z mężem i psiakiem przy boku bez zbędnych obowiązków pełne odpoczynku i relaksu :D w przeciwieństwie do większości osób. No cóż jestem typowym domatorem i niewiele mi do szczęścia potrzeba! Chociaż nie ukrywam marzy mi się mały wypad do Wrocławia chociaż na weekend :) Może w przyszłym roku się uda :) 
3. Ulubione kanały na Yt/podcasty?
Kiedyś bardzo często oglądałam kanały na YT! Obecnie niestety nie mam już tyle czasu na to, więc na YT słucham jedynie piosenek czy oglądam zwiastuny filmów bądź seriali :) Dlatego nie mam ulubionych kanałów lubię różnorodność! 
4. Co oznacza Twoje imię i czy ten opis zgadza się z tym, jaka jesteś naprawdę?
Hmm dobre pytanie, bo w sumie nigdy się jakoś tym nie interesowałam :D Moje imię Sabina według Księgi Imion nie ma najłatwiejszego charakteru (hmm mój mąż czasami może to potwierdzić, ale tylko czasami wszak nie ma tak źle ze mną chyba :D). Podobno jestem brana za wzór staranności i sumienności (taa chyba w braku organizacji chociaż nie powiem jeśli chodzi o pracę to daje z siebie 200% :)). Podobno nie ulegam wpływom (oj z tym nie do końca bym się zgodziła). Jak coś nie idzie po mojej myśli to podobno zwijam się w kłębek i wystawiam kolce (no tutaj po części bym się zgodziła). Zdecydowanie zgadzam się z tym, że rzadko ufam ludziom (po prostu za dużo w życiu tzw. "przyjaciół" dało mi w kość i od tej pory uważam na ludzi, którzy mnie otaczają). Jednak jeśli ktoś zdobędzie moje zaufanie to szczerze i na zawsze! Za to zdecydowanie nie zgadzam się z tym, że według Księgi Imion kocham zaszczyty, jestem pewna siebie i, że bywam złośliwa i zdradliwa, a i, że nie jestem empatyczna (moim zdaniem jestem i to za bardzo empatyczna! :)). A co więcej podobno jestem inteligenta i bardzo twórcza (oj w mojej pracy to wręcz wskazane :)). Podobno jestem uparta i zawsze stawiam na swoim (no może troszeczkę!). Ha ha, ale jedno na pewno się zgadza, że nie podążam za modą :D Zdecydowanie jestem #teamwygoda aniżeli #stylielegancja :P Nie zgadzam się za to z tym, że uwielbiam podróżować, bo jak mogliście przeczytać w pytaniu powyżej jestem typem domatora :D. Podobno też jestem sumienna i pracowita, czasem biorą za dużo obowiązków na siebie i przez to brak mi czasu ostatnio na blogowanie czy inne przyjemności! Także trochę może się i zgadza się z tym jaka jestem naprawdę, ale nie wszystko co to to nie :D. 
5. Najwięcej radości sprawia mi...
...spędzanie czasu z bliskimi, praca, blogowanie,piękna pogoda, mnóstwo książek no i kosmetyki (wszak od tego zaczęła się moja historia) a i wolny czas, który mogę przeznaczyć tylko na przyjemności, a nie obowiązki :) 
6. Co najbardziej cenisz w innych?
Zdecydowanie cenię w ludziach szczerość i uczciwość! :)
7. Największe kosmetyczne odkrycie i rozczarowanie 2020?
Największym Kosmetycznym odkryciem roku były zdecydowanie Musy do mycia twarzy marki Laq <3 Co do Rozczarowań kosmetycznych to pisałam o nich niedawno na blogu i do nich mogę zaliczyć m.in. Odżywczy peeling ryżowy z Miodowej Mydlarni.
8. Skąd wziął się pomysł ma stworzenie bloga, jaka sytuacja lub osoba Cię do tego zainspirowały?
Po prostu pewnego dnia wpadłam na pomysł (wtedy jeszcze z byłą przyjaciółką) na wspólne założenie bloga i tak to się dalej potoczyło tylko, że już samotnie (tylko pierwszy post powstał wspólnie). Blog powstał spontanicznie z ciekawości jak to jest znaleźć się po drugiej stronie "medalu" i od ponad 5 lat moja historia z blogiem toczy się dalej! I mam nadzieję, że jeszcze długo tak zostanie :)
9. Gdzie znajdujesz inspirację na nowe wpisy?
Raczej nikogo nie zaskoczę, że z życia :) Internetu no i z głowy :). 
10. Na co zwracasz największą uwagę na blogach? 
Co pierwsze przyciąga Twój wzrok szablon/zdjęcia czy tekst?
Nie będę ukrywać jestem wzrokowcem, więc moją uwagę przyciąga zdecydowanie szablon i zdjęcia, ale to tekst zatrzymuje mnie na dłużej :). 

Jeszcze raz dziękuję Kamila za ciekawe pytania! 

Zapraszam Was także na blogi kochanych dziewczyn, u których również pojawią się posty z tej serii w tym tygodniu:
Aneta (Femperially)
Kamila (Kosmetyczne Imponderabilia) u Kamili znajdziecie moje pytania i jej odpowiedzi :) 
❤Justyna (Z mojej strony lustra)
Inne podobne posty na moim blogu:
A podobny wywiad ze mną możecie znaleźć jeszcze na blogu Natalii (Enestelia) kiedy to Akcję #OCH Opowiem Ci Historię bodajże 2 lata temu prowadziła Inga wspólnie ze mną i kilkoma innymi blogerkami :) 
Mam nadzieję, że nasze posty przypadły Wam do gustu i dzięki temu miałyście okazję Poznać nas lepiej :). 

Chętnie się dowiem czy coś nas łączy, a może więcej dzieli :D P.S.  A najlepiej będzie jak odpowiecie chociaż na jedno pytanie "Co najbardziej cenicie u innych ludzi?"  

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 

Marzycielka 










Hity i kity miesiąca Sierpień 2020-filmy, seriale, książki, muzyka| Przegląd kulturalny

Hity i kity miesiąca Sierpień 2020-filmy, seriale, książki, muzyka| Przegląd kulturalny

 Witajcie! 

Nie wiem jak Wam, ale mi sierpień minął w mgnieniu oka! Dlatego dzisiaj tak na rozluźnienie przychodzę do Was z Podsumowaniem kulturalnym minionego miesiąca. Nie przedłużając jesteście ciekawi co ciekawego udało mi się przeczytać, posłuchać i obejrzeć? TAK? To zapraszam Was serdecznie dalej! 





Muzyka:

Gromee ft. Ania Dąbrowska-"Powiedz mi"


Igor Herbut-"Wdzięczność"


Mateusz Ziółko-"S.O.S"

Patryk Skoczyński-"Ruchomy cel"

Sanah-"No Sory"

Sobel-"Daj mi znać"

Little Mix-"Holiday"

Cleo & Dawid Kwiatkowski-"Bratnie dusze"


Filmy:

"Prawie jak gwiazda rocka"
Nikt nie podejrzewa, co ukrywa ta pełna optymizmu nastolatka - jest bezdomna i mieszka w szkolnym autobusie. Czy w obliczu tragedii przyjmie pomocną dłoń?

Nie powiem, żeby był to mega zły film, ale też nie na tyle urzekający jak wskazuje na to fabuła (a może to nie był "mój dzień" aby oglądać ten film...Kto wie?). Na pewno nie można mu odmówić optymizmu i wiary na lepsze jutro, ale czy jest to takie must have do obejrzenia? Nie sądzę :) Jedyne co mi się w nim podobało to fakt, żeby cieszyć się z tego co się ma i pamiętać o tym, że dobro zawsze wraca podobnie jak karma! Oceniam średnio bo na 5! 

"Kluseczka"
Teksańska nastolatka Willowdean Dickson bierze udział w konkursie organizowanym przez swoją mamę, która była kiedyś miss, żeby pokazać, co sądzi o standardach piękna.

No mnie nie zachwycił ten film...Ogólnie może i coś wnosi do życia, ale Ja mam do niego mieszane uczucia i ani Wam go nie polecam ani Wam go nie odradzam... Film w stylu "Jestem taka piękna", więc uprzedzam od razu żadne ambitne kino. Raczej film w stylu do obejrzenia i zapomnienia, a najlepiej to oglądać w tle podczas innych czynności (inaczej to starta czasu). Oceniam zaledwie na 4! 



"Wytańcz to"
Quinn Ackerman ubiega się o przyjęcie do wymarzonego koledżu. Sukces zależy od udziału w konkursie tanecznym jej grupy, którą dopiero usiłuje stworzyć.

Kolejna taneczna produkcja Netflixa :D Moim zdaniem bardzo podobna do "Poczujcie rytm", więc jeśli tamta propozycja Wam się podobała to bardzo możliwe, że i tak przypadnie Wam do gustu! Wiecie Ja ją oglądałam tak dla rozluźnienia i odprężenia, bo nie jest to jakieś wybitne kino! Mi się podobał, ale wiecie są gusta i guściki :D Oceniam na 7! 



"Pokochaj, poślub, powtórz"
Jack przeżywa różne wersje tego samego dnia, próbując opanować problematycznych gości, wszechobecny chaos i potencjalny romans na ślubie swojej siostry.

Ten film przynajmniej dla mnie to jakieś totalne nieporozumienie! Oglądałam go na raty kilka dni i do tej pory nie wiem o co w nim chodziło :D Oceniam na 1





Seriale:

"Droga do szczęścia"
Historia Fernandy i Carlosa, których miłosne perypetie i zawiłe rodzinne losy składają się na pełną namiętności, intryg i dramatycznych zdarzeń opowieść. Fernanda jest ubogą ale utalentowaną dziewczyną, marzącą o studiach muzycznych, które pozwoliłyby jej zostać znakomitą skrzypaczką. Jej matka, Amelia, w wieku osiemnastu lat zaszła w ciążę z Luisem, studentem prawa, który szybko porzucił ją dla milionerki Marissy. Kiedy ojciec wyrzucił ciężarną Amelię z domu, zakochany w niej od dawna ogrodnik, Pedro, ożenił się z nią by zapewnić opiekę jej i dziecku. Zgorzkniała z powodu zawodu miłosnego i konieczności życia w ubóstwie Amelia nie potrafiła jednak obdarzyć uczuciem ani jego, ani córki, więc Pedro za dwoje okazywał Fernandzie miłość i wsparcie. Dzięki swojej siostrze, kierującej elitarną szkołą dla dziewcząt, Pedro zapewnił przybranej córce doskonałą edukację. Nie stać go jednak na lekcje muzyki dla niej, więc Fernanda na własną rękę rozwija swój samorodny talent, mając nadzieję, że dzięki konsekwentnej pracy dostanie się do wymarzonego konserwatorium.

Już wiem w sumie czemu od kilku lat nie oglądam już telenowel, bo wszyscy w tych telenowelach są zazwyczaj jedną wielką rodziną (ale oczywiście musi minąć 100 odcinków, aby wszyscy się poznali :D). A no i te miłości od pierwszego poznania (i od pierwszego razu dzieci :D). Teoretycznie nie jest zła, ale jakiegoś szału też nie było, bo momentami główna bohaterka mega mnie irytowała (wszystko musiało być tak jak ona chciała). Na początku nawet przyjemnie mi się go oglądała i tytułową piosenkę dało się słuchać tak przy sto którymś odcinku niesamowicie mnie denerwowała, więc ją przewijałam (o ile się dało). Także wiecie nie polecam ani nie odradzam :D Gdyby nie główny bohater to pewnie nie dobrnęłabym do samego końca! Oceniam na 6! 




"Modliszka"
Pracujący nad sprawą makabrycznych morderstw prefekt zwraca się o pomoc do Jeanne Deber, odsiadującej karę seryjnej morderczyni i skłóconego z nią syna. 

To jedna z dzisiejszych propozycji, którą z czystym sumieniem mogę polecić. Ma zaledwie 6 odcinków i w każdym praktycznie coś się dzieje (pomijając mało wciągający pierwszy odcinek)! Podobał mi się bardzo pomimo, że to francuski serial! no i fakt, że domyśliłam się kto stał się naśladowcą słynnej Modliszki (ale nie będę Wam spoilerować). Oceniam na mocne 8! 


"Odwet"
Cztery uczennice prywatnej szkoły łączą siły, by umiejętnie wymierzyć sprawiedliwość i ujawnić nadużycia.

Dla mnie ten serial to takie połączenie "Szkoły dla Elity" z "Control Z", więc jeśli tamte produkcje Wam się podobały to bardzo możliwe, że i "Odwet" Wam się spodoba (chociaż nie gwarantuje, bo wiecie różnie to bywa). Serial ma zaledwie 10 odcinków (Ja połknęłam go dosłownie w 2-3 dni także wiecie :D). Mimo wszystko nie powiem, żeby mnie aż tak zachwycił,abym z niecierpliwością czekała na 2 sezon (co to to nie).  Wiem, że o tym samym tytule jest książka, ale Ja chyba ją sobie odpuszczę :) Oceniam na 7! 


"Love 101"
Grupa nastoletnich uczniów próbuje połączyć w parę ulubioną nauczycielkę i nowego trenera koszykówki, aby zapobiec wyjazdowi kobiety z miasta.

Turecka produkcja, którą obejrzałam z polecenia Kamili i mi się bardzo podobała! Obejrzałam w zaledwie 2 dni! Momentami nieco absurdalny i przewidywalny, ale przyjemnie mi się go oglądało. Liczę na to, że niedługo pojawi się 2 sezon. A za muzykę (nie tylko turecką) to mają u mnie mega plusa (szczególnie w odcinku 5 <3). Oceniam na mocne 8! P.S. Jeśli tylko lubicie młodzieżowe, szkolne produkcje to zdecydowanie coś dla Was. Jeden z bohaterów przypominał mi Guzmana ze "Szkoły dla Elity" :D. 



Książki:

"Zakazana" Ella Fields
Romantyczna opowieść o pierwszej o miłości, której nie da się puścić w niepamięć
Daisy ma dwie wielkie miłości: sztukę i Quintona, z którym się wychowała. To właśnie z nim przeżyła najważniejsze chwile swojego życia. Pierwszy pocałunek. Pierwszy seks. Pierwsze złamane serce.
Po przeprowadzce z rodzicami na drugi koniec kraju ich kontakt się urywa. Jednak Daisy nigdy nie przestaje myśleć o Quinnie. Po latach rozpoczynają naukę na tym samym Uniwersytecie Gray Springs.
Okazuje się, że chłopak znacznie lepiej poradził sobie z rozstaniem dzięki nowej dziewczynie, Alexis. Mimo wszystko Daisy nie odpuszcza. Wie, że ich związek był czymś wyjątkowym. Jej serce jest wciąż złamane, ale jednocześnie silne i gotowe do walki o miłość.


Na książkę "Zakazana" trafiłam całkiem przypadkiem na aplikacji Legimi :) I jeśli tylko lubicie romantyczne historie to z czystym sumieniem Wam ją polecam. Na pewno skuszę się na inne książki tej autorki. Chociaż nie ukrywam podejrzałam od samego początku jak ta historia dalej się potoczy. Jedna z takich historii, które chwytają czytelnika dogłębnie i ciężko się od niej oderwać. Mamy tutaj historię z dwóch perspektyw okiem Daisy i Quinna, co moim zdaniem jest bardzo na plus, ponieważ możemy ocenić daną sytuację z dwóch "miejsc". Bardzo dobrze mi się ją czytało i żałuję, że tak szybko się skończyła (chociaż zazwyczaj tak jest, że dobre książki szybko się kończą). Główni bohaterowie idealnie wykreowani czuć tą chemię pomiędzy nimi <3. Wiecie na pewno nie jest to nieszablonowa historia, bo w większości nie ukrywam mamy utarty już schemat z innych książek, ale mimo wszystko mi się bardzo podobała! Polecam :) Oceniam na mocne 8! 

"Bez powrotu" Mia Sheridan
Zamożna i obracająca się w najlepszym towarzystwie Olivia Barton nigdy by nie przypuszczała, że w trakcie podróży służbowej jej narzeczony zniknie bez śladu. Jest tym bardziej zrozpaczona i zdezorientowana, kiedy wynajęty przez nią prywatny detektyw namierza go na drugim końcu świata, w nadmorskim miasteczku w Kolumbii. Kraj został niedawno dotknięty potężnym trzęsieniem ziemi i śmiercionośnym tsunami, a w efekcie pozbawiony łączności ze światem, co prawie uniemożliwia wszelkie podróże. Olivia mimo to postanawia dotrzeć do Kolumbii i znaleźć odpowiedzi, których tak rozpaczliwie potrzebuje.

Mam ogromny sentyment do książek tej autorki i z chęcią sięgam po nowości i tak było w tym przypadku! Niestety tutaj coś nie zagrało, a szkoda bo fabuła miała ogromny potencjał! Mimo wszystko przeczytałam ją do samego końca, ale nie porwała mnie historia Olivii. Bardzo przewidywalna historia, od samego początku wiemy jak się skończy... No i nie ukrywam jest mega krótka (taka trochę nowelka)! Jedyny plus to wtrącenia hiszpańskie w książce i tyle z plusów jeśli chodzi o książkę "Bez powrotu" :( Oceniam zaledwie na 5! 


"Lev" Belle Aurora
Seria o mafijnej rodzinie Leokov bestsellerowej autorki „Raw Family”!
Kiedy Lev Leokov zauważa w klubie nocnym zagubioną młodą kobietę, Minę Harris, wie, że coś jest nie tak. Dodatkowo przyłapuje ją na kradzieży. Musi jednak sam przed sobą przyznać, że po raz pierwszy w życiu ktoś go zaintrygował.
Lev szybko się orientuje, że Mina jest na dnie. W jego życiu nie brakuje przemocy, ale z jakiegoś powodu chce pomóc dziewczynie.
Mina decyduje się dla niego pracować. Nie ma niczego, więc nic nie może stracić. Prawda?Pozwala jej dokonać wyboru. Jeśli Mina zgodzi się dla niego pracować, nie będzie musiała martwić się o dach nad głową. Jeżeli zdecyduje się zatrzymać sto dolarów, które ukradła, będzie musiała zniknąć. Może też wybrać trzecią opcję, czyli pozwolić, aby Lev zadzwonił po gliny.

Książka przeczytana z polecenia Anetki i jak zwykle się nie zawiodłam! To moja pierwsza książka tej autorki, ale na pewno nie ostatnia! Na półce Legimi czekają już pozostałe książki do przeczytania :) Było wesoło, momentami specyficznie przez charakter Lva, ale też i namiętnie czyli jednym słowem czego chcieć więcej? Chyba tylko większej ilości stron do czytania! To nie jest typowy romans dla nastolatek! To nieszablonowa historia, która zapewnia Wam dużą dozę emocji nie tylko tych pozytywnych. Chociaż nie ukrywam momentami była nieco przewidywalna i przesłodzona, ale przyjemnie i szybko mi się ją czytało. Trochę skojarzyło mi się to z "Kopciuszkiem", przez to, że Mina przez 7 lat mieszkała na ulicy i spotkała księcia Lva i tak ta historia dalej się potoczyła :) Nie mogę się doczekać kolejnych części! Oceniam na mocne 9! 

I to by było na tyle <3 Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie wśród tych kilku propozycji! :)

Znacie coś? Może polecicie mi coś ciekawego do przeczytania/obejrzenia? Chętnie poznam Wasze propozycje! :) 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,


Marzycielka 



Opalaj się bezpieczne z linią przeciwsłoneczną marki Caudalie Sun Care| Recenzja zbiorcza linii przeciwsłonecznej!

Opalaj się bezpieczne z linią przeciwsłoneczną marki Caudalie Sun Care| Recenzja zbiorcza linii przeciwsłonecznej!

 Witajcie! 

Wiem, że wakacje powoli się kończą, ale kalendarzowe lato trwa nadal :) Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z recenzją zbiorczą kilku kosmetyków marki Caudalie z linii przeciwsłonecznej. Do linii słonecznej Soleil des Vignes dołączyły 3 nowe kosmetyki: Mleczko po opalaniu przedłużające opaleniznę, Woda orzeźwiająca oraz Żel pod prysznic (i głównie na nich chciałabym się w tym wpisie skupić). W ubiegłym roku na blogu pisałam Wam m.in. o Sprayu nawilżającym do twarzy i ciała SPF 30 :) Czy w tym roku również nie zawiodłam się na kosmetykach tej marki? Tego dowiecie się z mojej recenzji. 
W skład linii przeciwsłonecznej marki Caudalie wchodzi obecnie 8 kosmetyków :) Ja miałam okazję poznać w ubiegłym roku: Spray nawilżający do twarzy i ciała SPF 30 I 50 oraz krem przeciwsłoneczny SPF 30. Z kolei w tym roku miałam okazję, w sumie dalej mam  przyjemność poznać: Perfekcyjny olejek do opalania Spf 30, Mleczko po opalaniu przedłużające opaleniznę, Wodę orzeźwiającą i Żel pod prysznic. Do wyboru mamy jeszcze: Krem przeciwsłoneczny i przeciwzmarszczkowy do twarzy Spf 50
P.S. Pamiętając o ochronie przeciwsłonecznej nie zapominajmy również o okularach przeciwsłonecznych oraz nakryciu na głowę. 

Dzisiejsi "bohaterowie" recenzji:

Obietnice producenta (Żel pod prysznic):
"Formuła wzbogaconego aloesem żelu pod prysznic bez mydła opiera się na delikatnej roślinnej bazie myjącej o fizjologicznym pH. Jego słoneczny zapach, inspirowany wycieczką nad Atlantyk, pozostawia na skórze nuty kokosowe, kwiatu pomarańczy i jaśminu, przywołując letnie wspomnienie o każdej porze roku..."
Korzyści:
☀ łagodnie oczyszcza;
☀ nie narusza fizjologicznego pH skóry;
☀ nadaje delikatny zapach. 
"Delikatny, pachnący żel pod prysznic gwarantujący niczym niezmącony relaks."

Jak stosować:
Spienić na wilgotnej skórze. Bardzo łatwo się spłukuje, pozostawiając na skórze tylko delikatny zapach Soleil des Vignes. 

Skład:
AQUA/WATER/EAU, DECYL GLUCOSIDE, SODIUM COCOYL GLUTAMATE, GLYCERIN, PARFUM (FRAGRANCE), SUCROSE COCOATE, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, PROPANEDIOL, SODIUM GLUTAMATE, SODIUM CHLORIDE, CAPRYLYL GLYCOL, POTASSIUM SORBATE, COCONUT ACID, LINALOOL, CITRIC ACID, GERANIOL, CITRONELLOL, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE (277/005).

Moja opinia:
Żel pod prysznic zamknięty jest w plastikową tubkę o pojemności 200 ml z zamknięciem typu klik. Konsystencja przezroczysta, żelowa, nie za gęsta, nie za rzadka (ciężko było mi ją uchwycić na zdjęciu). Zapach nie do końca mój wyczuwam w nim zdecydowanie jaśmin z bardzo delikatną nutą kokosu i kwiatu pomarańczy! (przez chwilę utrzymuje się na skórze).
Co do działania myje delikatnie, ale skutecznie (nawet skórę podrażnioną przez promienie słoneczne). Żel pod prysznic bez problemu wydobywa się z opakowania! Jest średnio wydajny jak na żel pod prysznic przystało. Dobrze się pieni i nie wysusza skóry. Skóra po użyciu jest oczyszczona, delikatnie ukojona i nawilżona. 
Cena: około 40 zł/Dostępność: Caudalie

Obietnice producenta (Mleczko po opalaniu):
"Mleczko po opalaniu przedłużające opaleniznę wzbogacone jest o olejek kokosowy o właściwościach odżywczych, wodę winogronową o właściwościach kojących oraz ekstrakt z aloesu o właściwościach nawilżających. Mleczko regeneruje skórę twarzy i ciała oraz zapewnia jej ukojenie po każdej kąpieli słonecznej. Opalenizna jest pełna blasku i można się nią cieszyć zdecydowanie dłużej. Dzięki aksamitne, nieklejącej się konsystencji produkt łatwo się wchłania i daje natychmiastowe uczucie świeżości i ukojenia. Pozostawia na skórze delikatny, słoneczny zapach o nutach kokosu i monoi..."
Korzyści:
☀ regeneruje i koi skórę;
☀ nawilża i odżywia;
☀ zdecydowanie przedłuża trwałość opalenizny;
☀ pozostawia delikatny zapach. 
"Odżywczy, kojący krem, który przedłuża trwałość opalenizny o 2 tygodnie."

Jak stosować:
Stosuj na skórę twarzy i ciała po każdej kąpieli słonecznej. 

Skład:
AQUA/WATER/EAU, GLYCERIN, VITIS VINIFERA (GRAPE) FRUIT WATER, DICAPRYLYL CARBONATE, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, ISOSTEARYL ISOSTEARATE, SQUALANE, C20-22 ALKYL PHOSPHATE, C20-22 ALCOHOLS, PISUM SATIVUM (PEA) EXTRACT, PARFUM (FRAGRANCE), CARBOMER, CAPRYLYL GLYCOL, ALOE BARBADENSIS LEAF POWDER, VITIS VINIFERA (GRAPE) JUICE, SODIUM PHYTATE, CITRIC ACID, TOCOPHEROL, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, SODIUM HYDROXIDE, HEXYL CINNAMAL, GERANIOL, LINALOOL, CITRONELLOL.


Moja opinia:
Mleczko po opalaniu przedłużające opaleniznę podobnie jak Żel pod prysznic zamknięte jest w miękką, plastikową tubkę o pojemności 200 ml z zamknięciem typu klik. Konsystencja kremowa, nie za rzadka, nie za gęsta, bez problemu aplikuje się na skórę. Zapach bardzo podobny jak w Żelu pod prysznic. 
Mleczko zdecydowanie nawilża i odżywia naszą skórę po opalaniu (co do tego czy faktycznie przedłuża trwałość opalenizny ciężko mi się wypowiedzieć). Nie bieli skóry, o ile dokładnie wetrzemy je w skórę. O dziwo szybko się wchłania, pozostawiając na skórze delikatny, nieklejący się film ochronny. Zapach przez jakiś czas wyczuwalny jest na skórze. Przynosi ulgę podrażnionej przez słońce skórze. 
Cena: ok. 60 zł/Dostępność: Caudalie

Obietnice producenta (Woda orzeźwiająca):
"Jej słoneczny zapach, inspirowany wycieczką nad Atlantyk, pozostawia na skórze nuty kokosa, kwiatu pomarańczy, jaśminu i wanilii, przywołując letnie wspomnienia. 
Nuta głowy: listki drzewa gorzkiej pomarańczy i esencja mandarynki
Nuta serca: orzech kokosowy, esencja gorzkiej pomarańczy i jaśmin
Nuta bazy: wanilia"
Korzyści:
☀ pachnie i odświeża
*Bez sztucznych barwników

Jak stosować:
Zastosuj Wodę Orzeźwiającą po umyciu Żelem pod prysznic Soleil des Vignes, aby wzmocnić jego delikatny zapach na skórze. 

Skład:
ALCOHOL DENAT., AQUA/WATER/EAU, PARFUM (FRAGRANCE), BENZYL SALICYLATE, HEXYL CINNAMAL, LINALOOL, GERANIOL, LIMONENE, CITRONELLOL, HYDROXYCITRONELLAL, FARNESOL, CITRAL, BENZYL BENZOATE


Moja opinia:
Woda Orzeźwiająca zamknięta jest w szklaną buteleczkę z atomizerem o pojemności 50 ml. Zapach mi kompletnie nie przypadł do gustu, a szkoda :( Utrzymuje się dosyć długo na skórze. Zdecydowanie dominuje w niej jaśmin i wanilia! No mi jakoś ten zapach nie kojarzy się do końca z wakacjami, ale mojej teściowej przypadł do gustu (także wiecie to, że coś nam się nie podoba, nie oznacza, że u kogoś będzie tak samo i jak to mówią o gustach się nie dyskutuje). 
Cena: około 100 zł/Dostępność: Caudalie

Obietnice producenta (Perfekcyjny olejek do opalania):
"Olejek do opalania Spf 30 zapewnia maksymalną ochronę skóry przed promieniowaniem UVA i UVB  oraz satynowy połysk. Ten suchy olejek, bogaty w odżywczy olej winogronowy, odżywia skórę i nadaje piękny wygląd opaleniźnie. Skóra jest promienna i pięknie opalona bez tłustej warstwy. Pełen słońca, kwiatowy zapach z nutami plumerii delikatnie otula skórę..."
Korzyści:
☀ chroni przed słońcem (Spf 30);
☀ chroni przed starzeniem się;
☀ odżywia, podkreśla piękno; 
☀ produkt wodoodporny;
☀ przyjazny dla ekosystemu morskiego. 
"Maksymalna i naturalna ochrona, opalenizna o satynowym blasku, bezpieczna dla skóry i przyrody."

Jak stosować:
Stosować w odpowiedniej ilości przed każdą ekspozycją na słońce, potem co 2 godziny, i po każdej kąpieli. Nie stosować na kontur oka. Unikać ekspozycji pomiędzy godziną 12.00 - 16.00. Chronić niemowlęta i dzieci przed działaniem promieni słonecznych. Podczas ekspozycji, nosić t-shirt, okulary przeciwsłoneczne i nakrycie głowy.

Skład:
DICAPRYLYL CARBONATE*, DIBUTYL ADIPATE, ISOAMYL P-METHOXYCINNA- MATE, SESAMUM INDICUM (SESAME) SEED OIL*, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE (AVOBENZONE), PARFUM (FRAGRANCE), VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL*, BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, ETHYLHEXYL TRIAZONE, TOCOPHERYL ACETATE, PALMITOYL GRAPE SEED EXTRACT*, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL*, TOCOPHEROL*, BETA-SITOSTEROL*, SQUALENE*, BENZYL BENZOATE, BENZYL SALICYLATE, CITRONELLOL, GERANIOL, FARNESOL, HEXYL CINNAMAL, LINALOOL. (233/003).


Moja opinia:
Perfekcyjny olejek do opalania zamknięty jest w plastikową buteleczkę z atomizerem o pojemności 150 ml. I nie będę ukrywać jest to jeden z dwóch ulubieńców z tego zestawienia! Podoba mi się w nim wszystko zarówno zapach jak i działanie. Dzięki temu, że to suchy olejek nic się nam nie klei ani nie lepi! Szybko się wchłania, a aplikacja dzięki atomizerowi jest wygodna i szybka! 
Olejek pozostawia na skórze delikatne glow, więc jeśli już macie na skórze opaleniznę to ten produkt dodatkowo ją podkreśli. Zapach praktycznie identyczny jak w Sprayu nawilżającym (przez co z przyjemnością po niego sięgałam, chociaż do fanów opalania nie można mnie zaliczyć) <3 Olejek pomoże naszej skórze w zdrowy sposób zdobyć piękną opaleniznę. Czego chcieć więcej? Chyba tylko niższej ceny :) 
Cena: około 100 zł/DostępnośćCaudalie

Obietnice producenta (Spray nawilżający):
"Spray nawilżający do opalania SPF 30 zapewnia maksymalną ochronę skóry przed promieniowaniem UVA i UVB oraz naturalną, promienną i trwałą opaleniznę. Chroni młody wygląd skóry. Jest to produkt „dwa w jednym” – stosuje się go na twarz i ciało. 
Jest bogaty w wodę winogronową bio, a jego mleczna, lekka, nie klejąca się konsystencja nawilża cerę wrażliwą i łagodzi podrażnienia. Pełen słońca, kwiatowy zapach z nutami plumeriii delikatnie otula skórę. Nie uznajemy kompromisów między ochroną skóry i ochroną przyrody, dlatego skład produktu jest w znacznym stopniu biodegradowalny i nietoksyczny dla ekosystemu morskiego..."
Korzyści:
☀chroni przed słońcem (SPF 30);
☀chroni przed starzeniem się ;
☀nawilża i łagodzi;
☀produkt wodoodporny;
☀przyjazny dla ekosystemu morskiego.
"Maksymalna ochrona i naturalna, bezpieczna dla skóry i przyrody opalenizna o satynowym blasku."


Jak stosować:
Stosować w odpowiedniej ilości przed każdą ekspozycją na słońce, potem co 2 godziny, i po każdej kąpieli. Nie stosować na kontur oka. Unikać ekspozycji pomiędzy godziną 12.00 - 16.00. Chronić niemowlęta i dzieci przed działaniem promieni słonecznych. Podczas ekspozycji, nosić t-shirt, okulary przeciwsłoneczne i nakrycie głowy.

Skład:
AQUA/WATER/EAU, DICAPRYLYL CARBONATE*, VITIS VINIFERA (GRAPE) FRUIT WATER*, DIBUTYL ADIPATE, ISOAMYL P-METHOXYCINNAMATE, PROPANEDIOL*, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE (AVOBENZONE), C20-22 ALKYL PHOSPHATE, ETHYLHEXYL TRIAZONE, C20-22 ALCOHOLS*, BENZOTRIAZOLYL DODECYL P-CRESOL, BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, GLYCERIN*, CAPRYLYL/CAPRYL GLUCOSIDE*, PARFUM (FRAGRANCE), 1,2-HEXANEDIOL, CETEARYL ALCOHOL*, GLYCERYL STEARATE*, SODIUM HYDROXIDE, PALMITOYL GRAPE SEED EXTRACT*, PICEA ABIES WOOD EXTRACT*, VITIS VINIFERA (GRAPE) JUICE*, CITRIC ACID, O-CYMEN-5-OL, POLYACRYLATE CROSSPOLYMER-6, TOCOPHERYL ACETATE, XANTHAN GUM, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE,TOCOPHEROL*,BENZYLBENZOATE,BENZYLSALICYLATE,CITRONELLOL,GERANIOL, HEXYL CINNAMAL, LINALOOL. (230/002) * Origine végétale - Plant origin - Origen vegetal - Origem vegetal.

Moja opinia:
Spray nawilżający do opalania Spf 30 zamknięty jest w plastikową buteleczkę o pojemności 150 ml. Ta aplikacja przypadła mi już w tamtym roku do gustu, bo jest szybka i mega wygodna. Konsystencja leciutka, mleczka o pięknym kwiatowym zapachu podobnym jak w Olejku do opalania (oba kosmetyki to moje hity z tej linii przeciwsłonecznej <3). Bardzo szybko się wchłania, delikatnie bieli na początku (po chwili nie ma śladu po bieleniu), nie zostawia tłustej, klejącej się warstwy, tylko taki delikatny film ochronny na skórze.
Delikatnie nawilża skórę. Nie wysusza ani nie podrażnia. Pompka nie zacina się, ale czasami zdarza się jej "pluć" kosmetykiem. Nie zauważyłam, aby brudził ubrania. Chroni przed słońcem i daje efekt skóry muśniętej słońcem. Jedyną wadą jest średnia wydajność (przy aplikacji na słońcu co 2 godziny) i regularna cena :(. 
Cena: około 100 zł/Dostępność: Caudalie

Podsumowując z całego zestawienia najbardziej do gustu przypadł mi Spray nawilżający do twarzy i ciała oraz Perfekcyjny olejek do opalania. Na drugim miejscu umieściłabym Żel pod prysznic i Mleczko po opalaniu. A na ostatnim miejscu Wodę Orzeźwiającą (no niestety mi zapach kompletnie nie pasuje). 

P.S. Wszystkie kosmetyki z wpisu znajdziecie obecnie na promocji na stronie Caudalie.

Znacie markę Caudalie? Jakich kosmetyków używacie do ochrony przeciwsłonecznej? Chętnie się dowiem.

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 

Marzycielka 


Topestetic-Ekstremalna ochrona przeciwsłoneczna Laser Sunscreen 100 SPF 50+/PA+++, Cell Fusion C-recenzja #136

Topestetic-Ekstremalna ochrona przeciwsłoneczna Laser Sunscreen 100 SPF 50+/PA+++, Cell Fusion C-recenzja #136

 Witajcie! 

Wiem, że lato powoli się kończy, ale o ochronie przeciwsłonecznej powinniśmy pamiętać nie tylko przez letnie miesiące, ale przez cały rok. Dlatego dzisiaj zapraszam Was na recenzję kremu marki Cell Fusion C, który znajdziecie w sklepie Topestetic. Jesteście ciekawi jak owy krem z filtrem przeciwsłonecznym wypadł na mojej mieszanej cerze? TAK? To serdecznie zapraszam Was dalej :) 

Dzisiejszy "bohater" recenzji:



Obietnice producenta:
Preparat Laser Sunscreen 100 zawiera wysoki filtr przeciwsłoneczny o faktorze SPF 50+/PA+++ i jest szczególnie zalecany po zabiegach: laserowych, mikrodermabrazji, epilacji. Preparat ma lekką konsystencję, szybko się wchłania oraz rozjaśnia i ujednolica ton koloru skóry. Intensywnie chroni przez wpływem wolnych rodników i zanieczyszczeniami środowiska zewnętrznego. Laser Sunscreen 100 może stanowić gładką, półmatową bazę pod makijaż. Laser Sunscreen 100 to unikalny system, który automatycznie dostarcza skórze odpowiednią dawkę ochrony przeciwsłonecznej. Jest to pierwszy produkt oparty na nano mikrocząsteczkach tlenku cynku. Ten doskonały bloker o podwójnym działaniu posiada właściwości ochronne i przeciwstarzeniowe jednocześnie, pozostawiając skórę nawilżoną i rozpromienioną. 
*Zapewnia najwyższą ochronę przeciwsłoneczną SPF 50+/PA+++, filtr polecany do każdego rodzaju skóry z oznakami starzenia, wymagającej wysokiej ochrony przed czynnikami zewnętrznymi. 

Sposób użycia:
Aplikować codziennie rano na oczyszczoną skórę twarzy, a także 30 min przed bezpośrednią ekspozycją na słońce. Podczas przebywania na zewnątrz należy powtarzać aplikację co 2-3 godziny. Filtr może być stosowany jako krem do twarzy. 

Skład:
Water, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butylene Glycol, Ethylhexyl Salicylate, Zinc Oxide, Dicaprylyl Carbonate, Dipropylene Glycol, Titanium Dioxide, Lauryl Peg-8 Dimethicone, Peg-10 Dimethicone, Dimethicone, Disteardimonium Hectorite, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Dimethicone/vinyl Dimethicone Crosspolymer, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Phenyl Trimethicone, Aluminum Hydroxide, Aluminum Stearate, Methicone, Polyglyceryl-6 Polyricinoleate, Glyceryl Caprylate, Caprylyl Glycol, Disodium Edta, Ubiquinone, Hydrolyzed Collagen, Acetyl Hexapeptide-8, Fragrance, Phenoxyethanol

Moja opinia:
Krem z filtrem przeciwsłonecznym SPF 50+/PA+++  zamknięty jest w plastikową tubkę z zakrętką o pojemności 50 ml. Dodatkowo zapakowany jest w kartonik, na którym znajdziemy między innymi skład czy obietnice producenta. Konsystencja kremowa, coś pomiędzy emulsją a kremem do twarzy. Zapach nieco perfumowany, wyczuwam w nim taki babciny zapach róży, no mi nie do końca przypadł do gustu (przez jakiś czas utrzymuje się na skórze). 
Aplikując go na skórę nie przesadzajmy z ilością bo będzie wtedy mocno bielił (nasza skóra będzie wtedy biało-różowa i ciężko będzie go rozprowadzić!) i wolniej się będzie wchłaniał (potwierdzone na własnej skórze! za pierwszym razem nałożyłam go za wiele i miałam nie lada kłopot). Nałożony w odpowiedniej ilości szybko się wchłania, zostawiając skórę delikatnie matową (wiadomo na cerze mieszanej efekt ten nie będzie się utrzymywał latem bardzo długo, ale jak to mówią zawsze coś! Myślę, że jesienią/zimą efekt matu będzie trzymał się dłużej). Nie zauważyłam aby zostawiał na skórze tłustą warstwę tylko taki delikatny film ochronny (delikatnie się lepi), bez problemu sprawdzał się jako baza pod podkład czy krem BB (nic się nie warzyło ani nie rolowało). Na poniższych zdjęciach widzicie wersję po delikatnym wklepaniu i po całkowitym wchłonięciu produktu! 
Skóra po nałożeniu samego kremu jest wygładzona, delikatnie nawilżona i miękka w dotyku, taka aksamitna (nie powoduje uczucia ściągniętej skóry)!. Jak dla mnie jest wydajny wystarczy niewielka ilość do pełnej ochrony przeciwsłonecznej (na twarzy, szyi i dekolcie). Chyba, że dużo czasu spędzamy po za domem wtedy wydajność wiadomo spada, bo trzeba co jakiś czas reaplikować krem na nowo :). Po regularnym stosowaniu zauważyłam delikatne wyrównanie kolorytu! takie zdrowe glow :) Nie zauważyłam żadnych zaczerwienień, nowych przebarwień czy podrażnienia skóry podczas stosowania. Nie zapycha porów! I co najważniejsze nie piecze w oczy ani nie powoduje łzawienia oczu. W ogóle nie czuję, że mam go na twarzy :) Jedyną wadą jest jego cena regularna, ale zawsze możecie poprosić o próbki zanim zdecydujecie się na pełnowymiarowe opakowanie! Ja na pewno kiedyś do niego wrócę, jeśli uda mi się go dorwać w korzystnej cenie! :) P.S.  A może ktoś z Was miał do czynienia z Kremem z ochroną przeciwsłoneczną do skóry problematycznej tej marki? Chętnie się dowiem, ponieważ niesamowicie mnie kusi do porównania :) 
Cena: ok. 150 zł/Dostępność: Sklep Topestetic
Topestetic to sklep przede wszystkim z dermokosmetykami. Znajdziecie w nim przeróżne marki kosmetyków do pielęgnacji twarzy, włosów jak i ciała, które są dostępne stacjonarnie jak i te z wyższej półki cenowej. Myślę, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie bo wybór jest naprawdę ogromny. Do każdego zamówienia dodawane są próbki (moje zobaczycie powyżej) :). Zarówno wysyłka jak i zwrot są zawsze darmowe. Jest również możliwość skorzystania z konsultacji kosmetologicznej, która pomoże nam dobrać produkty adekwatne do naszych potrzeb i mamy do wyboru czat, rozmowę telefoniczną czy tak jak w moim przypadku mail :) Dlatego jeśli nie słyszałyście o tym sklepie to w wolnej chwili zajrzycie jeśli macie na to ochotę! :)

Znacie markę Cell Fusion C? Stosujecie kremy z filtrem przeciwsłonecznym? Jaki jest Wasz ulubiony krem do ochrony przeciwsłonecznej? Chętnie się dowiem.

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 


Marzycielka