Polecam

Pielęgnujący płyn micelarny MicellAIR Skin Breathe (cera wrażliwa i nadwrażliwa), Nivea- recenzja #85

Pielęgnujący płyn micelarny MicellAIR Skin Breathe (cera wrażliwa i nadwrażliwa), Nivea- recenzja #85

HEJ ŁOBUZY!


       Płyn micelarny w mojej pielęgnacji jest niezastąpiony i schodzi u mnie przysłowiowo "jak woda"! Rano po przebudzeniu przemywam nim twarz aby oczyścić moją skórę z ewentualnych zanieczyszczeń (powstałych podczas snu). Po pracy natomiast używam go jako pierwszy element mojego demakijażu! :) Bardzo lubię nowości jeśli chodzi o płyny micelarne i rzadko kiedy kupuję dwa razy ten sam kosmetyk! Czy w tym przypadku było inaczej? Tego dowiecie się z mojej recenzji!



 Dzisiejszy "bohater" recenzji:



 Obietnice producenta:

Pielęgnujący płyn micelarny do cery wrażliwej i nadwrażliwej. 
Formuła 3w1 z pantenolem i olejkiem z pestek winogron: 
1. Efektywnie usuwa makijaż.
2. Łagodnie i skutecznie oczyszcza.
3. Koi i pomaga redukować 3 oznaki cery wrażliwej: zaczerwienie, napięcie i suchość.
JAK DZIAŁA: Zawarte w płynie micelarnym cząsteczki zwane micelami działają jak magnes, skutecznie usuwając makijaż, zanieczyszczenia i sebum. Dzięki temu płyn efektywnie i łagodnie oczyszcza twarz, oczy i usta. Delikatny dla rzęs. Bezzapachowy. Bez spłukiwania. Bez pocierania.
EFEKT: Idealnie czysta i miękka skóra. Bez pozostałości po makijażu i tłustego filmu, dzięki czemu Twoja skóra wygląda zdrowo i może oddychać. 


 Sposób użycia:

Nałóż na wacik i delikatnie oczyść skórę twarzy, zamknięte oczy i usta. Twoja skóra jest przygotowana na kolejne kroki pielęgnacji 


 Skład:

Aqua, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Panthenol, Glyceryl Glucoside, Glycerin, Sorbitol, Decyl Glucoside, Poloxamer 124, Polyquaternium-10, Disodium Cocoyl Glutamate, Citric Acid, Sodium Chloride, Sodium Acetate, Propylene Glycol, 1,2-Hexanediol, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol




 Moja opinia:

Pielęgnujący płyn micelarny zamknięty jest w przezroczystej  plastikowej butelce o pojemności 400 ml z zamknięciem typu klik. Dzięki temu, że mamy przezroczystą buteleczkę widzimy ile produktu nam zostało do końca! Jest bardzo wydajny! Bardzo dobrze zmywa makijaż (nawet ten mocniejszy!) bez zbędnego pocierania (wylewamy na wacik i delikatnie przykładamy do oka! i wszystko pięknie schodzi), przy okazji delikatnie pielęgnuję naszą skórę! Kosmetyk jest bezzapachowy! Nie pozostawia tłustego nieprzyjemnego filmu na twarzy! Nie wysusza ani nie podrażnia okolic oczu! Po dostaniu się płynu do oka nic nie piecze, nie szczypie! Oczy po użyciu płynu nie są zaczerwienione ani podrażnione za co duży plus! Delikatnie koi zaczerwienia na mojej skórze! Skóra po użyciu jest dobrze oczyszczona! Nie powoduje uczucia ściągniętej skóry! 
Cena: około 15-20 zł/ Dostępność: np. drogeria Rossmann. 




Podsumowując pielęgnujący płyn micelarny okazał się u mnie strzałem w 10! i zaopatrzyłam się już w kolejną buteleczkę :) Jest delikatny dla moich wrażliwych oczu a przy tym bardzo skuteczny! Przy okazji spora pojemność wystarcza na długi czas! No jedyne do czego mogę się przyczepić to do składu :( ale na całe szczęście nie mamy tutaj alkoholu! Cena i dostępność również na plus! 


Znacie? Lubicie? Jaki jest Wasz ulubiony płyn micelarny? Chętnie się dowiem :) 


Piszcie śmiało :) 
Do następnego :*
Pozdrawiam,


Hity i kity miesiąca Styczeń & Luty 2019- książki, seriale, muzyka i filmy :)

Hity i kity miesiąca Styczeń & Luty 2019- książki, seriale, muzyka i filmy :)

HEJ ŁOBUZY!

      Mamy już prawie połowę marca, więc najwyższa pora podsumować ostatnie dwa miesiące nowego roku :) Jesteście ciekawi co za "nowości" kulturalne odkryłam? TAK to zapraszam Was dalej :) 

Nie przedłużając zapraszam Was dalej :)




Filmy: 


"Praktykant"

Ben nie odkrywa uroków emerytury. Wkrótce rozpoczyna staż w redakcji strony internetowej o modzie. 

P.S.  To była propozycja mojego męża na obejrzenie wspólnie jakiegoś filmu :) Trochę za bardzo przewidywalny, ale ogólnie bardzo przyjemna komedia dla "zabicia czasu". Było kilka zabawnych momentów i mądre przesłanie na koniec. Polecam na odstresowanie i zimowy (jeszcze) wieczór :). 

Ocena: 8/10 

"Jessica Darling's It List"

Dojrzała siódmoklasistka, Jessica Darling, otrzymuje od swojej pięknej starszej siostry listę porad, jak zdobyć szacunek wśród dwulicowych rówieśników. 

P.S.  Obejrzałam tak dla odmóżdżenia. Nie jest zły, ale szału też nie zrobił :) Ja chyba już trochę wyrosłam z tego typu filmów! Przypominał mi jakiś film Disneya, ale nie mogę sobie przypomnieć tytułu :D 

Ocena: 5/10 

"Bitwa na parkiecie"

Brandon i jego dziewczyna Jasmine ćwiczą w rywalizujących ze sobą szkołach tańca. Przyjdzie im zmierzyć się ze sobą w konkursie, w którym nagrodą jest 25 tys. dolarów. 

P.S. Jak dla mnie trochę za nudny był :/ i obejrzałam go na raty :D Ani fabuła ani aktorzy nie porywają no może poza ambitną matką, która jak dla mnie za dużo od życia oczekuje :D Ogólnie choreografie też nie powalają na kolana (bodajże tylko jedna scena tańca mi się podobała!). 


Ocena: 5/10 



"Gdy anioły śpią"


Biznesmen zasypia za kierownicą i potrąca kobietę. Jego próby naprawienia sytuacji rozkręcają spiralę mrocznych zdarzeń.

P.S.  Bardzo zaciekawiła mnie fabuła i to by było na tyle co mnie w tym "dziele" zaciekawiło... Na początku jeszcze dało się to oglądać, ale z minuty na minutę miałam coraz większą ochotę to wyłączyć i nigdy więcej do tego nie wracać! A żona głównego bohatera (głównie jej postawa  i zakończenie pozostawia wiele do życzenia! Ja od siebie nie polecam!
 i możecie sobie odpuścić to "arcydzieło".


Ocena: 3/10 

"Chłopiec z burzy" 


Kilkuletni Michael mieszka z tatą w małej chatce nad brzegiem oceanu. Pewnego dnia podczas zabawy na plaży znajduje trzy osierocone malutkie pelikany.

P.S.  Ten film miałam okazję oglądać z mężem przedpremierowo :) i powiem Wam, że dawno żaden film mnie tak nie urzekł jak ten! Polecam bo film jest wzruszający, rewelacyjna gra aktorska i fabuła na wysokim poziomie! I te widoki no cudo <3 Film zarówno dla młodszej jak i starszej widowni! Polecam na rodzinny seans!


Ocena: 9/10 

"Modelka"

Początkująca modelka wiąże się ze znanym fotografem. Oboje odkrywają, że miłość ma mroczne oblicze.

P.S.  Może i film nie jest zły, ale mina i gra aktorska dziewczyny grającej główną rolę pozostawia wiele do życzenia! Oglądałam go przez kilka dni SERIO i już dawno żaden film mnie tak nie zirytował i nie doprowadził do żenady... Więcej w tym filmie jest niedojrzałości emocjonalnej niż historii o karierze modelki... Dziewczyna zakochuje się w fotografie, raniąc przy tym swojego chłopaka, który specjalnie dla niej przyjechał z Danii...Później to już seria niefortunnych zdarzeń...Jak dla mnie strata czasu :( 


Ocena: 3/10 


"Miszmasz czyli Kogel Mogel 3"

Kasia nadal mieszka we wsi Brzózki i walczy z niechcianym zalotnikiem Staszkiem Kolasą. Do Polski wraca niespodziewanie jej syn Marcin.

P.S.  Mój mąż ma ogromny sentyment do tej komedii, więc chcąc nie chcąc udaliśmy się do kina na 3 część (mam nadzieję, że ostatnią!). Film słabiutki jak dla mnie i nie będę go za bardzo komentować :( Zlepek nieudanych scen, policja ukazana jako nieudaczniki, brak chemii a później big love....NIE i jeszcze raz NIE no może poza rolą Katarzyny Skrzyneckiej jako Marlenki :D Polecam i nie polecam jak to mówią :D Ja mam do tej komedii mieszane uczucia... :(


Ocena: 5/10 


"Planeta Singli 3"

Ania i Tomek planują wesele na wsi u rodziny mężczyzny. Niespodziewany przyjazd ojca pana młodego jeszcze bardziej wszystko komplikuje. 


P.S. Bardzo podobna do poprzednich części, ale jak dla mnie najsłabsza część :( Ale porównując do "Miszmasz Kogel Mogel 3" o wiele lepiej się bawiłam na "Planecie Singli 3"! Są sceny śmieszne jak i żałosne, pełne wzruszeń i bijatyki też są no bo jak :) Miało być dramatycznie a wyszło komicznie momentami :D Ogólnie nie jest zła, ale mam cichą nadzieję, że 4 części już nie będzie bo co za dużo to nie zdrowo :D Chyba bardziej niż film podobał mi się zwiastun :p 
Ocena: 8/10 

Książki: 

"P.S. Wciąż cię kocham"


Lara Jean nie spodziewała się, że naprawdę zakocha się w Peterze. Mieli przecież tylko udawać. Jednak nagle ich uczucia stały się bardzo prawdziwe. Teraz kiedy w jej życiu pojawia się kolejny adresat listów, Lara Jean nie wie, czy to normalne, aby kochać dwóch chłopców jednocześnie.

P.S.  Bardzo byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów bestsellera "Do wszystkich chłopców, których kochałam"! I tak jak w pierwszej części byłam #teamKavinsky (w "P.S. Wciąż cię kocham" za bardzo mnie irytował swoim dziecinnym zachowaniem!) tak w tej części moje serce bardziej biło do drugiego adoratora Lary Jean czyli Johna Ambrosa McLarena :) Ta chemia między Larą Jean a Johnem Ambrosem <3 Coś wspaniałego!
Książka opisuje w głównej mierze rozterki i perypetie, w których może się znaleźć niejedna współczesna nastolatka! Kogo wybierze Lara Jean? Petera czy Johna Ambrose? Czy można jeszcze "odnowić" dawne przyjaźnie? Tego dowiecie się sięgając po ten egzemplarz! Za swój przedpremierowy egzemplarz dziękuję bardzo Wydawnictwu Kobiecemu! Nie mogę się doczekać finałowej części <3 i ekranizacji Netflixa! Jestem bardzo ciekawa kto zagra Johna Ambrose McLarena :) Szkoda tylko, że zakończenie mnie nie zaskoczyło :(
P.S. Bardzo mi się spodobała również zabawa bohaterów czyli Zabójcy! Przy okazji wróciły do mnie miłe wspomnienia z dzieciństwa kiedy grało się w podchody czy w gumę :)
Kto tak jak Ja jest zakochany w tej serii i czeka na dalsze losy sióstr Covey? Ta niesamowita więź między nimi! Ręka do góry!Mam nadzieję, że kolejna część pojawi się już niedługo <3

Ocena: 8/10 

"Bezbronne"

Bestsellerowy thriller, który szturmem podbił świat.
Odludzie. Śnieżyca. Mała dziewczynka uwięziona w aucie. Znikąd pomocy. Co byś zrobiła?
Darby jechała z uniwersytetu do domu, gdy rozszalała się burza śnieżna i uwięziła ją na odludziu. Najbliższą noc dziewczyna będzie musiała spędzić na postoju przy autostradzie z czterema obcymi osobami i bez zasięgu. Gdy rozgląda się po parkingu, przypadkowo odkrywa, że w jednym z aut uwięzione jest małe dziecko...
Kto z przebywających na postoju jest porywaczem? Kim jest uwięziona dziewczynka? Jak można jej pomóc?

P.S.  O rany co to jest za książka! Wciągnęła mnie od pierwszej strony tak, że przeczytałam ją w ciągu jednego wieczoru! I nie mogłam po niej zasnąć :P
"Odludzie. Śnieżyca. Mała dziewczynka uwięziona w aucie. Znikąd pomocy. Co być zrobił/a?"
Darby po dostaniu smsa od siostry o tym, że jej mama ma raka postanawia szybko wrócić do rodzinnego domu. Niestety przez śnieżycę zmuszona jest spędzić najbliższą noc na postoju przy autostradzie o zabójczej jak dla mnie nazwie Wanapi co znaczy "Duży Diabeł" z czterema obcymi osobami bez zasięgu i słabą baterią w telefonie. (Tak a propo nie wiem kto w dzisiejszych czasach podróżuje bez ładowarki albo powerbanka??!). Bez rezultatu szuka zasięgu w komórce i przypadkowo odkrywa w jednym z samochodów uwiezione dziecko...Wykazuje się niesamowitą odwagą i postanawia pomóc dziewczynce, narażając się przy tym na ogromne niebezpieczeństwo! Kto z czterech obcych osób jest psychopatą? Czy uda jej się uratować dziewczynkę i przy okazji przeżyć? Czy ktoś im pomoże? Tego dowiecie się czytając tą książkę .Nie chcę Wam za dużo zdradzać, ale ta książką naprawdę przyprawia o dreszcze! Bardzo się cieszę, że mogłam ją przeczytać przedpremierowo! Jedyną wadą jak dla mnie w tej książce jest nie do końca zrozumiałe zakończenie! Gorąco polecam wszystkim miłośnikom thrillerów bo naprawdę ta książka trzyma w napięciu do ostatniej chwili! Nie mam pojęcia czy dałabym radę postąpić tak jak zrobiła to Darby! Nie mogę się również doczekać ekranizacji! Dziękuję Wydawnictwu Otwartemu za egzemplarz :)

Ocena: 10/10 

"Morderczyni"

Dziecko zabiło dziecko.
Tak orzekł sąd.
Ale kto tak naprawdę zabił Maisie Earnshaw?
Siedem lat temu sześcioletnia Maisie zostaje zamordowana.
Odpowiedzialność za jej śmierć spada na czternastoletnią Isabel. Dziewczynka nic nie pamięta, ale na ubraniu i dłoniach ma krew Maisie. Sąd skazuje ją za morderstwo. 
Leah zaczyna pracę w szpitalu psychiatrycznym dla szczególnie niebezpiecznych przestępców.
Poznaje Isabel i spędza z nią dużo czasu. 
Wkrótce zaczyna podejrzewać, że ktoś inny jest winien śmierci dziewczynki sprzed siedmiu lat.
Jeśli tak, to kto to zrobił? 
I czy da się zwrócić młodej dziewczynie skradzione dzieciństwo i zdjąć z niej piętno morderczyni?
Jak daleko się posuniesz, kiedy myślisz, że morderca jest niewinny? Nowy thriller autorki bestsellerowego „Milczącego dziecka”

P.S. Na tą książkę trafiłam przez przypadek na aplikacji Legimi. Uwierzcie mi na słowo ta książka porwie Was na maxa! Niesamowite zwroty akcji, szokujące odkrycia i zawirowania, mylne tropy podrzucane przez autorkę i mieszanie w głowie czytelnikowi. W tej książce wszystko jest możliwe :) Jestem ciekawa jak ta historia potoczy się dalej! Polecam :)

Ocena: 10/10 

"Pozwól mi zostać"

Zapytała, czy może zostać, a on jej pozwolił.

Tej feralnej nocy, kiedy świat Mackenzie całkowicie runął, dziewczyna miała nocować w obcym domu. Przez przypadek trafiła do pokoju Ryana. Powinna od razu odejść, powinna czuć się zażenowana, powinna przeprosić, ale nie zrobiła żadnej z tych rzeczy. Tej nocy zupełnie obcy chłopak sprawił, że czuła się bezpieczna, a jego pokój stał się dla niej jedynym miejscem, gdzie w końcu mogła uspokoić swoje myśli. To właśnie tej nocy, jej siostra bliźniaczka odebrała sobie życie.

P.S.  Moja pierwsza książka tej autorki...(obecnie czytam serię Fallen Crest z polecenia Anety (GlamGirl), ale o niej napiszę Wam w kolejnym podsumowaniu kulturalnym!). Spodobała mi się fabuła, więc podczas zamówienia w księgarni Bonito postanowiłam ją zamówić (a później zobaczyłam na aplikacji Legimi, że jakiś czas temu zaczęłam ją czytać więc po prostu ją zdublowałam!). Cały czas miałam nadzieję, że ta książka jakoś się rozkręci i niestety zawiodłam się bo się nie rozkręciła pomijając oczywiście romans między Mac a Ryanem :D  Spodziewałam się czegoś zupełnie innego bo fabuła miała ogromny potencjał dla mnie! Mnie ta historia niestety nie porwała :( Szkoda, że temat samobójstwa wśród nastolatków nie został bardziej rozbudowany w tej książce :( Ja oceniam słabiutko tą książkę :( 

Ocena: 5/10 

"Moja lady Jane" 


Prześmieszna, fantastyczna, romantyczna i (niezupełnie) prawdziwa historia Lady Jane Grey. Książka Moja Lady Jane autorstwa Cynthii Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows to jedyna w swoim rodzaju opowieść fantasy osadzona w tradycji ustanowionej przez Narzeczoną dla księcia Williama Goldmana, której bohaterami są król niespecjalnie garnący się do królowania, jeszcze mniej garnąca się królowa i szlachetny rumak, a która nie grzeszy przesadnie nabożnym szacunkiem dla źródeł historycznych. Bo czasem nawet historii trzeba nieco pomóc.

Szesnastoletnia Lady Jane Grey, mająca niebawem wyjść za zupełnie obcego mężczyznę, wplątuje się w konspirację, celem której jest obalenie jej kuzyna, króla Edwarda. Ale Jane nie zawraca sobie głowy takimi błahostkami, skoro ma niebawem zostać królową Anglii.

P.S.  Przeczytałam ją w jeden wieczór na aplikacji Legimi. Śmieszna, trochę romantyczna, trochę fantastyczna i nie do końca prawdziwa historia Lady Jane Grey. Połączenie powieści historycznej z dozą fantastyki i romansu! Idealna książka na odstresowanie się :) Dzięki niej mogłam się udać w podróż po XVI-wiecznej Anglii! Ja jestem na TAK!

Ocena: 7/10 


Seriale: 

"Zakochani po uszy"

 Asia i Piotr poznali się 10 lat temu jako nastolatkowie i zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. On, syn cenionej profesor stomatologii, z dobrej krakowskiej rodziny, spędzał beztroskie wakacje nad jeziorem; ona, dziewczyna z Nowej Huty, dorabiała pracując w lokalnej karczmie. Rodzące się uczucie brutalnie przerwała dziewczyna Piotra, Sylwia, sprytna intrygantka, która już wtedy postanowiła, że Piotr zawsze będzie należał do niej i nikomu nie pozwoli go sobie odebrać. Za pomocą wyrafinowanej intrygi Sylwia doprowadziła do tego, że Asia została wyrzucona z pracy w karczmie w atmosferze skandalu, natomiast Piotr nigdy jej nie szukał, bo po wypadku na łódce stracił częściowo pamięć. Spędził sporo czasu w szpitalu, a później niewiele pamiętał z tamtych wakacji. 
Po latach Asia i Piotr spotykają się przypadkiem w kamienicy, gdzie Piotr od kilku lat prowadzi z dwoma kolegami klinikę dentystyczną, a Asia właśnie otwiera z chłopakiem swojej przyjaciółki gabinet weterynaryjny. Asia bardzo szybko na nowo zakochuje się w Piotrze i czuje, że skądś się już znają, ale nie może sobie przypomnieć, skąd. Piotr natomiast jest przekonany, że widzi ją po raz pierwszy w życiu. Sylwia knuje i intryguje, żeby trzymać oboje z daleka od siebie, ale mimo wszystko prawda wychodzi na jaw, a Piotr zaczyna sobie powoli przypominać Asię i historię tamtych wakacji. W dodatku ma coraz większe wątpliwości co do swojego związku z Sylwią, który nie układa się po jego myśli. Piotr marzy o założeniu rodziny, a Sylwia najbardziej pragnie luksusowego, bezproblemowego życia, którym można chwalić się na Instagramie. Czy Piotr wybierze młodzieńczą miłość? A może zdecyduje się na pozostanie u boku wieloletniej partnerki?


P.S. Na początku zapowiadał się hit a po jakimś czasie stał się kit i wątek niczym "Moda na sukces!". Jednak z braku laku oglądam bo odcinek trwa zaledwie 20 minut! Mamy tutaj naiwnego doktorka, przesłodzona panią weterynarz i czarny charakter z głupiutką "przyjaciółką" Paulą :D.

Ocena: 5/10 


Muzyka:

Ellie Goulding, Diplo, Swae Lee - Close To Me




Natalia Zastępa - Za Późno





Kuba Jurzyk - Być dla kogoś





AniKa Dąbrowska - Małe Skrzydła





I to by było na tyle <3 Mam nadzieję, że coś z tego tasiemca znajdziecie dla siebie! 


Znacie coś? Może polecicie mi coś ciekawego do przeczytania/obejrzenia? Chętnie poznam Wasze propozycje! 




Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 







Rozczarowania i buble kosmetyczne #1| MakeupRevolution, G-synergie, Maybelline i Isana|

Rozczarowania i buble kosmetyczne #1| MakeupRevolution, G-synergie, Maybelline i Isana|

HEJ ŁOBUZY!


        Postanowiłam w tym roku pisać również o kosmetykach, które się u mnie nie sprawdziły. Mam nadzieję, że taki post również przypadnie Wam do gustu!Wszak nie wszystko musi być och i ach! :) 



Rozczarowania czyli produkty po których oczekiwałam czegoś WOW i które się u mnie nie sprawdziły (i powędrowały dalej gdzie sprawdzają się naprawdę dobrze!) i buble czyli kosmetyki, których bym nie podarowała za żadne skarby nawet największemu wrogowi i które od razu powędrowały do kosza!


Nie przedłużając przedstawiam Wam moje buble
i rozczarowania kosmetyczne: 



Korektor Conceal & Define (C2), Makeup Revolution


Kupiłam go pod wpływem wielu pozytywnych opinii na jego temat i porównywaniu go do słynnego korektora z Tarte (którego nie miałam). Bardzo długo na niego polowałam stacjonarnie  i niestety bardzo się rozczarowałam! A dlaczego? Już Wam piszę: po pierwsze zbiera się w załamaniach i podkreśla wszystkie nasze niedoskonałości pod oczami (nawet te nieistniejące zmarszczki pod oczami!), ściąga skórę!, owszem może i ma dobre krycie, ale zastyga na skorupę (istny tynk pod oczami!). Ten korektor jest po prostu dla mnie za ciężki (zdecydowanie zostanę przy korektorze Catrice!) Ja jestem na NIE! 


Tusz do rzęs Total Temptation,Maybelline


Jak wiecie bardzo lubię Lash Sensational z Maybelline, więc kiedy pojawiła się "nowość" marki postanowiłam ją przetestować. Nie będę ukrywać skusił mnie obiecany zapach kokosa! (i owszem pachnie!), ale niestety u mnie okazał się totalnym bublem (albo trafiłam na jakiś felerny egzemplarz!). Nie ważne czy był otwarty dzień czy dwa tygodnie, efekt na rzęsach był taki sam czyli koszmarny! (posklejane rzęsy z ogromną ilością grudek na samych końcach (taki świetny efekt nóżek pająka-na pewno każda z nas o nim marzy)! strasznie się osypuje (efekt pandy czemu nie)! nie wydłuża ani nie pogrubia, zbyt duża szczoteczka do rzęs! (tusz do rzęs jest po prostu wszędzie na powiekach i pod nimi!), Najgorszy tusz do rzęs jaki w życiu miałam! A i w opakowaniu również szybko wysycha (właśnie leci do kosza!). Jedyną zaletą jest ładne opakowanie, intensywny kolor, kokosowy zapach, nie pomijając oczywiście trwałości (bo naprawdę trzeba się pomęczyć, żeby ten "hit" z oczu zmyć)! Cieszę się, że kupiłam go na promocji bo regularnej ceny to on na pewno nie jest wart (40 zł!). Na moich rzęsach on nie robi nic! Nie polecam! 

Żel bambusowy, G-synergie 


Próbowałam go stosować na różne sposoby i za każdym razem efekt mnie nie zadowalał! Zamiast nawilżać moją skórę  czy to na ciele czy na twarzy strasznie ją wysuszył i przy okazji zostawił lepką warstwę, której nie cierpię! Strasznie ciężko go wydobyć z opakowania (taki twardy i zbity plastik za każdym razem za dużo wypluwa kosmetyku!). Kupiłam go z myślą o stosowaniu jako podkład pod olej i niestety w tym przypadku również się nie sprawdził! miałam po nim niesamowity puch (i nie niestety nie była to wina oleju bo zazwyczaj stosuje ten sam olej na włosy!). Cena nieadekwatna do jakości (około 30 zł). Jedyną zaletą jest lekka konsystencja, która szybko wchłania się! (ale co z tego jak wysusza i zostawia lepką klejącą się warstwę na skórze!). Może latem się sprawdzi na poparzenia skórne! Na chwilę obecną strasznie mnie rozczarował...A może moja skóra po prostu tak reaguje na bambus (będę próbować jeszcze z żelem aloesowym). 

Dezodorant w kulce Happy Heart, Isana Young 



Ten kosmetyk nie robi nic! W ogóle nie chroni przed potem ani przed brzydkim zapachem, przy okazji zostawia mokre plamy! Długo schnie! "Zaletą" z pewnością jest dostępność i ładny zapach a i cena! Jednak działanie pozostawia wiele do życzenia.  Dawałam mu dużo razy szansę i za każdym razem było tak samo! Nie polecam, leci do kosza :) A Ja pozostaję wierna antyperspirantowi z Garniera bądź Nivea :)


No i to by było na tyle :)



Znacie moje "niewypały" kosmetyczne? Macie podobne zdanie do nich co Ja a może wręcz przeciwnie? Piszcie chętnie się dowiem!



Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,











Konopne masło do ciała & oliwa z oliwek, Efektima-recenzja #84

Konopne masło do ciała & oliwa z oliwek, Efektima-recenzja #84

HEJ ŁOBUZY!

           Dzisiaj mam dla Was recenzję konopnego masła do ciała marki Efektima. Czy przypadło mi do gustu a może było wręcz przeciwnie? Tego dowiecie się z mojej recenzji.


Dzisiejszy "bohater" recenzji:



Obietnice producenta:

Łagodząco-odżywcze masło do ciała z olejem konopnym. Stworzone by przywrócić blask i gładkość skórze. Doskonale pielęgnuje, koi suchą skórę oraz zachowuje ją w dobrej kondycji. Polecane do skóry skłonnej do podrażnień. Pomaga w utrzymaniu płaszcza hydrolipidowego naskórka oraz przywraca prawidłowe nawilżenie. Wzbogacone w oliwę z oliwek regeneruje, uelastycznia oraz poprawia koloryt skóry. Wyjątkowy zapach pobudza zmysły i uprzyjemnia aplikację. 


Sposób użycia:


Masło do ciała wmasować w skórę i pozostawić do wchłonięcia.

Skład:

AQUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CANNABIS SATIVA SEED OIL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCOS NUCIFERA OIL, PEG-100 STEARATE, STEARIC ACID, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PHENOXYETHANOL, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, PARFUM, XANTHAN GUM, OLEA EUROPAEA HUSK OIL, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, BENZOIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, COUMARIN, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, TOCOPHERYL ACETATE
* Źródło: Efektima



Moja opinia:

Masło zamknięte jest w plastikowym opakowaniu z metalową zakrętką i sreberkiem o pojemności 200 ml. Zapach bardzo intensywny! mi się kojarzy z męskimi perfumami. Mega orzeźwiający i pobudzający. Masło ma gęstą, treściwą konsystencję. Masło niestety ma trochę tępą konsystencję, trzeba je dobrze rozsmarować na ciele aby dobrze się wchłonęło! Nie przesadzajmy z ilością produktu, ponieważ ciężko nam będzie ją wsmarować i zostanie na skórze biała warstwa. Masło po rozsmarowaniu bardzo szybko się wchłania (jeśli nie poświęcimy trochę czasu na wsmarowanie produktu to niestety wchłaniać się będzie dłuugo). Jak to mówią "Im mniej tym lepiej :D". Skóra po użyciu jest gładka i miękka w dotyku. Jest nawilżona i odżywiona! Nie wysusza ani nie podrażnia naszej skóry. Niestety pozostawia delikatną lepką warstwę na skórze. Jest wydajne! Koi podrażnioną skórę.
Cena: 19,99 zł/ Dostępność: Drogeria Rossmann, Drogeria Natura, Efektima



Moja ocena: 

7/10

Gdyby nie to, że muszę poświęcić trochę czasu na wsmarowanie tego masła to byłby dla mnie hit! (ale Ja ostatnio nie mam cierpliwości do tego ani czasu :p). Ogólnie z działania jestem zadowolona! ale z aplikacji już niestety mniej :( Więc jeśli ktoś jest fanką lekkich balsamów, które szybko się wchłaniają to polecam Wam olejek konopny z witaminą E , o którym pisałam już na blogu! A jak ktoś szuka mega nawilżenia i odżywienia skóry to polecam Wam to konopne masło do ciała!




Post powstał we współpracy z marką Efektima. Fakt ten nie miał wpływu na moją opinię. 


Znacie? Lubicie? Co obecnie używacie do pielęgnacji ciała? Chętnie się dowiem.


Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,





Copyright © 2016 Okiem Marzycielki , Blogger