Polecam

OMO- Mycie włosów w sposób inny niż dotychczas|Ratunek dla suchych i zniszczonych włosów| Wpis gościnny-Natalia Góralczyk

OMO- Mycie włosów w sposób inny niż dotychczas|Ratunek dla suchych i zniszczonych włosów| Wpis gościnny-Natalia Góralczyk

Witajcie! 

Każda kobieta marzy o idealnie ułożonych włosach pełnych blasku. Niestety nie zawsze udaje nam się uzyskać taki efekt, ponieważ tempo życia w jakim żyjemy i warunki klimatyczne zazwyczaj nam na to nie pozwalają. Zanim poznałam metodę OMO moje włosy puszyły się i elektryzowały. Codziennie rano szarpałam się z kołtunami, które i tak na koniec związywałam w koka. OMO pozwoliło mi uzyskać zdrowy wygląd włosów, jakby prysznic był moim fryzjerem. Niesamowite! Chcecie się dowiedzieć co to za metoda?

Źródło: Unsplash
OMO-na ratunek suchym i zniszczonym włosom
O OMO usłyszałam od koleżanki. Nazwa brzmi dość kosmicznie, jak jakiś bohater z filmów science-fiction, jednak jest to skrót bardzo prostych czynności. Metoda OMO opiera się na trzech prostych etapach pielęgnacyjnych:
         Odżywianie
         Mycie
         Odżywianie
Ten krótki, choć bardzo efektywny zabieg pielęgnacyjny wykonuje się podczas codziennego prysznica. To metoda polecana głównie dla osób z kręconymi włosami, które mają problem z ich rozczesywaniem i puszeniem, jednak osobom z włosami takimi jak moje, również się sprawdzi.
Źródło: Unsplash
Jak wygląda mycie włosów metodą OMO?
Mycie włosów metodą OMO zajmuje trochę więcej czasu niż zwykle, jednak daje też więcej efektów niż zwykle, dlatego warto. Zaczynamy od pierwszego etapu, jakim jest odżywianie.

Na początku zwilżamy całe włosy wodą i nakładamy na całą ich długość ulubioną odżywkę. Ważne, aby była naturalna, ponieważ włosy nie lubią parabenów, gum i chemikaliów. Najlepiej, żeby jej tekstura była lekka i nieobciążająca włosów. W celu zwiększenia relaksu możemy wykonać masaż skóry głowy. Ta czynność przyspieszy wchłanianie substancji nawilżających. Jak mam więcej czasu to dodatkowo przeczesuję włosy grzebieniem, co jeszcze bardziej ułatwi mi późniejsze rozczesywanie. Jak bardzo się spieszę to nie wykonuję żadnych masaży tylko w czasie wchłaniania się odżywki, myję resztę ciała.

Następnym etapem jest nałożenie na włosy delikatnego szamponu. Ważne, żeby również nie składał się z silikonów i chemii. „Wiele szamponów zawiera siarczany, a są to detergenty, które dokładnie oczyszczają włosy, ale w rzeczywistości mogą usuwać naturalne oleje i powodować utratę wilgoci z pasm włosów, pozostawiając je suche i bardziej podatne na uszkodzenia.” (źródło: https://pudrowo.pl/na-czym-polega-metoda-omo/ )  Po dokładnym umyciu, spłukujemy pianę zimną wodą, co spowoduje zamknięcie łusek włosów.

Ostatni element tego przyjemnego zabiegu polega na ponownym odżywieniu naszych włosów. Wtedy nakładamy na nie cięższy środek lub maskę. Aplikacja powinna dotyczyć tylko końcówek, aby nie przetłuścić świeżo umytej skóry głowy. Po ok. 10 minutach dokładnie spłukujemy włosy. Gotowe.
Źródło: Unsplash
Metoda OMO – efekty stosowania
Dla mnie metoda OMO okazała się idealnym zabiegiem pielęgnacyjnym, który świetnie odżywia każdy suchy włosek. Jestem w stanie zagwarantować, że niezależnie od produktów, których użyjemy – efekt zawsze będzie zadowalający. Regularne stosowanie sprawi, że włosy będą się świetnie układać, a ich czesanie w końcu stanie się przyjemnością. Największe efekty można zauważyć u osób z włosami suchymi i wysokoporowatymi. Już po pierwszym zastosowaniu OMO można dostrzec różnicę. Jestem w szoku, że wcześniej nie znałam tej banalnie prostej metody. Zdecydowanie polecam OMO wszystkim, którzy posiadają jakiekolwiek problemy z włosami. Warto spróbować!

Znacie metodę OMO? Stosujecie na swoich włosach? 

Autor- Natalia Góralczyk 
Studentka dziennikarstwa 
Łagodzący olejek oczyszczający z naturalnym olejkiem z pestek winogron (cera wrażliwa) & Olejek pod prysznic, Nivea- recenzja #128| Olejkowa pielęgnacja z marką Nivea :)

Łagodzący olejek oczyszczający z naturalnym olejkiem z pestek winogron (cera wrażliwa) & Olejek pod prysznic, Nivea- recenzja #128| Olejkowa pielęgnacja z marką Nivea :)

Witajcie! 

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dwóch olejków do pielęgnacji marki Nivea. Jeden z nich jest do pielęgnacji twarzy, z kolei drugi jest do pielęgnacji ciała. Używam ich już od jakiegoś czasu i najwyższa pora podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat! Jesteście ciekawi jak owe "gagatki" wypadły u mnie? TAK? To zapraszam Was dalej :) 

Dzisiejsi "bohaterowie" recenzji:

Obietnice producenta (olejek do ciała):
Nivea Natural Oil to olejek pod prysznic zapewniający intensywną pielęgnację i doskonałe nawilżenie skóry. Jego aksamitna formuła zawierająca 55% naturalnych olejków, otula ciało kremową pianą, pozostawiając przyjemne uczucie gładkiej i miękkiej skóry przez cały dzień. Delikatny, ciepły zapach rozpieszcza zmysły i sprawia, że czujesz się jak nowo narodzona! Twoja skóra jest odżywiona, zrelaksowana, gładka i piękna przez cały dzień. Ten wyjątkowy olejek pod prysznic sprawia, że pielęgnacja suchej skóry zyskuje nowy wymiar. 
* Zawiera 55% naturalnych olejków pielęgnujących,
*Odpowiedni dla skóry suchej,
*pH przyjazne dla skóry
*produkt przebadany dermatologicznie. 


Sposób użycia:
Olejek nanieść na mokrą skórę, po umyciu spłukać. Usunąć pozostałości z brodzika lub wanny, by uniknąć poślizgnięcia. 
Skład: 
Glycine Soja Oil, Laureth-4, MIPA-Laureth Sulfate, Ricinus Communis Seed Oil, Parfum, Propylene Glycol, Aqua, Citric Acid, BHT, Propyl Gallate, Benzyl Alcohol, Geraniol, Citronellol, Limonene, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone. 

Moja opinia:
Olejek zamknięty jest w plastikową buteleczką z malutkim otworem zamykany na zatrzask o pojemności 200 ml. Kosmetyk ma specyficzny zapach (mi się kojarzy z zapachem olejku rycynowego), który nie każdemu przypadnie do gustu...wyczuwalna jest również delikatna nutka kremu do twarzy Nivea. Po kontakcie z wodą zmienia się w mało pieniącą się emulsję. Skóra po użyciu jest gładka i nawilżona, ale nie jest to długotrwałe nawilżenie jak w przypadku użycia balsamu do ciała. 
Olejek delikatnie zmywa wszystkie zanieczyszczenia ze skóry pozostawiając na skórze  wyczuwalną trochę tłustawą warstwę ochronną (zasługa olejów w składzie). Nie jest zbyt wydajny (albo Ja mam za "hojną rękę" do kosmetyków :)). Ja wypróbowałam go także do mycia pędzli i gąbeczek po tym jak moje opakowanie z Isany dobiło dna i w tej roli poradził sobie doskonale! Podsumowując myje, delikatnie nawilża,nie podrażnia skóry, pozostawia na skórze delikatną warstwę ochronną... Jednak do mega suchej skóry może okazać się za słaby!. Jedyną wadą może być niestety zbyt wysoka cena regularna i zapach...Cóż Ja jestem zwolenniczką pięknych kwiatowych bądź owocowych zapachów, ale co tam od czasu do czasu można pokusić się na olejek do mycia :). 
Cena: obecnie za ok. 13 zł/Dostępność: Rossmann
  
Obietnice producenta (olejek do twarzy):
Olejki do oczyszczania twarzy to kosmetyki nowej generacji. Zawierają wyjątkową formułę OIL-TO-MILK, wzbogaconą naturalnymi olejkami, które pod wpływem wody zmieniają się w mleczną konsystencję. Dzięki temu produkt, które pod wpływem wody zmieniają się w mleczną konsystencję. Dzięki temu produkt łączy skuteczność cennych olejków z delikatnością mleczka oczyszczającego. Usuwa zanieczyszczenia, sebum, a nawet wodoodporny makijaż, zapewniając uczucie czystej, miękkiej i jedwabiście gładkiej skóry,
*Efektywnie usuwa nawet wodoodporny makijaż,
*Głęboko i delikatnie oczyszcza, nie wysuszając skóry,
*Nie podrażnia, nie niszczy bariery hydrolipidowej. 

Sposób użycia:
Nanieść niewielką ilość olejku (1-2 dozowania) na suche dłonie i delikatnie wmasuj okrężnymi ruchami w skórę twarzy, przy zamkniętych oczach. Następnie dodaj wody aby uzyskać mleczną konsystencję. Dokładnie zmyj twarz wodą. 

Skład:
Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, Isododecane, Ethylhexyl Stearate, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Vitis Vinifera Seed Oil, Tocopherol

Moja opinia:
Olejek zamknięty jest w plastikową, smukłą buteleczkę z pompką o pojemności 150 ml. Jak dla mnie nie ma żadnego zapachu. Konsystencja oleista, przezroczysta ciężko ją uchwycić na zdjęciu. Nakładam go na suchą skórę,a on po kontakcie z wodą zmienia się w mleczną emulsję. Nie pieni się zbyt mocno i nie zostawia tłustej warstwy, ale wyczuwalny jest delikatny film na skórze. Ze względu na zawartą w składzie parafinę nie używałam go codziennie, ponieważ bałam się pogorszenia swojej mieszanej cery, która ostatnio ma tendencję do buntowania się i zapychania :(.
Czasami zdarzało się, że oczy zachodziły mi taką jakby "mgłą" i trzeba było je szybko przemyć wodą. Nie pozostawia ściągniętej skóry ani jej nie podrażnia. Olejek dobrze rozpuszcza mój makijaż. Ja stosuję go jako pierwszy krok w celu oczyszczenia twarzy i zmywam go najczęściej pianką do mycia twarzy. Nie zauważyłam aby podrażniał czy przesuszał moją skórę, ale jak wiecie używałam go co 2-3 dni. Skóra po użyciu jest oczyszczona i delikatnie nawilżona. Jak same widzicie ma plusy i minusy :) Także decyzja co do zakupu należy do Was! 
Cena: około 20 zł/Dostępność: np. Drogerie Hebe. 

Znacie owe olejki do pielęgnacji marki Nivea? Lubicie? A może macie jakieś swoje ulubione olejki do pielęgnacji? Chętnie się dowiem. 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,
Marzycielka
Nowości w mojej kosmetyczce| Haul zakupowy z ostatnich kilku miesięcy!| {Avon, Drogeria Pigment, Nyx, Paese, Nivea, Terra Botanica Box, Lost Alchemy i inne} #1 2020

Nowości w mojej kosmetyczce| Haul zakupowy z ostatnich kilku miesięcy!| {Avon, Drogeria Pigment, Nyx, Paese, Nivea, Terra Botanica Box, Lost Alchemy i inne} #1 2020

Witajcie! 

Dzisiaj przychodzę do Was z moimi ostatnimi nowościami kosmetycznymi głównie za sprawą kochanej Zaczarowanej Ani, która poniekąd zmobilizowała mnie do tego posta :). Ostatni taki post pojawił się w październiku!, więc najwyższa pora na aktualizację. Jeśli jesteście ciekawi co ciekawego wpadło do mojej "kosmetyczki" tym razem to zapraszam Was dalej! :) Miłego czytania! 

P.S. Oczywiście nie będzie tutaj wszystkich kosmetyków jakie wpadły w moje "łapki" przez ostatnie kilka miesięcy, ponieważ a) o niektórych już pisałam b) są już prawie na wykończeniu c) nie zdążyłam zrobić wcześniej zdjęć a teraz opakowania nie nadają się już do opublikowania :D Dlatego głównie skupiłam się na kosmetykach z ostatnich dwóch miesięcy!.  

Bez dłuższego wstępu zaczynajmy!
Moje "zdobycze" kosmetyczne :)


Avon:
Na początek moje skromne zamówienie z Avonu :) Skusiłam się na:
Płyn do kąpieli "Jabłko z kruszonką" dla mnie to po prostu szarlotka :D 
Płyn do kąpieli "Guma balonowa" o mamo jak to bosko pachnie <3 jak prawdziwa guma balonowa! :) Na pewno skuszę się na kolejne opakowanie za jakiś czas! :) 
Płyn do kąpieli "Soczyste mango" no tutaj zapach nie do końca mi się podoba, ale jak to mówią zużyje się :D.
Żel pod prysznic "Różowy grejprut i Morela" taki typowo wakacyjny zapach. 
Żel pod prysznic "Ambra i Czarny pieprz" ultra energetyzujący dla męża (żeby nie było, że pamiętam tylko o sobie! ha ha :D)
Wodę toaletową Petit Attitude :) Miałam już wersję Floret, o której wspominałam Wam Tutaj. W tym przypadku skusił mnie uroczy różowy flakonik jak i niska cena :) 
Wodę perfumowaną TTA otrzymałam jako gratis do zamówienia :)
Tusz do rzęs 5w1 Lash Genius skusiłam się z polecenia Turkusowej Marzenki już niebawem Wam o nim napiszę coś więcej!
Współpraca barterowa:
Woda perfumowana "Her Story" oraz Tusz do rzęs 5w1 Lash Genius za jakiś czas pojawi się o nich recenzja na blogu! Także Stay tuned moi mili :)

Drogeria Pigment:
Szampon do włosów Ultra Objętość, Ecolab
Laminujący balsam do włosów, Ecolab
Szampon laminujący do włosów, Ecolab
Serum do włosów Ultra Objętość w sprayu, Ecolab
Balsam do ciała Ultra Odżywczy, Ecolab 
❤ Tonik do twarzy, Ecolab 
Wszystkie kosmetyki marki Ecolab czekają na użycie :), więc na recenzję musicie trochę poczekać!

Biedronka:
Wzmacniający termo-zabieg do włosów z czepkiem, Korean Energy
Odżywczy termo-zabieg do włosów z czepkiem, Korean Energy 
Odżywka do włosów Blond Lumiere, Timotei
Szampon do włosów farbowanych, Timotei 
Na te kosmetyki skusiłam się podczas ostatniej wizyty u moich braci na Śląsku :) Okazało się, że nie zabrałam ze sobą ani szamponu ani odżywki do włosów, więc podczas zakupów spożywczych do mojego koszyka wpadły pierwsze lepsze kosmetyki do włosów! Oba są już w użyciu od jakiegoś czasu, więc niedługo coś więcej Wam o nich napiszę! Co do zabiegów do włosów z czepkiem czytałam o nich u  Moniki ,więc kiedy zobaczyłam je w Biedronce (w mojej już dawno ich nie było!) to nie było zmiłuj musiałam je kupić :). 

Kolorówka:
Z kolorówki skusiłam się na:
Paletę cieni zainspirowaną hitem Netflixa: Chilling Adventures of Sabrina Part 3 Księga zaklęć, Nyx. Edycja limitowana :) Jak dobrze wiecie "chorowałam" na tą paletę cieni, ale niestety nigdzie nie mogłam jej dorwać a kiedy już sobie "odpuściłam" dobra duszyczka ją dla mnie znalazła i w końcu jest moja! :) Ja wiem, że ze mnie żadna Make Up Artist  nie będzie, ale co zrobić jak nowe palety cieni tak kuszą :D Przyznajcie się, że nie tylko Ja tak mam?! 
Paletę cieni Deep Nude, Paese a tą akurat kupiłam przez czysty przypadek i jak narazie korzystam tylko z kilku cieni :). 
Puder pod oczy, Paese to nowość marki :) Był w bardzo korzystnej cenie w Drogerii Laboo, więc się skusiłam no bo jakżeby inaczej. 

Drogeria Rossmann i Hebe:
Wcierka Henna & Amla oraz Szafran & Cynamon, Sattva Ayurveda słyszałam o nich same pozytywne opinie, więc jak tylko zobaczyłam je na sporej promocji to skusiłam się na obie! :) 
Szampon przeciwłupieżowy Drzewo herbaciane, Head & Shoulders kolejny zakup z polecenia Turkusowej Marzenki , ale jeszcze czeka na swoją kolej. 
❤ Odświeżająca pianka do higieny intymnej (bawełna, kwas mlekowy), Soraya zazwyczaj stawiałam na płyny, ale ostatnio trochę mi się już znudziły, więc podczas ostatnich zakupów w lutym skusiłam się na piankę! 
Nawilżający peeling cukrowy do ciała Melon, Bielenda zarówno zapach jak i działanie wynagradzają wszystko do tego kosztuje grosze, więc czego chcieć więcej? Chyba tylko pozostałych wersji :D. 
Antyperspirant w kulce Magnesium Ultra Dry, Garnier wiecie, że bardzo lubię te kulki tylko zmieniam warianty zapachowe a to jakaś nowa wersja, więc chcąc nie chcąc musiała być moja! 
❤ Maseczki do twarzy, Bielenda (wspominałam Wam już o nich w tym poście), więc nie będę się o nich rozpisywać! :)


Lost Alchemy: 
Lutowa edycja Terra Botanica Box:
Mleczna emulsja oczyszczająca do twarzy, Veoli Botanica czeka na swoje 5 minut na mojej twarzy :D.  
Hydrolat bławatkowy (ekologiczny), Ajeden Ja właśnie zdenkowałam kokosowy hydrolat tej marki, ale nie będę się o nim dzisiaj rozpisywać bo za chwilę zobaczycie go w denku :) Ten ze zdjęcia czeka na swoją kolej bo obecnie używam hydrolatu z mięty pieprzowej marki Asoa :) 
❤ Eliksir rewitalizujący Mango, Bioup o mamciu jak to bosko pachnie <3 Narazie użyłam tylko kilka razy, więc na werdykt ostateczny musicie trochę poczekać! 
Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Papaja i Mango, Be.Loved już niebawem biorę go w obroty bo właśnie denkuję krem pod oczy z Ava Laboratorium i żel pod oczy Uwaga Granat z O!Figa. 
Multifunkcyjny peeling do twarzy, Resibo z tą marką niewiele miałam do czynienia, więc cieszę, że w końcu będę miała okazję coś przetestować. 
❤no i totalny sztos, którego się nie spodziewałam w pudełeczku a mowa o aksamitnej kuracji do rąk marki Iossi, która w regularniej cenie kosztuje 82 zł! więc gdyby nie box raczej sama nie zdecydowałam się na zakup tego kremu do rąk :) 
Marcowa edycja Terra Botanica Box:
Wegańska maseczka piękności z ekstraktem z czerwonego wina, Auna z tą marką miałam już do czynienia dzięki Naturalnie z pudełka , ale jak wiecie nasza przygoda z szamponem (mydłem)  w kostce do włosów nie była zbyt udana :( Mam nadzieję, że maseczka do twarzy pozytywnie mnie zaskoczy :)
Odmładzający peeling ryżowy z woskiem pszczelim, Miodowa Mydlarnia 
Tonik nawilżający Jedwab i Kwiaty maku polnego, Natural Secrets 
Miniaturka balsamu do ciała Żurawina, Mokosh 
Serum do paznokci, Tulua oj zapach może przyprawić o zawrót głowy i to dosłownie :( Jednak mam nadzieję, że zaskoczy mnie pozytywnym działaniem! 
Dezodorant naturalny, Si Si Bee o tej marce słyszę pierwszy raz i jestem niesamowicie jej ciekawa :) 
Szampon do włosów w kostce Amla, Ajeden miał on premierę całkiem niedawno i jest to najbardziej uniwersalna kostka do włosów z wszystkich 5 wersji jakie są dostępne :). Mnie kusi jeszcze Wiśnia i Pomarańcza a obecnie są na promocji na stronie producenta, więc żal nie skorzystać :)
Moje mini zakupy na stronie Lost Alchemy: 
Wielorazowy płatek kosmetyczny, Ovium czyli sławetna "owieczka".
Hydrolat Mięta pieprzowa, Asoa jak dla mnie pachnie bosko chociaż mojemu mężowi kojarzy się ten zapach z pastą do zębów :) Co do działania jeszcze się nie wypowiem :)
Olej z pestek jeżyn, Ajeden mam nadzieję, że pomoże mi się uporać z przebarwieniami i bliznami potrądzikowymi :). 
P.S. Ja od samego początku jestem zachwycona boxami kosmetycznymi, które tworzy dla nas Wiola.  Z każdej edycji jestem naprawdę zadowolona, ponieważ po pierwsze znajdują się tutaj same nowości kosmetyczne jak dla mnie (na które sama raczej bym się nie zdecydowała), po drugie zawartość zawsze jest przemyślana a po trzecie niewygórowana jak za taką cudną zawartość boxa. Przy okazji możecie jeszcze dorwać marcową edycję na stronie Lost Alchemy (Kto pierwszy ten lepszy!). 

 Nostami:
❤ Maska na usta z hydrolizowanym kolagenem ekstraktem z ogórka, Action
Głęboko oczyszczająca maseczka w płachcie z ekstraktem z liści pachnotki, Action
Odświeżające i nawilżające maski do twarzy w płachcie z ekstraktem pomarańczowym, Action 
❤  Maska do włosów z olejem arganowym i olejkiem jojoba, Action 
Zakochałam się w tych nadrukach Disneya bez pamięci kiedy zobaczyłam je u Nostami i dzięki jej uprzejmości mam okazję je testować :) To się nazywa #girlpower :) Jednak cały czas żal mi ich użyć,ale obiecuję już niedługo wylądują na moich włosach, twarzy i ustach :D. 

Przyjaciółki Nivea:
W ramach Klubu Przyjaciółek Nivea mam okazję testować Profesjonalny żel do mycia twarzy z kwasem mlekowym :) A już niedługo napiszę Wam o Olejku pod prysznic oraz Oczyszczającym Olejku do twarzy :) Także Stay tuned moi mili! 

Pozostałe nowości kosmetyczne m.in. Pixi Beauty pokazuję Wam na Instagramie/Insta Story także zapraszam również na swoje Social Media  :)  

Znacie coś z moich nowości kosmetycznych? Chcielibyście recenzją jakiegoś przedstawionego kosmetyku? Piszcie w komentarzach jeśli tak :) A Wy co tam ciekawego ostatnio "upolowaliście"? Chętnie się dowiem! 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,
Marzycielka

Regenerujący szampon micelarny & Regenerująca maska (Konopia Organiczna, Ashwagandha), L'biotica Biovax-recenzja #127

Regenerujący szampon micelarny & Regenerująca maska (Konopia Organiczna, Ashwagandha), L'biotica Biovax-recenzja #127

Witajcie! 

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dwóch "gagatków", o których planowałam wpis już kilka miesięcy temu, ale jakoś z braku czasu post się o nich nie pojawił (i wisiał sobie w Wersjach roboczych) a skoro oba produkty są już praktycznie na wykończeniu (szczególnie szampon, który zostawiłam już tylko na 2-3 użycia i do zdjęć :)) to najwyższa pora na post. Maskę do włosów otrzymałam do testów od marki a szampon kupiłam niedługo po premierze tych nowości z L'biotica Biovax (więc miałam czas aby wyrobić sobie o nich zdanie). Jak dobrze wiecie lubię kosmetyki tej marki i często wspominam o nich na blogu czy IG. Jednak czy tym razem zachwyciły mnie jak inne kosmetyki L'biotica? Tego dowiecie się z mojej recenzji. 

Dzisiejsi "bohaterowie" recenzji:

Obietnice producenta (micelarny szampon):
Regenerujący szampon micelarny Biovax® oparty na wyjątkowo delikatnej formule micelarnej, skutecznie oczyszcza włosy i skórę głowy, zapewniając jej niezbędny poziom nawilżenia i łatwość rozczesywania. Wzmacnia i odbudowuje strukturę włosa. Przywraca naturalną równowagę skórze głowy, umożliwiając wzrost wchłaniania cennych składników odżywczych.
Micelarny szampon BIOVAX to intensywna odbudowa włosów łamliwych i puszących się. Wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie, nadaje im blask.
Efekt proteinowego wygładzenia:
* oczyszczone i odbite od nasady włosy
* ułatwione rozczesywanie splątanych kosmyków
* odżywienie i nawilżenie skóry głowy
* blask i wygładzenie bez efektu obciążenia. 


Skład (micelarny szampon):
Aqua, Sodium C14-16, Olefin Sulfonate, Coco-Betaine, Glycerin, Withania Somnifera (Ashwagandha) Root Extract, Spirulina Maxima Extract, Pisum Sativum (Pea) Peptide, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Glyceryl Caprylate/Caprate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Butylene Glycol, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid, Glycolic Acid, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,2-Diol, Tetrasodium EDTA, CI 42090, CI 19140. 

Konopie uznawane za święte remedium ma wiele dolegliwości, znane są nie tylko ze swoich wyjątkowych właściwości leczniczych i kosmetycznych. Są także najmocniejszym i najtrwalszym naturalnym włóknem na naszej planecie. Przez setki lat ich włókna wykorzystywano do produkcji papieru, żagli, lin oraz oleju. 
Składniki aktywne w 100% naturalne:
Organiczny Olej z konopi źródło kwasów omega 3 i omega 6, zapewnia równowagę hydrolipidową, nawilża, chroni włosy przed mikrouszkodzeniami.
Ashwagandha żen-szeń indyjski posiada właściwości nawilżające włos od cebulki po końce, działa silnie antyoksydacyjnie.
Spirulina jest bogata w proteiny oraz cenne witaminy i minerały, nadaje włosom wyjątkowego blasku, wygładza. 


Sposób użycia (micelarny szampon):
Odpowiednią ilość szamponu nanieść na mokre włosy i skórę głowy, masować aż do uzyskania piany. Następnie spłukać letnie wodą. Czynność powtórzyć. W przypadku kontaktu z oczami przemyć je dużą ilością wody. 

Moja opinia (micelarny szampon):
Szampon zamknięty jest w plastikową butelkę o pojemności 200 ml na zamknięcie typu zatrzask. Dodatkowo zapakowany jest w kartonowe opakowanie. Konsystencja średnio gęsta,przezroczysta, ale całkiem dobrze pienił się na włosach. Zapach specyficzny roślinny i nie każdemu przypadnie do gustu.
Szampon dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, nie podrażnia ani nie przesusza. Włosy po umyciu są delikatnie odbite od nasady, błyszczące i wygładzone a skóra głowy jest nawilżona. Nie jest wydajny, ponieważ żeby porządnie oczyścić moje włosy muszę go sporo nałożyć! Nie zauważyłam niestety aby włosy łatwiej mi się rozczesywały po samym szamponie a szkoda :( Na szczęście nie zauważyłam aby przetłuszczał moje włosy. Do plusów na pewno możemy zaliczyć także skład. Sprawdza się bez zarzutu jak większość szamponów :). 
Cena: około 20 zł (na promocji za 14 zł!)/Dostępność: Rossmann. 


Obietnice producenta (maska do włosów):
Intensywnie wygładzająca maseczka Biovax to kuracja dla włosów suchych, łamliwych i trudnych do rozczesania.
Wygładzająca maska Biovax intensywnie regeneruje włosy przesuszone, uszkodzone przez stylizację lub zabiegi fryzjerskie. Zawiera naturalne składniki aktywne i kondycjonujące, które intensywnie regenerują, zapewniają nawilżenie oraz odbudowę bariery lipidowej włosów. Ożywczy zapach konopi z delikatną nutą Ashwagandhy pobudza zmysły.
Efekt proteinowego wygładzenia:
* widoczne wygładzenie i blask,
* włosy zregenerowane i łatwe w rozczesywaniu,
* większa elastyczność i odporność na uszkodzenia,
* odbudowana struktura, zmniejszona łamliwość włosów. 

Skład (maska do włosów):
Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-91, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Withania Somnifera (Ashwagandha) Root Extract, Spirulina Maxima Extract, Pisum Sativum (Pea) Peptide, Hydrogenated Castor Oil/Sebacic Acid Copolymer, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cetrimonium Methosulfate, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Butylene Glycol, Parfum, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, CI 19140, CI 42090. 

Organiczny Olej z Konopi źródło kwasów omega 3 i omega 6, zapewnia równowagę hydrolipidową, nawilża, chroni włosy przed mikrouszkodzeniami.
Ashwagandha żeń-szeń indyjski posiada właściwości nawilżające włos od cebulki po końce, działa silnie antyoksydacyjnie. 
Spirulina jest bogata w proteiny oraz cenne witaminy i minerały, nadaje włosom wyjątkowego blasku, wygładza. 

Sposób użycia (maska do włosów):
Na umyte, osuszone ręcznikiem włosy rozprowadź odpowiednią ilość maseczki. Starannie wmasuj we włosy. Aby uzyskać efekt intensywnej regeneracji i silnego odżywienia nałóż Termocap i pozostaw na 15 minut lub dłużej. Zalecamy owinąć włosy ręcznikiem w celu utrzymania stałej temperatury podczas zabiegu. Następnie dokładnie spłucz strumieniem chłodnej wody. Kurację należy powtarzać co 3-5 dni. 

Moja opinia (maska do włosów):
Maska do włosów zamknięta jest w plastikowym słoiczku z zamykanym wieczkiem o pojemności 250 ml. Dodatkowo zapakowana jest w kartonik. Ma bardzo gęstą konsystencję przez co jest bardzo wydajna.
Maska ma dziwny zapach podobnie jak szampon taki roślinny i niestety mi nie przypadł do gustu, co gorsze utrzymuje się przez jakiś czas na włosach przez co nie sięgałam po nią zbyt często jak widać. Co do działaniu to tutaj też szału nie ma :( Mam włosy rozjaśniane od dołu, górę mam już naturalną przez co są suche na końcach i często się puszą i ta maska niestety nie spełniła moich oczekiwań... nie zrobiła na moich włosach kompletnie nic... nie zniwelowała puszenia włosów, nie wygładziła ich, nie były zregenerowane ani nawilżone, ciężko je było rozczesać... :(
Jednym słowem kompletna klapa jakbym nic na nie nie nałożyła :( Po wielu udanych przygodach z maskami Biovax spodziewałam się czegoś lepszego a tutaj takie rozczarowanie... Zdecydowanie zostanę przy mojej ulubionej wersji z Mango i Olejem Opuntia <3. Myślę, że ta maska do włosów z Konopia lepiej się sprawdzi na włosach, które łatwo obciążyć niż suchych i zniszczonych tak jak w moim przypadku. Zużyłam ją koniec końców jako maskę przed myciem nakładając ją na suche włosy z dodatkiem kilku kropel olejku i wtedy o niebo lepiej sprawdziła się tak aniżeli solo po myciu... Dla moich włosów jest po prostu za lekka :(
Cena: około 20 zł/Dostępność: Rossmann. 

P.S. Pamiętajcie także o tym, że to co nie sprawdziło się na moich włosach nie oznacza, że u Was byłoby tak samo :) Tutaj są recenzje dwóch masek do włosów, które z czystym sumieniem Wam polecam:) 
>> Maska intensywnie regenerująca (stymulacja wzrostu włosów), L'biotica Biovax Botanic
>> Maska intensywnie regenerująca Opuntia Oil & Mango, L'biotica Biovax

Znacie tą serię do włosów marki L'biotica Biovax? Jak się u Was sprawdziła? Chętnie się dowiem :) 


Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 


Marzycielka

BITWA: Maseczka oczyszczająca z kompleksem [kwas azelainowy+glicyna] vs Maseczka wygładzająca z aktywnym węglem kokosowym, Miya-recenzja #126|Ekspresowe maseczki do twarzy :)

BITWA: Maseczka oczyszczająca z kompleksem [kwas azelainowy+glicyna] vs Maseczka wygładzająca z aktywnym węglem kokosowym, Miya-recenzja #126|Ekspresowe maseczki do twarzy :)

Witajcie! 

Dzisiaj przychodzę do Was z porównaniem dwóch maseczek do twarzy marki Miya. Czytając mojego posta dowiecie się, która z nich przypadła mi do gustu a, która niestety nie. Jesteście ciekawi? TAK! To zapraszam Was dalej :)

Dzisiejsi "bohaterowie" recenzji: 

Obietnice producenta (Maseczka oczyszczająca):

Ekspresowa maseczka z kompleksem [5% kwas azelainowy+glicyna], różową i białą glinką, olejkiem z nasion malin i jojoba, witaminą E i prowitaminą B5. Działa wszechstronnie i skutecznie na widoczne problemy skórne.
Już w 5 minut:
*Oczyszcza i odblokowuje pory skórne,zaskórniki i niedoskonałości
*Matuje, nawilża
*Poprawia kondycję skóry
*Zmniejsza przetłuszczanie skóry tłustej
Stosowana regularnie 2x w tygodniu:
*Wyraźnie zmniejsza widoczność porów, zaskórników i niedoskonałości
*Przeciwdziała powstawaniu nowych
*Reguluje wydzielanie sebum 
92,9% składników pochodzenia naturalnego| 0% zbędnych dodatków
Odpowiednia do wszystkich typów skóry, także wrażliwej i trądzikowej. Nie zapycha porów. Testowana dermatologicznie. 

Sposób użycia:
Nałóż na oczyszczoną skórę twarzy i pozostaw na 5-10 minut. Spłucz ciepłą wodą. 

Skład:
Aqua (Water), Kaolin, Montmorillonite, Isostearyl Isostearate, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Potassium Azeloyl Diglycinate, Illite, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Glyceryl Stearate, Methylpropandediol, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Alcohol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Parfum [Fragrance], Linalool.
*Formuła na bazie składników pochodzenia naturalnego, bez zbędnych dodatków obciążających skórę. 

Obietnice producenta (Maseczka wygładzająca): 
Ekspresowa maseczka z aktywnym węglem kokosowym, białą glinką, olejkiem z pestek winogron, ekstraktem z kwiatów rumianku, witaminą E i prowitaminą B5. Delikatna, przyjemna, szybko się zmywa, bez uczucia ściągnięcia i wysuszania skóry.
Już w 3 minuty:
*Wygładza naskórek, wyrównuje nierówności skórne
*Oczyszcza z nadmiaru sebum i codziennych zanieczyszczeń 
*Rozjaśnia, rozświetla, upiększa
*Matuje, nawilża, odświeża
Stosowana regularnie 2x w tygodniu:
*Poprawia ogólny wygląd i kondycję skóry
*Oczyszcza skórę i zmniejsza widoczność porów
*Uspokaja zaczerwienienia, ujednolica i wyrównuje koloryt 
95,1% składników pochodzenia naturalnego| 0% zbędnych dodatków
Odpowiednia dla wszystkich typów skóry, także wrażliwej i trądzikowej. Nie zapycha porów. Testowana dermatologicznie. 

Sposób użycia:
Nałóż na oczyszczoną skórę twarzy i pozostaw na 3-5 minut. Spłucz ciepłą wodą. 

Skład:
Aqua (Water), Kaolin, Charcoal Powder, Isostearyl Isostearate, Cetearyl Alcohol, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Panthenol, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Glycerin, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Phytate, Alcohol, Parfum (Fragrance).
*Formuła na bazie składników pochodzenia naturalnego, bez zbędnych dodatków obciążających skórę. 

Moja opinia: 
Obie maseczki zamknięte są w plastikowe pastelowe słoiczki o pojemności 50 g. Dodatkowo zabezpieczone były sreberkiem, które Ja już dawno zerwałam. Oba zapachy bardzo ciężko określić. Różowa wersja pachnie delikatnie, trochę cytrynowo i kwiatowo z kolei zielona vel niebieska wersja pachnie nieco sztucznie, męsko na pewno nie jest to zapach kokosu. Bardzo mi się podoba zapach różowej wersji co nawet widać po zużyciu w przeciwieństwie do niebieskiej wersji. 
Konsystencja wersji oczyszczającej jest kremowa, gładka, rzadka, przypomina mi krem do twarzy bardzo łatwo się ją aplikuje na skórę i szybciutko się zmywa z twarzy. Z kolei wersja wygładzająca jest gęsta, czarna i owszem aplikuje się ją nawet szybko, ale zmywanie jej to katorga (uwierzcie mi na słowo!) trzeba robić to długo i dokładnie a i tak coś zostanie na twarzy no i w umywalce też :D. Dlatego obietnica producenta, że szybko się zmywa to mit, który możemy sobie włożyć między bajki...  Obie są bardzo wydajne! Ja spryskuje je hydrolatem ze względu na zawartość glinek w składzie (Ja trzymam je nieco dłużej niż zakłada producent) :) Chociaż zostawiłam je raz bez spryskania ich hydrolatem i nie zaschły do samego końca na tzw. "skorupę". Owszem przyschły, ale nie zauważyłam ściągnięcia skóry czy przesuszenia skóry. 
Z działania różowej wersji jestem bardzo zadowolona, ponieważ moja skóra po użyciu jest gładka, przyjemna w dotyku, oczyszczona,wygładzona, wszelkie "niespodzianki" są jakby mniejsze i wyciszone,delikatnie nawilżona,pory jakby faktycznie mniej widoczne czego niestety nie mogę powiedzieć o wersji niebieskiej. Po pierwszym użyciu różowej wersji szczypała mnie skóra, ale spodziewałam się tego, ponieważ w składzie znajdziemy kwas. Ostatnio zaczęłam je stosować jako multimasking zieloną wersję nakładam głównie na strefę T a różową wersję np. na policzki i zdecydowanie taki duet służy mojej skórze, ponieważ nie widziałam zbytnich efektów jak używałam wersji wygładzającej solo :( Jeśli kiedykolwiek będę planowała powrót do nich to z pewnością będzie to wersja różowa :). 
Cena: 35 zł (na promocji dorwiecie je nawet za 20 zł)/Dostępność: np. Drogerie Hebe. 

Znacie maseczki do twarzy marki Miya? Jak sprawdziły się u Was? 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 

Marzycielka