Polecam

Musy do mycia twarzy (peelingujący i oczyszczający), Laq-recenzja #121

Musy do mycia twarzy (peelingujący i oczyszczający), Laq-recenzja #121

Hejka!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dwóch "gagatków" do twarzy, o których wspominałam Wam w poście #Blogerkipolecaja: Akcja Jesienna Regeneracja  a mowa będzie o Peelingującym musie do mycia twarzy z drobinkami mikrokorundu oraz o Głęboko oczyszczającym musie do mycia twarzy. Do wyboru mamy jeszcze wersję nawilżającą, na którą Ja poluje! Jak sprawdziły się na mojej kapryśnej mieszanej cerze? Tego dowiecie się z mojej recenzji! 

Dzisiejsi "bohaterowie" recenzji:


Obietnice producenta (peelingujący mus do mycia twarzy):
Peelingujący mus do mycia twarzy z drobinkami mikrokorundu intensywnie złuszcza martwe komórki naskórka i przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Systematycznie stosowany wyrównuje koloryt, dotlenia i pobudza mikrokrążenie, pozostawiając cerę gładką, nawilżoną i doskonale oczyszczoną. 

Obietnice producenta (oczyszczający mus do mycia twarzy):
Głęboko oczyszczający mus do mycia twarzy dzięki zawartości węgla aktywnego doskonale sprawdza się w pielęgnacji cery problemowej, szczególnie tłustej i mieszanej. Oczyszcza, detoksykuje i odświeża, nie zaburzając naturalnego Ph skóry. Dodatek oleju z nasion konopi siewnych wspomaga walkę z niedoskonałościami skóry i działa przeciwbakteryjnie. 

Sposób użycia:
Nanieść niewielką ilość produktu na zwilżoną skórę twarzy, masować kolistymi ruchami do momentu uzyskania piany, a następnie dokładnie spłukać wodą. Omijać okolice oczu.

Skład (peelingujący mus do mycia twarzy): 
Alumina, Glycerin, Aqua, Sorbitol, Sodium Cocoyl/Lauroyl Isethionate, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Levulinic Acid, Potassium Sorbate, Parfum, CI 15510.

Skład (oczyszczający mus do mycia twarzy): 
Glycerin, Aqua, Sorbitol, Sodium Cocoyl/Lauroyl Isethionate, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Charcoal Powder, Cannabis Sativa Seed Oil, Levulinic Acid, Potassium Sorbate, Parfum, d-Limonene, Geraniol. 

Moja opinia: 
Oba musy zamknięte są w małe plastikowe słoiczki o pojemności 100 ml, które na pozór wydają się, że szybko się skończą! A jednak nie Ja używam ich już prawie 2 miesiące a ich ubytek jak widzicie jest niewielki. 
Jedyny minus jaki widzę w opakowaniach to brak jakiegokolwiek zabezpieczenia w postaci sreberka przed wścibskimi osobami, które lubią "wpychać łapy w kosmetyki" a później odkładać na półkę i brać nowy produkt!
Konsystencja w opakowaniu wydaje się taka puszysta jak bita śmietana (mojemu mężowi przypomina taką pastę do mycia rąk na pewno wiecie o jaką chodzi) a tak naprawdę jest mocno zbita.
Czarna wersja pachnie tak męsko (trochę mydlano) dla mnie, z kolei żółta tak owocowo może to zapach ananasa?. Po wmasowaniu ich w zwilżoną skórę twarzy lekko się pienią tworząc taką jakby emulsję :). Czarna wersja pozostawia skórę delikatnie matową, ale nie przesusza jej. Pomaga mi ostatnio bardzo w walce z niedoskonałościami i rozszerzonymi porami. Wersji żółtej używam max. 2 razy w tygodniu bo to naprawdę mocny zdzierak pomimo bardzo malutkich drobinek! Bardzo dobrze sobie radzą z oczyszczaniem skóry a nawet ze zmyciem makijażu no może poza tuszem do rzęs (Tak wypróbowałam je i w ten sposób!).
Skóra po użyciu jest oczyszczona i wygładzona, pory są mniej widoczne!. Nie pozostawiają uczucia ściągniętej skóry. Bardzo łatwo zmywają się z twarzy. Jeśli miałabym między nimi wybierać to zdecydowanie stawiam na wersje czarną bo najlepiej sprawdza mi się w przypadku mojej mieszanej cery (ładnie odblokowuje zapchane pory skóry, łagodzi podrażnienia, wycisza wszystkie niespodzianki skórne i nie powoduje pieczenia skóry, przy okazji delikatnie matuję skórę). Składy krótkie i bardzo treściwe (nie zawierają SLS, SLES czy innych podrażniających substancji tylko delikatne substancje myjące)! P.S. Uważajcie jedynie na kontakt z oczami bo mogą wywołać lekkie szczypanie! Ja chcę jeszcze wypróbować wersję nawilżającą różową, która podobno pachnie wiśniowo :) Ja na pewno (jeśli uda mi się go kiedyś wykończyć) wrócę do wersji czarnej z węglem aktywnym. 
Cena: około 18 zł/Dostępność: np. HebeLaq
Mi udało się je dorwać w zawrotnej cenie 9,99 zł :) 


Znacie? Miałyście okazję poznać musy do mycia twarzy Laq? Chętnie się dowiem. 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 

Marzycielka
Kulturalne podsumowanie roku 2019| Najlepsze z najlepszych & Kulturalne rozczarowania :)

Kulturalne podsumowanie roku 2019| Najlepsze z najlepszych & Kulturalne rozczarowania :)

Witajcie! 

Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi odkryciami kulturalnymi ubiegłego roku!. Mam nadzieję, że podobnie jak Hity i kity miesiąca... i ten post przypadnie Wam do gustu :). Nie przedłużając zapraszam na "krótkie" Kulturalne podsumowanie roku 2019! 

P.S. Wszystkie tytuły filmów, seriali czy książek są podlinkowane do postów, gdzie znajdziecie zarówno opis fabuły jak i moje wrażenia!. Do napisania tego posta zainspirowała mnie jak zawsze Ania! :)



Antyperspirant Deo Beauty Elixir Mild w dwóch odsłonach w sprayu oraz kulce (roll-on), Nivea-recenzja #120

Antyperspirant Deo Beauty Elixir Mild w dwóch odsłonach w sprayu oraz kulce (roll-on), Nivea-recenzja #120

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją antyperspirantu marki Nivea Deo Beauty Elixir Mild w dwóch odsłonach w kulce oraz sprayu. Używałam ich od dwóch miesięcy na zmianę codziennie czy to na białe czy to na czarne ubrania aby wyrobić sobie o nich opinię. Wersja w kulce właśnie dobija dna! Jeśli jesteście ciekawi, która wersja bardziej przypadła mi do gustu to zapraszam Was serdecznie dalej :) 

Dzisiejsi "bohaterowie" recenzji:

Linia do włosów delikatnych, zniszczonych i pozbawionych blasku Kolagen & Biotyna, Delia Cosmetics (Cameleo)-recenzja #119

Linia do włosów delikatnych, zniszczonych i pozbawionych blasku Kolagen & Biotyna, Delia Cosmetics (Cameleo)-recenzja #119

Witajcie! 

Wspominałam Wam już na Instagramie i na Insta Story, że jakiś czas temu dotarła do mnie cudowna paczuszka od marki Delia z dwiema liniami do włosów. Jedna z nich przeznaczona jest  do włosów delikatnych, zniszczonych i pozbawionych blasku Kolagen & Biotyna (o której przeczytacie dzisiaj), druga z kolei przeznaczona jest do włosów suchych, łamliwych i matowych (o niej przeczytacie niebawem :)). Obie są bez sztucznych barwników i silikonów. Czy linia Kolagen & Biotyna przypadła do gustu moim włosom? O tym przeczytacie w dzisiejszym poście.

Dzisiejsi "bohaterowie" recenzji: 
Linia Cameleo Kolagen i Biotyna została zaprojektowana z myślą o szczególnie delikatnych, zniszczonych i pozbawionych objętości włosach, aby zapewnić im kompleksową pielęgnację i przywrócić zniewalający wygląd! Kosmetyki na bazie kolagenu i biotyny to gwarancja wzmocnienia, odbudowy i maksymalnej objętości. 

Obietnice producenta (szampon do włosów):
Wzmacniająco-odbudowujący szampon do włosów delikatnych i zniszczonych Kolagen i Biotyna. 
Ochronna biotyna
Wzmacnia włosy i nadaje im elastyczność, a ponadto zapobiega wypadaniu i siwieniu. 
Nawilżający kolagen
Przywraca włosom odpowiedni poziom nawilżenia, nadaje maksymalną objętość i ułatwia rozczesywanie.
Odżywczy olej arganowy
Regeneruje włosy na całej długości, odżywia, nadając zniewalający połysk.
Bez sztucznych barwników
Delikatna formuła dla naturalnie lekkich włosów. 
Rezultaty widoczne, już po pierwszym użyciu! 
*Oczyszczone włosy i skóra głowy.
*Regeneracja i odżywienie włosów od nasady aż po same końce.
*Zwiększenie objętości włosów tuż u nasady. 

Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride. Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Parfum, Polyquaternium-10, Coconut Acid, Ethylhexylglycerin, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Disodium EDTA, Argania, Spinosa Kernel Oil, Olus Oil, Soluble Collagen, Urea, Disodium Phospate, Biotin, Citric Acid. 

Sposób użycia:
Nałóż niewielką ilość szamponu na wilgotne włosy, delikatnie wmasuj i spłucz letnią wodą. Szampon jest odpowiedni do codziennego stosowania. Dla wzmocnienia efektu zastosuj odżywkę i maskę wzmacniająco-odbudowującą z linii Kolagen i Biotyna. 

Moja opinia:
Szampon do włosów zamknięty jest w plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 250 ml. Konsystencja przezroczysta, żelowa, nieco gęsta. Bardzo dobrze się pieni! (ale jak same widzicie w składzie ma SLS, więc to pewnie zasługa tego detergentu). Zapach delikatny, ale bardzo orzeźwiający kojarzący się poniekąd z cytrusami. Jednak na włosach nie utrzymuje się zbyt długo. Nie zauważyłam swędzenia skóry ani mocniejszego wypadania włosów co niestety ostatnio przytrafiło mi się z jednym szamponem i to naturalnym (ale o nim innym razem). Włosy po użyciu są delikatnie odbite od nasady! Szampon do włosów dobrze oczyszcza i odświeża nasze włosy. Jednak nie przedłuża świeżości włosów przynajmniej u mnie! Standardowo muszę je myć co 2-3 dni! Delikatnie plącze włosy, więc u mnie bez odżywki/maski do włosów się nie obędzie. Sprawdza się standardowo jak większość szamponów do włosów :)

Obietnice producenta (odżywka do włosów):
Wzmacniająco-odbudowująca odżywka do włosów delikatnych i zniszczonych Kolagen i Biotyna. 
Ochronna biotyna
Wzmacnia włosy i nadaje im elastyczność, a ponadto zapobiega wypadaniu i siwieniu.
Nawilżający kolagen
Przywraca włosom odpowiedni poziom nawilżenia, nadaje maksymalną objętość i ułatwia rozczesywanie.
Bez silikonów i sztucznych barwników
Delikatna formuła dla naturalnie lekkich włosów.
Rezultaty widoczne już po pierwszym użyciu!
*Regeneracja i odżywienie zniszczonych włosów na całej długości.
*Wygładzenie bez obciążania.
*Zwiększenie objętości włosów tuż u nasady.

Skład:
Aqua, Cethyl Acohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Isoamyl Laurate, Lactic Acid, Parfum, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Cetrimonium Chloride, Soluble Collagen, Citric Acid, Urea, Disodium Phosphate, Biotin. 

Sposób użycia:
Niewielką ilość odżywki wmasuj w wilgotne włosy od nasady aż po same końce, a następnie dokładnie spłucz ciepłą wodą. Odżywka jest odpowiednia do codziennego stosowania. Dla wzmocnienia efektu zastosuj szampon i maskę wzmacniająco-odbudowującą z linii Kolagen i Biotyna. 

Moja opinia:
Odżywka do włosów zamknięta jest w plastikowej tubce z zamknięciem typu klik o pojemności 200 ml. Konsystencja rzadka, przez co trzeba uważać przy aplikowaniu jej na włosy! Moje włosy piją ją jak szalone co przekłada się na jej wydajność (a większość ucieka podczas aplikacji niestety :(). Pachnie tak samo jak szampon i maska do włosów czyli delikatnie orzeźwiająco z nutką cytrusów. Nie należy przesadzać z ilością pomimo faktu, że włosy piją ją jak szalone (bo może obciążać włosy!). Włosy po użyciu są miękkie i odżywione! Delikatnie nawilżone i nieco zregenerowane (wiadomo, że żadna odżywka nie naprawi zniszczeń po suszarce czy farbowaniu!). Włosy delikatnie się błyszczą po użyciu! Nie puszą się i nie plączą tak jak zwykle, ale to robi większość odżywek u mnie :). Moim ulubieńcem nie została! Zdecydowanie moim faworytem zostaje maska do włosów! 

Obietnice producenta (maska do włosów):
Wzmacniająco-odbudowująca maska do włosów delikatnych i zniszczonych Kolagen i Biotyna.
Ochronna biotyna
Wzmacnia włosy i nadaje im elastyczność, a ponadto zapobiega wypadaniu i siwieniu.
Nawilżający kolagen
Przywraca włosom odpowiedni poziom nawilżenia, nadaje maksymalną objętość i ułatwia rozczesywanie.
Bez silikonów i sztucznych barwników
Delikatna formuła dla naturalnie lekkich włosów.
Rezultaty widoczne już po pierwszym użyciu!
*Regeneracja i odżywienie zniszczonych włosów na całej długości.
*Wygładzenie bez obciążania.
*Zwiększenie objętości włosów tuż u nasady.

Skład:
Aqua, Cethyl Acohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Isoamyl Laurate, Lactic Acid, Parfum, Phenoxyethanol, Parfum, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Cetrimonium Chloride, Soluble Collagen, Citric Acid, Urea, Disodium Phosphate, Biotin. 

Sposób użycia: 
Niewielką ilość maski wmasuj w wilgotne włosy od nasady aż po same końce. Pozostaw na 1-3 minuty, a następnie dokładnie spłucz ciepłą wodą. Stosuj dwa razy w tygodniu. Dla wzmocnienia efektu zastosuj szampon i odżywkę wzmacniająco-odbudowującą z linii Kolagen i Biotyna. 

Moja opinia:
Maska do włosów zamknięta jest w plastikowy słoiczek z zakrętką o pojemności 200 ml. Jest zdecydowanie gęstsza niż odżywka przez co lepiej mi się ją aplikuje na włosy! Jest bardzo wydajna bo wystarczy niewielka ilość (zbyt duża ilość może obciążać włosy). Zapach taki sam jak w przypadku szamponu i odżywki do włosów. Maska zdecydowanie lepiej mi się sprawdziła niż odżywka! Włosy po użyciu są gładkie, miękkie, lejące, nie puszą się, są zdecydowanie bardziej nawilżone i błyszczące. Zdecydowanie wystarczy jej używać w przypadku cienkich włosów 1 w tygodniu :) Zapach tak samo jak w przypadku odżywki przez jakiś czas utrzymuje się na włosach. Mój hit z tej serii <3 Na pewno do niej wrócę :) 
Podsumowując Jak dobrze wiecie moje włosy są średnio długie, ale bardzo cienkie i ostatnio strasznie mi wypadały. Niestety szybko też się przetłuszczają i łatwo je obciążyć. To co podoba mi się w kosmetykach z tej serii to przede wszystkim delikatny orzeźwiający zapach z nutką cytrusową. Na szczęście nie zauważyłam swędzenia skóry ani mocniejszego wypadania włosów! Po stosowaniu całej serii zauważyłam, że moje włosy są delikatnie odbite od nasady, wyglądają na bardziej zdrowe, dobrze się rozczesują, są miękkie i gładkie. Nie plączą się i nie puszą tak jak zwykle. Z obawy na obciążenie włosów nie stosuję tej serii codziennie tylko standardowo co każde mycie czyli co 2-3 dni! Najbardziej z całej linii jestem zadowolona z maski i szamponu do włosów. Najmniej do gustu przypadła mi odżywka do włosów i raczej nie planuję powrotu do niej :). 

W sklepie marki Delia na hasło: KOLAGENBIOTYNA macie 20% zniżki na zakup produktów z tej linii. 

Znacie? Miałyście okazję testować tą linię do włosów? Jakich produktów używacie do pielęgnacji swoich włosów? 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,

Marzycielka

Blogmas #4 2019: Długie zimowe wieczory :)

Blogmas #4 2019: Długie zimowe wieczory :)

Witajcie! 

Nie poddaję się tak łatwo w wyzwaniu #Blogmas i pomimo tego, że czas leci jak szalony i zaczęłam późno to przychodzę do Was z nowym postem z tej serii czyli co robić w długie zimowe wieczory! Mam nadzieję, że moje propozycje przypadną Wam do gustu :) 

P.S. Od poniedziałku wracam do Was z recenzjami kosmetycznymi :) 




Co planuję w długie zimowe wieczory?  

1. Przeczytać kilka książek o tematyce zimowo-świątecznej m.in. "Miłość zimową porą", "Pocałunki w Nowym Jorku", "Świąteczne drzewko życzeń" itp.

Grudzień, styczeń czy luty przynajmniej w moim przypadku sprzyjają czytaniu książek. Jak dla mnie są niezastąpione w zimowy wieczór! W tym roku za cel wzięłam głównie książki o tematyce zimowo-świątecznej! Udało mi się już przeczytać "Pocałunki w Nowym Jorku" (i serdecznie ją polecam <3) i jestem w trakcie czytania "Świąteczne drzewko życzeń". Także wracam do gry i czytania większej ilości książek <3 


 2. Oglądać  filmy i seriale
Czy może być coś lepszego na nudny, zimowy wieczór (oprócz wyżej wymienionych książek!) niż dobry film czy wciągający serial?Moim zdaniem nie :) Poniżej znajdziecie moje polecajki z bloga :) 


3. Wybrać się na łyżwy z mężem 
(bądź spędzić więcej czasu razem)
Ja wybieram się na nie od kilku już lat, ale za każdym razem wypada mi coś innego! W tym roku nie odpuszczę i wybiorę się w końcu  na lodowisko :) Może nie połamię się od razu :D. 

4. Domowe Spa 
Planuję w tym roku robić sobie częściej domowe spa czyli długa relaksująca kąpiel, maseczka na twarz i włosy, do tego umilająca relaks muzyka i można się odstresować po ciężkim dniu :) 

5. Wybrać się na długi zimowy spacer ze śniegiem czy bez!
Trochę ruchu zimą nie zaszkodzi, więc wyciągnę męża na dłuższy spacer a może i kilka :D. 

6. Chcę poświęcić czas na rzeczy, które cały czas odkładam na później
Na samym początku chcę wywołać zdjęcia ze ślubu (a uwierzcie mi na słowo zbieram się do tego już prawie 1,5 roku!), przejrzeć szafę i wyrzucić ubrania, których już nie noszę, uporządkować kosmetyki datami ważności i zorganizować dla Was rozdanie :) Jest sporo rzeczy, które odkładam na tzw. "wieczne nigdy"! I właśnie od nowego roku chcę zacząć od rzeczy, które cały czas odkładam aby mieć w końcu czyste konto :). 

I to by było na tyle :)

A Wy co planujecie robić w długie zimowe wieczory? 

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam, 

Marzycielka 


Blogmas #3 2019: Zimowo-świąteczna lista życzeń :)

Blogmas #3 2019: Zimowo-świąteczna lista życzeń :)

Witajcie! 

Skoro zaczęłam później niż wszyscy z serią #Blogmas to nieco naginam reguły "zabawy" i przedłużam ją do końca grudnia. Kolejnym wyzwaniem z tegorocznej serii było przygotowanie świątecznej listy życzeń. Dlatego i Ja przygotowałam taką "wishlistę" (Oczywiście nie do spełnienia podczas tegorocznych świąt, ale może w przyszłym roku!). Jesteście ciekawi co się na niej znalazło tak to zapraszam serdecznie dalej :) 

P.S. Ja wiem, że marzeń nie powinno się zdradzać, ale nie będę taka i kilka z nich Wam zdradzę! Mam nadzieję, że moje świąteczne życzenia uda mi się niedługo zrealizować :) 

"Drogi Święty Mikołaju najważniejsze jest i będzie zdrowie dla mnie i wszystkich moich bliskich...bo gdy nie ma zdrowia nic innego nie jest w stanie tego zastąpić niestety...żadne materialne rzeczy :( Jednak mam nadzieję, że wszyscy będziemy zdrowi  dlatego postanowiłam Ci napisać kilka moich małych życzeń na najbliższą przyszłość :)" (Więcej znajdziecie w poście: Drogi Św. Mikołaju Blogmas 2017 ).





1. Hulu, Zestaw pędzli 
Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w kilka pędzli marki Hulu oraz Blend It i jak dotąd bardzo dobrze się u mnie spisują. Jednak nie ukrywam, że te miętowe pędzle skradły moje serduszko już w dniu premiery i tylko czekam na jakąś dobrą promocję aby były moje! A Wam jak się podobają te pędzle? Miałyście może styczność z marką Hulu?? P.S. Szykuję dla Was rozdanie kosmetyczne gdzie do zgarnięcia będzie jedna gąbeczka do makijażu tej marki. 

2. Szczoteczka elektryczna Oral B albo szczoteczka soniczna Philips
Do tej pory miałam styczność jedynie ze szczoteczką manualną, ale odkąd założyłam aparat ortodontyczny moje myśli cały czas krążą wokół innych szczoteczek! Sama do końca nie wiem czy zdecyduję się na elektryczną a może na soniczną. Dlatego nie piszę Wam tutaj konkretnego modelu. A może mieliście styczność z obiema i mi doradzicie? Chętnie się dowiem. 

3. Czytnik Pocketbook
Chodzi za mną mniej więcej od roku. W sumie na konkretny model już się zdecydowałam a marzy mi się Pocketbook Touch HD 3 miedziany. Z pewnością wygodniej by mi się na nim czytało aniżeli na smartphonie! Czas pokaże czy w końcu do mnie trafi!

4. Aparat Canon PowerShot G7 X Mark 2
To akurat zachciewajka długofalowa, więc sama nie mam pojęcia czy kiedykolwiek do mnie trafi lub czy się w końcu odważę robić zdjęcia czymś innym niż telefonem :) Od kilku lat chodzi za mną zakup porządnego aparatu bądź lustrzanki do robienia zdjęć. Egzemplarz ze zdjęcia ma dużą przewagę nad typową lustrzanką bo jest kompaktowy! Nie ukrywam, że zależy mi na podniesieniu jakości zdjęć na blogu jeszcze bardziej a taki aparat może by mi w tym pomógł :) ale zanim zainwestuję w aparat muszę się zmobilizować do regularnego pisania na blogu! P.S. A może polecicie mi jakąś niedrogą i prostą w obsłudze lustrzankę? Wszystkie rady mile widziane dla takiego żółtodzioba jak Ja :D. 

5. Statyw do aparatu/telefonu
Kolejny punkt, który chodzi od dawna. Marzy mi się porządny statyw do robienia zdjęć nie tylko na bloga. Nie mam sprecyzowanego modelu/marki, ale widziałam kilka fajnych na Allegro, więc pewnie w przyszłym roku jakiś do mnie trafi.

6. Jedwabna gumka do włosów z uszkami
Podobają mi się od dawna, tylko cena jak dla mnie jest zaporową (jak za gumkę do włosów!). Podobno ma zapobiegać niszczeniu się włosów podczas ich związywania...Jestem bardzo ciekawa czy obietnice producenta są prawdziwe! Czas pokaże czy koniec końców do mnie trafi.

7. Książki
Jak to mówią książek nigdy dość i tak na mojej liście znajduje się m.in. 3 część serii "Do wszystkich chłopców" oraz "Pocałunki w Nowym Jorku" i tak obie książki już do mnie idą (A oprócz nich jeszcze kilka innych :P). Cóż takie to już życie typowego książkoholika! W tym roku strasznie zaniedbałam czytanie (szczególnie ostatnie miesiące nie były zbyt łaskawe dla mnie), ale od przyszłego roku chcę się poprawić :).

8. Lampa pierścieniowa
W ubiegłym roku zdecydowałam się na zakup dwóch softboxów i owszem dają radę w takie szarówki jak dzisiaj! Jednak chciałabym zainwestować w coś mniejszego i mój wybór padł na lampę pierścieniową. W końcu dodatkowe oświetlenie do zdjęć nie zaszkodzi :).

9. Huawei P30 Pro w odcieniu Opal
To również moje "małe" marzenie odkąd ujrzałam go na sklepowej półce i nie będę Wam ściemniać najbardziej urzekł mnie kolor tego cacka! Słyszałam również, że robi całkiem niezłe zdjęcia, więc jak w przyszłym roku nie zdecyduję się na lustrzankę to na pewno zainwestuję w nowy telefon :) W końcu dobre zdjęcia na blogu to podstawa!

Tym razem na mojej liście jest zaledwie 9 produktów! W tym jak widzicie oprócz zestawu pędzli nie ma żadnych kosmetycznych zachcianek (no i może nie licząc szczoteczki do zębów). Lista jest bardzo przemyślana, nie ma tutaj żadnych zbędnych gadżetów! Są to zdecydowanie rzeczy, o których marzę już od kilku lat. Dlatego mam cichą nadzieję, że uda mi się chociaż część zrealizować w przyszłym roku. 
P.S. Podzielcie się swoją opinią na temat powyższych rzeczy, jeśli kiedykolwiek mieliście z nimi styczność. 


A jak wygląda Wasza wishlista? O czym marzycie i co planujecie kupić w najbliższym czasie? Miałyście którąś z wymienionych przeze mnie rzeczy?

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,

Marzycielka