#Blogerkipolecaja: Moja historia z olejkami w roli głównej!| Moje sposoby na olejowanie włosów, demakijaż olejkami czy nawilżenie skóry!

#Blogerkipolecaja: Moja historia z olejkami w roli głównej!| Moje sposoby na olejowanie włosów, demakijaż olejkami czy nawilżenie skóry!

Witajcie!

Pierwszy post w ramach akcji #Blogerkipolecaja pojawił się miesiąc temu i dotyczył naszych letnich ulubieńców (Tutaj) a dzisiaj przyszedł czas na temat, który wygrał w rozdaniu zorganizowanym przez Pani z kropką  a mowa będzie o olejkach w pielęgnacji :) Są tacy, którzy ich nienawidzą, ale znajdą się również ich zwolennicy! Do jakiej grupy Ja się zaliczam tego dowiecie się z dzisiejszego posta! 


Źródło: Pixabay.com
P.S. Oczywiście odsyłam Was także do postów pozostałych dziewczyn biorących udział w akcji, do których linki znajdziecie na samym końcu :) 
P.S. Żadnym ekspertem jeśli chodzi o oleje w pielęgnacji włosów, ciała czy twarzy nie jestem i piszę w tym poście jedynie o moich odczuciach i spostrzeżeniach :) 

Moje oleje w pielęgnacja włosów 
Moja historia z olejami zaczęła się już dobrych parę lat temu od olejków do ciała marki Alterra a były to wersje już niedostępne obecnie z tego co widzę :( (Olejek do ciała Limonka & Oliwka oraz Olejek do masażu Migdały & Papaja) i jak na pierwszy raz to był strzał w 10! I tak sobie myślę, że jak wykończę obecnie olejki do włosów z pewnością z sentymentu wrócę do tych marki Alterra (szczególnie kusi mnie wersja grejprut i brzoza!). Przerabiałam także Olejek do włosów suchych i łamliwych z pestek moreli po którym moje włosy były pięknie wygładzone! Jednak trzeba bardzo uważać aby nie przesadzić z ilością (bo niestety możemy uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego!)... 
W swojej włosowej historii przerobiłam także olejki orientalne marki Marion (Kokos i Tamanu- wzmocnienie włosów, Jojoba i Słonecznik-regeneracja włosów ), których głównie używałam do zabezpieczania końcówek! Wiecie były tanie i łatwo dostępne, ale z czasem zauważyłam, że nie do końca służyły moim włosom :( Natomiast z olejkiem marakuja bardzo się polubiłam! Używałam go przede wszystkim do olejowania włosów, do zabezpieczenia końcówek a czasami nawet jako serum na twarz pod krem nawilżający! I w każdym z tych sposobów sprawdzał się idealnie. Włosy po użyciu były ujarzmione, przyjemne w dotyku i wygładzone, z kolei stosowany na twarz nawilżał ją, ale jej nie zapychał! (czego bardzo się bałam przy mojej mieszanej cerze!). Ja polecam i może kiedyś do niego wrócę! 
Obecnie dobił denka Olej makadamia marki Nature Queen, który stosowałam zarówno do włosów jak i twarzy :) Szybko się wchłaniał, pozostawiał na twarzy delikatny film, ale na szczęście nie klejący! Pachniał tak jakby orzechowo, ale do włosów sprawdzał się bardzo dobrze! Nawilżał i odżywiał moje suche pasma! Na szczęście nie zauważyłam aby zapychał czy podrażniał moją skórę. Przy okazji koił wszelkie podrażniania! Może kiedyś do niego wrócę :)
A obecnie do olejowania włosów używam: Olejek do włosów Kokos Isana, który na początku sprawdzał się u mnie fenomenalnie o czym wspominałam Wam na IG (Klik) jednak z czasem powodował niesamowity puch na rozjaśnianych końcówkach, więc nie wiem czy skończę to opakowanie czy nie powędruje dalej :( pomimo tego, że bosko pachnie kokosem! oraz Olej do włosów wysokoporowatych Marakuja od Anwen! , o którym niebawem napiszę Wam więcej :) 

Mój sposób na olejowanie włosów
A mój sposób olejowania włosów jest banalnie prosty (głównie z lenistwa i braku czasu)! Olej na włosy nakładam zazwyczaj na suche włosy godzinę bądź dwie przed myciem włosów bądź używam toniku nawilżającego jako podkład po olej (ale to bardzo bardzo rzadko!). Nie nakładam olejów na noc, ponieważ mam cienkie włosy i myślę, że to mogłoby by je zbyt mocno obciążyć... Po godzinę czy dwóch emulguję olej odżywką bądź maską do włosów, która akurat wpadnie mi w ręce i myję włosy delikatnym szamponem bez SLS no chyba,że akurat olej nie chce się zmyć (co się rzadko zdarza) to wtedy do akcji wkracza mocniejszy szampon do włosów! A efekty jakie zauważyłam przy regularnym! olejowaniu włosów to fakt, że moje włosy nawilżone, sypkie, miękkie, gładkie, wygładzone a nie spuszone, przy okazji delikatnie się błyszczą tak zdrowo! Jednak nie oszukujmy się olej do włosów musi być dobrze dobrany bo np. w moim przypadku olej kokosowy powoduje puch na włosach! Moje włosy są wysokoporowate na końcach po rozjaśnianiu i średnioporowate od skóry głowy! Dlatego na moich włosach o wiele lepiej sprawdził się Olej makadamia czy Olej marakuja! 

Moje oleje w pielęgnacji ciała 
Z kolei do pielęgnacji ciała przerabiałam już kilka olejków jedne mnie zachwyciły inne niestety nie! Pierwszym, który miałam był Olejek Power Fruit marki Evree u mnie kompletnie się nie sprawdził i myślałam, że forma olejków do ciała jest kompletnie nie dla mnie dopóki nie trafił do mnie Olejek w balsamie Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba , który pięknie pachniał, szybko się wchłaniał, nawilżał, ale nie zostawiał tłustej klejącej się warstwy, której Ja nie cierpię! Był mega wydajny! 

Dobrze sprawdzał się u mnie wiosną i latem bo niestety jesienią i zimą był dla mojej suchej skóry za lekki! Miałam również wersję Olejek w balsamie Kwiat Pomarańczy i Olejek Awokado, który pachniał jeszcze lepiej niż wersja Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba! i moim zdaniem oprócz zapachu niczym więcej się nie różnią :) 

Przerabiałam także Suchy Olejek do ciała marki Nivea  do którego miałam opory na samym początku z racji tego, że olejki do ciała wolno się wchłaniają i pozostawiają tłustą lepiącą się warstwę na skórze a tutaj o dziwo miło się zaskoczyłam! Bardzo łatwy w aplikacji, pięknie pachniał, ale zapach typowy dla marki Nivea! Nie pozostawiał tłustej warstwy na skórze, w miarę szybko się wchłaniał i nawilżał skórę na kilka godzin! Nie brudził ubrań a skóra była miękka i nawilżona. Do minusów niestety zaliczam słabą wydajność koniec końców przez swoją rzadką konsystencję oraz fakt, że zamiast pompki miał zakrętkę, która nie sprawdzała się kompletnie przy mokrych i śliskich rękach :( Nie wiem czy kiedyś do niego wrócę! Trafił do mnie również Olejek konopny z witaminą E do pielęgnacji ciała i włosów marki Efektima  do plusów zaliczam atomizer, który się nie zacinał, zapach typowo męski, więc nie każdemu przypadnie do gustu! Również szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej klejącej się warstwy i podobnie jak ten z Nivea jest średnio wydajny przez swoją rzadką konsystencję. Zapach utrzymuje się zdecydowanie dłużej na włosach i ciele! Pozostawia delikatny film na skórze! Skóra po użyciu była gładka i nawilżona! Włosy po użyciu były sypkie, miękkie, dobrze się rozczesywały, delikatnie się błyszczały, ale musimy uważać z ilością nakładana na włosy bo możemy się srogo rozczarować! W tym przypadku działa zasada im mniej tym lepiej :) ale wiecie co goił podrażnienia po goleniu! Jednak obecnie nie wiem czy wrócę do niego bo jest tyle nowości do wypróbowania :)

A zapomniałabym miałam także Olejek pod prysznic marki Isany, który koniec końców z powodu zapachu nie do końca przypadł mi do gustu, więc zużyłam go do mycia pędzli! a i Olejek do ciała marki LPM, który bosko pachniał morelą aż chciałoby się go zjeść! niestety był słabo wydajny, zapach utrzymywał się chwilę po kąpieli, nie pozostawiał tłustej warstwy, szybko się wchłaniał, pozostawiał skórę gładką i nawilżoną, miał leciutką konsystencję, która po kontakcie z wodą tworzyła piękną otulającą się piankę! Dla mnie bomba i może kiedyś kupię go ponownie! 


Moje oleje w pielęgnacji twarzy 
Z kolei do twarzy miałam owy 100% naturalny Olejek marakuja marki Marion oraz Olej makadamia, o których wspominałam Wam już wcześniej w tym poście. Jednak moja "przygoda" z olejkami do twarzy zaczęła się od Upiększającego Olejku do twarzy i szyi marki Evreektóry parę lat temu owszem mnie zachwycił, ale obecnie sama nie wiem czy ta miłość byłaby tak samo odwzajemniona! Do demakijażu przerobiłam znienawidzony po jakimś czasie Olejek arganowy do oczyszczania twarzy marki Bielenda, który de facto z olejkiem miał niewiele wspólnego! Zamieniał się owszem w myjącą piankę i nawet parę lat temu byłam z niego zadowolona, ale obecnie pewnie nigdy bym się na niego nie skusiła! Zapach miał tragiczny, pompka się zacinała po jakimś czasie, oczy zachodziły po nim "mgłą", kompletnie nie radził sobie z demakijażem!, w miarę ok oczyszczał twarz, ale bez makijażu. No i w składzie miał parafinę, która niestety może zapychać! A i krótki termin ważności bo wydajność to on miał nieziemską! Po kilku latach trafił do mnie Naturalny Olejek wielofunkcyjny Stay Calm marki Annabelle Minerals , który w moim przypadku najlepiej sprawdził się do demakijażu! i do olejowania włosów. Włosy po użyciu były odżywione i nie puszyły się tak jak zwykle... Skóra po użyciu była nawilżona, zdrowsza a niedoskonałości wyciszone! Był mega wydajny, ale niestety z krótką datą ważności :( Do wad możemy zaliczyć cenę i dostępność :/ 

Później odkryłam Odżywczy olejek do demakijażu marki Nature Queen, który ma delikatny perfumowany zapach, konsystencja oleista, ale bardzo dobrze rozpuszczał makijaż i przy okazji nie podrażniał  ani nie powodował "mgły" na oczach! Ja stosowałam go jako pierwszy krok w demakijażu bo niestety solo był dla mnie za tłusty i zostawiał lepką warstwę dlatego najlepiej sprawdzał mi się w połączeniu z pianką czy żelem do mycia twarzy! Skóra po użyciu była oczyszczona i odżywiona! Nie zapychał mojej mieszanej cery, ale nie do końca domywał tusz do rzęs (więc czasami posiłkowałam się płynem micelarnym!). Może kiedyś do niego wrócę! A ostatnio do demakijażu używam Olejowe oczyszczanie twarzy skóra mieszana i wrażliwa marki Venus, o którym napiszę Wam za jakiś czas!  

Demakijaż olejkami!
Jak najczęściej stosuję olejki do twarzy w kwestii demakijażu: Nakładam niewielką ilość na dłoń, rozcieram i wmasowuję w twarz! a makijaż sam się rozpuszcza a następnie albo zmywam go za pomocą ścierki do demakijażu ciepłą wodą albo mój ulubiony sposób czyli pianka do mycia twarzy! Wtedy mam pewność, że moja skóra jest dobrze oczyszczona i mam pewność, że nie zapycham mojej mieszanej cery! 

Podsumowując
Jak widzicie moja przygoda z olejami była przeróżna jedne mnie zachwyciły inne niestety nie, ale nie poddaję się i cały czas szukam swoich ideałów do twarzy, włosów i ciała :) Nie będę Wam ściemniać najbardziej kocham oleje jeśli chodzi o olejowanie włosów <3 Jeśli chodzi o pielęgnację ciała czy twarzy to bywa z tym różnie! Muszę mieć po prostu ochotę na to aby regularnie ich używać :D 

P.S. A ostatnio zamówiłam sobie kilka nowości do testowania czyli: Olej z nasion bawełny głównie z myślą o włosach, Olej z pestek winogron z myślą o twarzy jak i włosach a i Olejek do skórek Papaja marki Nacomi bo jak zrobiłam hybrydy to moje skórki wołają o pomstę do nieba! Niebawem coś więcej Wam o nich napiszę :) 

Mam nadzieję, że komuś ten post się przyda :) 
Na koniec odsyłam Was na blogi pozostałych dziewczyn, które również opisały swoje przygody z olejkami!

A jakie jest Wasze podejście do olejków w pielęgnacji włosów, twarzy czy ciała? Chętnie się dowiem!

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,


Marzycielka





Krótkie seriale idealne na nadchodzące jesienne wieczory #1 (7 seriali wartych uwagi!)

Krótkie seriale idealne na nadchodzące jesienne wieczory #1 (7 seriali wartych uwagi!)

Witajcie! 

Dzisiaj przychodzę do Was z nową serią postów na blogu :). Mam nadzieję, że przyjmiecie ją tak samo ciepło jak Podsumowanie kulturalne czyli Hity i kity miesiąca (filmy, seriale, książki i muzyka). Na wyciągnięcie ręki mamy już praktycznie wrzesień a co za tym idzie wieczory zdecydowanie będę dłuższe a dni pochmurne i deszczowe! Dlatego chciałabym Wam dzisiaj przedstawić 7 krótkich seriali, które obejrzycie bez obaw w kilka dni bądź tak jak Ja w jeden wieczór! Nie przedłużając zaczynajmy :)

P.S. Jeśli seria przypadnie Wam do gustu to na pewno będą się pojawiać nowe propozycje do obejrzenia! Także piszcie szczerze czy chcecie abym dodawała takie posty regularnie! 





Confess
Confess to historia Auburn i Owena. Bohaterowie poznają się, kiedy dziewczyna w poszukiwaniu pracy trafia do pracowni artystycznej, w której pracuje Owen. Wydaje się, ze Auburn, która za wszelką cenę stara się kontrolować każdy aspekt swojego życia, w końcu trafia na kogoś, kto pozwoli jej poczuć w życiu coś prawdziwego, za czym warto podążać bez zastanowienia. Wydaje się, że ta dwójka jest dla siebie stworzona. Jednak okazuje się, że Owen skrywa przed Auburn tajemnice, które mogą zaważyć na ich związku. Kiedy prawda wychodzi na jaw, Auburn chce za wszelką cenę odciąć się od Owena. Jednak chłopak nie zamierza tak łatwo pozwolić jej zniknąć ze swojego życia...Będzie musiał wyznać całą prawdę, co nie będzie proste...cena, którą zapłaci za szczerość może być dla niego nie do udźwignięcia...Jak potoczą się ich losy? Czy dwoje zranionych ludzi może liczyć na miłość?

P.S. Na ten serial natknęłam się całkowicie przypadkiem i przepadłam na dobre...Żałuję bardzo, że ma zaledwie 7 odcinków i to tylko po 20 minut! więc dla mnie to bardziej pełnowymiarowy film aniżeli serial jak uważają producenci :) Serial nakręcona na podstawie książki Colleen Hoover "Confess" (którą również Wam polecam przeczytać!). Bardzo spodobał mi się główny aktor i obejrzałam cały serial w przerwach w ciągu jednego dnia :) Chemię pomiędzy głównymi bohaterami widać od samego początku! Kocham takie seriale <3 gdzie miłość widać gołym okiem <3 No cóż taka dusza romantyczki i marzycielki! Jednak droga do pokonania była kręta...były tajemnice, przeszłość i wiele wiele innych! Na ostatnim odcinku płakałam jak bóbr, że to już koniec i więcej nie będzie...ale rozumiem...ciągnąć wątek na siłę nie ma sensu :( Confess to historia warta poznania! Bardzo krótka niestety bo jeśli chcemy to obejrzymy wszystkie odcinki w 2 godziny :( Jednak dostarczy nam zarówno dużo humoru jak i łez...Są również wątki poboczne, ale nie chcę Wam za dużo zdradzać. Musicie sami obejrzeć i oczywiście dać mi znać co myślicie o tym serialu! Poza tym jeśli jesteście miłośniczkami romansów na postawie książek N. Sparksa to ten serial jest obowiązkowy! Polecam bo jest mało znany a wart uwagi! Moja ocena to 10/10 <3 


Gra w kłamstwa
Serial opowiada o dwóch siostrach bliźniaczkach Sutton i Emmie, które zostały rozdzielone przy porodzie. Jedna żyje wychowywana przez bogatych rodziców, druga mieszka z przyrodnim bratem w rodzinie zastępczej. Dziewczyny odnajdują się i próbują odszukać swoją biologiczną matkę. Nie jest to jednak proste, ponieważ siostry nie chcą ujawniać swojego pokrewieństwa do czasu wyjaśnienia sprawy. Sutton udaje się w poszukiwanie matki, podczas gdy Emma zajmuje jej miejsce. Niestety nie zdaje sobie sprawy jak skomplikowane jest życie jej siostry i ile trudności sprawi jej zastąpienie Sutton...

P.S. Niestety serial ten został zdjęty z anteny ABC Family z powodu słabej oglądalności w co wątpię, ponieważ naprawdę był ciekawy i również powstał na podstawie serii książek o tym samym tytule! ale niestety wątki z książki nie mają odzwierciedlenia w serialu! dlatego jeśli ktoś czytał książki to nie znajdzie w serialu odpowiedzi na nurtującego go pytania :/ Ogólnie polecam i żałuję, że nie ma 2 sezonu...bo ostatnie odcinki naprawdę nabierały tempa a tutaj serial zakończony :/  Bardzo podobny serial do PLL (Pretty Little Liars) czy Wielkie Kłamstewka :) Jeśli lubicie takie klimaty to warto obejrzeć!


Bodyguard
Weteran wojny w Afganistanie zostaje osobistym ochroniarzem brytyjskiej minister spraw wewnętrznych. Agent nie podziela jednak poglądów pani polityk.

P.S. O tym serialu pisałam Wam w ostatnim Przeglądzie kulturalnym! Na ten serial skusiłam się z polecenia Zaczarowanej i jak zwykle się nie zawiodłam (: I nie będę ukrywać jeden z lepszych seriali jakie obejrzałam ostatnio... Jak dla mnie inny, oryginalny... Gdyby nie jeden wątek, który mi się nie spodobał do końca to oceniłabym go nieco wyżej...Jednak zakończenie mi to wynagrodziło z nawiązka :) 1 i ostatni odcinek to istne sztosy <3 Jedyny minus to taki, że ma niewiele odcinków :) Polecam! Oceniam go na mocną 8!



Ruchome piaski
W prywatnej szkole średniej dochodzi do strzelaniny. Podczas procesu uczennicy Mai Norberg wychodzą na jaw sekrety dotyczące feralnego dnia, a także jej relacji z Sebastianem Fagermanem i jego dysfunkcyjną rodziną. 

P.S. Serial nie dla każdego. Masakra w szkole tylko dwie osoby przeżyły w tym jedna podejrzana... dzięki wspomnieniom głównej bohaterki dowiadujemy się co działo się w przeszłości i dlaczego ta tragedia w ogóle się wydarzyła. Chora relacja pomiędzy Mają a Sebastianem, która niby była prawdziwą miłością? Nie sądzę... Ogólnie bohaterowi naprawdę dobrze odegrali swoje role! Szkoda, że serial jest taki krótki ma zaledwie 6 odcinków! Jeśli lubicie krótkie seriale trzymające w napięciu to coś dla Was! Pierwsze dwa odcinki nie porywają, ale dalej jest naprawdę dużo dużo lepiej :) 


Eye Candy
Podczas randki przez internet Lindy odkrywa, że jeden z jej wielbicieli jest psychopatą...

P.S. To jest kolejna perełka podobnie jak Confess (wszak gra ten sam aktor :D)...Również ubolewam nad faktem, że nie powstał 2 sezon :/ Serial mało znany a szkoda! Połączenie romansu z kryminałem! Pochłonęłam go w ciągu dwóch dni i nadal cierpię, że nie ma kontynuacji bo zakończenie było boombowe, ale nie wszystkie wątki niestety nie zostały rozwiązane a szkoda! Ma zaledwie 10 odcinków! Polecam! Ocena 10/10 <3 





Lekkie jak piórko
Z pozoru niewinna gra zmienia życie pięciu dziewczyn w prawdziwy koszmar. Nastolatki zaczynają umierać po kolei, dokładnie tak, jak zostało to przepowiedziane. Te, które przetrwały, muszą dowiedzieć się, kto życzy im śmierci…

P.S. Uwierzycie, że to praktycznie jedyny "horror"  w tym zestawieniu! Zwiastun trochę przypomina mi "Pretty Little Liars" wymieszany z "Oszukać przeznaczenie". Jednak horrorem bym tego nie nazwała to bardziej teen drama, do której dodano wątek paranormalny! Ogląda się go bardzo szybko (pochłonęłam 10 odcinków w ciągu 2 dni). Najbardziej zaciekawiła mnie końcówka pierwszego sezonu i nie mogłam się doczekać 2 sezonu! I pojawił się kilka dni temu 2 sezon, który ma zaledwie 8 odcinków po 20 minut, więc obejrzałam go w jeden wieczór i zdecydowanie jest dużo lepszy! Nie mogę się doczekać kolejnej odsłony w październiku! Oceniam go na mocne 9! 


Księga czarownic
Diana Bishop jest niezwykle bystrą i błyskotliwą wykładowczynią historii na Oxfordzie. Kobieta jest również czarownicą, ale robi co może, aby zapomnieć o swoim pochodzeniu. Wszystko zmienia się jednak w dniu, w którym wchodzi w posiadanie tajemniczego manuskryptu. Aby rozwikłać związaną z nim zagadkę, historyczka podejmuje współpracę z enigmatycznym genetykiem, Matthew Clairmontem . Szybko okazuje się, że i on skrywa mroczną rodzinną tajemnicę - jest wampirem. Ich wspólne poszukiwania sprawiają, że kruchy pokój, który od wieków panuje między czarownicami, wampirami, demonami oraz ludźmi jest zagrożony.

P.S. To też jest mój niekwestionowany faworyt wszak kocham wątki nadprzyrodzone <3 Wątek wampira i czarownicy to zdecydowanie w tym serialu dobre połączenie! Nie będę się zbytnio rozpisywać bo nie chcę Wam zbytnio spoilerować! Od siebie polecam i oceniam na mocne 9! No i ta biblioteka i ogólnie klimat...Dla mnie bajka <3 Nie mogę się doczekać kolejnego sezonu! 

Dajcie mi znać czy oglądaliście coś z zaproponowanych przeze mnie seriali i co o nich myślicie? A może jakiś serial Was zainteresował i macie w planach go obejrzeć? Oczywiście czekam na Wasze serialowe polecajki!

Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,
Marzycielka 



Kokosowy zawrót głowy z marką Nivea| Suflet do ciała Kokos i Olejek Monoi (Olejek w kremie), Nivea-recenzja #107

Kokosowy zawrót głowy z marką Nivea| Suflet do ciała Kokos i Olejek Monoi (Olejek w kremie), Nivea-recenzja #107

Cześć i czołem! 

Jak dobrze wiecie kocham kokosowe kosmetyki, więc kiedy dotarła do mnie nowość marki Nivea szybciutko wzięłam ją w obroty! Czy była z tego miłość a może wielkie rozczarowanie? Tego dowiecie się z mojej recenzji!

Dzisiejszy"bohater" recenzji:

Obietnice producenta:

Suflet do ciała Kokos i Olejek Monoi (Olejek w kremie)- tropikalny zapach kokosa i drogocenne perełki olejku w kremie, który nie pozostawia uczucia lepkości. Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie. 
*Zawiera drogocenne perełki Olejku Monoi
*Zapewnia głębokie, 24-godzinne nawilżenie
*Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy 

Sposób użycia:

Stosuj codziennie na całe ciał, delikatnie wmasuj suflet w skórę. 

Skład:

Aqua, Glycerin, C15-19 Alkane, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Paraffinium Liquidum, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate SE, Butyrospermum Parkii Butter, Dimethicone, Hydrogenated Coco-Glycerides, Gardenia Taitensis FloweR Extract, Coconut Nucifera Oil, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Microcrystalline Cellulose, Mannitol, Algin, Sodium Cetearyl Sulfate, Carbomer, Sodium Hydroxide, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Linalool, Coumarin, Benzyl Alcohol, Citronellol, Parfum, CI 77492

Moja opinia:
Suflet zamknięty jest w plastikowym słoiczku z odkręcanym wieczkiem (ze sreberkiem w środku!) o pojemności 200 ml. Konsystencja gęsta, kremowa, ale o dziwo lekka z zatopionymi w niej perełkami olejku o pięknym kokosowym zapachu z nutką granatowego kremu Nivea :)
Szybko się wchłania i pozostawia delikatny ochronny film na skórze, który na szczęście się nie lepi, ale jest wyczuwalny! Zapach mocny, intensywny, więc nie każdemu przypadnie do gustu. Mi akurat on nie przeszkadza ba wręcz umila aplikację produktu! Stosuję go zawsze wieczorem i nie zauważyłam aby pomiędzy aplikacjami moja skóra była sucha, więc obietnica producenta o 24 godzinnym nawilżeniu uważam za spełnioną. 
Skóra po użyciu jest mięciutka, nawilżona i odżywiona do tego pięknie pachnie <3 Jedyny minus to to, że jest średnio wydajny :/ Przynosi on ukojenie mojej skórze latem! Do wyboru mamy jeszcze wersję Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba :) Ja jestem na TAK i na pewno będę do niego wracać! Polujcie na niego na promocji 2+2 w Rossmannie od jutra! Szczerze polecam :)
Cena: około 24 zł/ Dostępność: Drogeria Rossmann i inne. 

Inne recenzje kosmetyczne marki Nivea (pielęgnacja ciała):






Znacie nowość marki Nivea? Jaki zapach lubicie w kosmetykach?


Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,

Marzycielka
Projekt denko czyli "Zużyte czy nie pozbywam się" #2 2019| Mega projekt denko :) Projekt prawie półroczny! Warte prawie 900 zł!

Projekt denko czyli "Zużyte czy nie pozbywam się" #2 2019| Mega projekt denko :) Projekt prawie półroczny! Warte prawie 900 zł!

CZEŚĆ I CZOŁEM!

Ostatnie denko pojawiło się już jakiś czas temu (na początku kwietnia!), a wrzesień już praktycznie na wyciągnięcie ręki to najwyższy czas podsumować zużycia kosmetyczne z ostatnich miesięcy. Postanowiłam je podzielić tak jak zawsze na cztery kategorie: pielęgnacja twarzy, pielęgnacja włosów, pielęgnacja ciała oraz kolorówka. Jeśli jesteście ciekawi co tym razem znalazło się w mojej pustakowej torbie to zapraszam serdecznie dalej na mini recenzje produktów! :)

P.S. Jeśli o jakimś kosmetyku pojawiła się pełna recenzja to Wam ją podlinkuję w tytule kosmetyku! :) 
P.S. 2. Chcecie takie tasiemce co jakiś czas czy krótsze, ale zdecydowanie częściej denka kosmetyczne? Napiszcie to dla mnie ważne! 



LEGENDA:
NA PEWNO KUPIĘ
MOŻE KUPIĘ
NIE KUPIĘ PONOWNIE 

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:

❤  Odżywka do włosów o wysokiej porowatości Emolientowa Róża, Anwen 
❤  Odżywka do włosów o wysokiej porowatości Proteinowa Orchidea, Anwen 
❤  Odżywka do włosów o wysokiej porowatości Nawilżający Bez, Anwen
Odżywki mają leciutkie konsystencję (niestety za lekkie na moje niesforne rozjaśniane włosy), więc raz był efekt wow a innym razem meeh... Mają mocne zapachy (więc nie każdemu przypasują!). Do plusów na pewno można zaliczyć fakt, że nie spływają z włosów, ułatwiają rozczesywanie, są wydajne pomimo 100ml. Rzadsze konsystencję mają odżywki Emolientowa Róża oraz Nawilżający bez, nieco gęstszą ma odżywka Proteinowa Orchidea. Podsumowując odżywki są spoko, ale stosowane od czasu do czasu nie po każdym myciu przynajmniej w moim przypadku! Nie dociążają moich włosów przez co moje włosy mocniej się falują co nie do końca mi pasuje! No i fakt, że nie są do końca gładkie i miękkie też nie działa na ich korzyść :(. Robię teraz drugie podejście do odżywek Anwen, ale do włosów średnioporowatych :) Za jakiś czas dam znać jak one wypadły! Ogólnie były spoko, ale nie zachwyciły mnie na dłuższą metę jak za taką cenę :) Może moje włosy nie przepadają za całkowicie naturalną pielęgnacja i o wiele lepiej na nich sprawdzają się kosmetyki np. Elseve czy Garniera. 
❤Szampon odbudowujący (włosy długie, zniszczone) Intensywna regeneracja bez obciążania, Elseve Dream Long L'oreal 
Dobrze się pieni, jest wydajny (ale o dziwo skończył mi się szybciej niż odżywka :O). Włosy się po nim nie plączą jak po każdym innym szamponie, ale niestety do codziennego stosowania się nie nadaje (lubi obciążać włosy, które na drugi dzień wyglądają na przetłuszczone :().
❤Odżywka rozplątująca (włosy długie, zniszczone) Błyskawiczne rozczesywanie, mniej złamanych włosów, Elseve Dream Long L'oreal 
Moje włosy chłoną jak gąbkę (co niestety przekłada się na jej wydajność! ale za cenę około 7 zł na promocji mogę jej to wybaczyć!). Moje włosy skłonne do kołtunów i splątań (skutek blond sombre) rozczesują się jak marzenie bez szczotki do włosów! Nie wyrywam mnóstwa włosów tak jak zwykle! Zapach również jest tutaj dużym atutem! Dobrze dociąża, ale nie obciąża moich cienkich włosów! Włosy po użyciu są miękkie, sypkie i co najważniejsze nawilżone! Jeśli macie długie włosy tak jak Ja skłonne do kołtunów to z czystym sumieniem Wam ją polecam! Ja już dawno nie miałam tak dobrej odżywki do włosów! Na pewno będę do niej wracać! Jakiś czas temu dokupiłam z tej serii maskę do włosów, więc pewnie za jakiś czas dam Wam znać jak sprawdziła się na moich włosach!Atutem tych kosmetyków jest zdecydowanie piękny zapach, który umila aplikację i pielęgnację włosów. Z tej serii mam jeszcze resztkę No Haircut Dream (scala rozdwojone końcówki, wzmacnia włosy od nasady aż po same końce) oraz Maskę odbudowującą (intensywna regeneracja i odżywienie), którą kupiłam podczas jakiejś promocji w Naturze, ale o tych dwóch produktach dam znać za jakiś czas :) 
❤ Szampon do włosów Oczyszczanie i Relaks, Trico Botanica 
Ma gęstą taką jakby żelową konsystencję, przez co ciężko ją czasami wydobyć z opakowania. Jest wydajny bo już niewielka ilość jego ilość pieni się na włosach! Szampon ma miętowy orzeźwiający zapach, w którym jestem zakochana <3 Szkoda tylko, że nie utrzymuje się zbyt długo na włosach :( Mycie włosów tym szamponem jest bardzo przyjemne, czuć delikatne ukojenie, efekt chłodzenia na skórze głowy (dzięki mięcie w składzie!) no i najważniejsze oczyszczone (chociaż Ja z reguły myję włosy dwa razy :)). Włosy po użyciu są miękkie, wygładzone i przyjemne w dotyku (Jednak Ja lubię nałożyć sobie odżywkę czy maskę na włosy)! Nie podrażnia ani nie uczula! Na szczęście nie obciąża moich delikatnych i cienkich włosów. Szkoda tylko, że nie odbija włosów u nasady :( Bardzo możliwe, że kupię ponownie :) 
❤ Głęboko oczyszczający krem do skóry głowy, Trico Botanica 
Pierwszy raz w życiu miałam do czynienia z kremem do skóry głowy! Na samym początku nawet nie wiedziałam jak go używać :O ponieważ nie zauważyłam, że ta mała górna część się odkręca! Posiada wygodny aplikator, który pomaga nam go aplikować.  Krem do skóry głowy ma bardzo rzadką konsystencję (która mi kojarzy się z mlekiem) co niestety przekłada się na wydajność  produktu :( Na pewno koi i łagodzi podrażnienia a także nawilża  skórę głowy...jedynie co do czego mam wątpliwości to czy na pewno oczyszcza skórę głowy a szkoda bo bardzo liczyłam na taki efekt :(
❤ Szampon wzmacniający dla gęstszych włosów do cienkich włosów, Garnier Fructis 
Szampon do włosów kupiłam w Biedronce za jakieś niecałe 8 zł. Ma boski zapach, ma gęstą kremową konsystencję, przez co jest bardzo wydajny. Dobrze oczyszcza włosy i nie obciąża ich. A i mocno się pieni! No niestety zwiększenia gęstości włosów nie zauważyłam :( Ot taki zwykły szampon do włosów za niską cenę :). Jedyny minus to plączę włosy! 
❤  Regenerująca maska Papaja Hair Food, Garnier Fructis 
 Zapach maski do włosów jest obłędny słodki, owocowy, utrzymuje się przez jakiś czas na włosach. Produkt możemy stosować na 3 sposoby (u mnie niestety nie sprawdził się jedynie sposób bez spłukiwania :(). Konsystencja nie za rzadka, nie za gęsta taka w sam raz. Sprawdziła się u mnie lepiej niż wersja bananowa (o której pisałam Wam: Tutaj). Włosy po użyciu są miękkie, odżywione, nawilżone i delikatnie się błyszczą. Delikatnie dociąża moje włosy (chociaż w tej kwestii wygrywa u mnie wersja Makadamia, którą mam obecnie). Na szczęście nie obciąża moich włosów. Niestety podobnie jak wersja bananowa nie jest zbyt wydajna! 
❤Oczyszczający spray octowy Detox (efekt kondycjonujący), Delia Cameleo (Natural)
Ten spray octowy to dla mnie była totalna nowość! Spray stosowałam 2 ba nawet 3 razy w tygodniu na umyte, wilgotne włosy i efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! Włosy po użyciu są miękkie, gładkie, wygładzone, pełne blasku aż chce się je dotykać cały czas :) To mój numer 1 z tej serii! Diametralnie poprawił moją kondycję włosów. Prawie w ogóle nie wyczuwam zapachu octu! Dla mnie HIT!
❤Szampon keratynowy (rekonstrukcja włosów ekstremalnie zniszczonych), Delia Cameleo 
❤Odżywka keratynowa (rekonstrukcja włosów ekstremalnie zniszczonych), Delia Cameleo 
Szampon do włosów dobrze się pieni, ma przyjemny zapach podobnie jak odżywka. O dziwo włosy już po samym szamponie są gładsze a w duecie z odżywką ładnie się błyszczą i są sypkie. Odżywka do włosów nie obciąża na szczęście moich cienkich włosów. Włosy po tym duecie nie puszą się ani nie plączą. Nie powodują szybszego przetłuszczania włosów (ale nie wiem jakby było na dłuższą metę bo miałam miniaturki). Szampon dobrze oczyszcza, nie podrażnia i nie wysusza włosów. Odżywka dociąża moje włosy! Może kiedyś się skuszę na pełnowymiarowe opakowania :)
❤  Szampon chroniący kolor z filtrem UV, Schauma 
Szampon do włosów Schauma kupiłam już dawno przez przypadek i nie przypadł mi do gustu... Strasznie przetłuszczały mi się po nim włosy... Ma bardzo mocny zapach... Włosy były mega po nim obciążone... Koniec końców zużył mąż... 
❤  Szampon neutralizujący żółte odcienie, Colorista Silver Shampoo L'oreal 
Szampon neutralizujący żółte odcienie dostałam od teściowej jak wróciłam do sombre. Sama pewnie bym się na niego nie skusiła... Nie przesusza włosów, nie plącze za bardzo włosów. Przynosi obiecane rezultaty po jakimś czasie. Mega wydajny! Wadą na pewno jest regularna cena... Ja nie wiem czy kupię ponownie bo wolę tańszą wersję z Delia czy Joanny :) 


❤  Maska ożywiająca kolor włosów farbowanych w odcieniu blondu, Marion 
Genialna maseczka do włosów w odcieniach blondu! tonuję kolor i niweluje żółte odcienie, włosy są miękkie, gładkie, łatwo się rozczesują, delikatnie się błyszczą! Cena niska (około 3 zł). Szkoda, że nie ma jej w większych opakowaniach i jest słabo dostępna stacjonarnie :) A i trzeba uważać bo jest fioletowa i brudzi wszystko dookoła! Nie zauważyłam również aby wysuszała włosy! Dla mnie HIT!
❤  Maska do włosów średnioporowatych Winogrona & Keratyna, Anwen 
Świetnie dociąża moje rozjaśniane cienkie włosy, które o dziwo są wysokoporowate (ale możliwe, że brak im protein). Włosy są nawilżone, lśniące, wygładzone. Pięknie pachnie. Maska do włosów delikatnie nadaje im objętości a nie puchu! Włosy łatwo się po niej rozczesują :) Jednym słowem efekt WOW na moich włosach i mam ochotę na pełnowymiarową wersję :)
❤  Maska do włosów wysokoporowatych Kiełki pszenicy & Kakao, Anwen

Tutaj zapach totalnie nie przypadł mi do gustu... no i nie było tutaj efektu WOW i na chwilę obecną okazała się bardzo przeciętna :( Robiłam do niej kolejne podejście i bez zmian. Po użyciu tej maski moje cienkie włosy były bardzo obciążone :(Na chwilę obecną na pewno do niej nie wrócę. 

PIELĘGNACJA CIAŁA:

❤ Żel pod prysznic z olejem migdałowym, Nature Box 
Żel pod prysznic z olejem migdałowym pachnie leciutko, delikatnie migdałowo, więc dla fanów mocnych aromatycznych żeli pod prysznic może być za słaby jeśli chodzi o zapach! Dobrze się pieni i myje skórę (zasługa z pewnością w składzie SLS). Na szczęście nie wysusza ani nie podrażnia skóry. Obecnie pod prysznicem mam wersję z granatem i zapach to petarda!
❤ Nawilżający balsam do ciała z olejem z awokado, Nature Box 
Nawilżający balsam do ciała z olejem z awokado pięknie pachnie, łatwo się nakłada i w miarę szybko się wchłania (ale działa w tym przypadku zasada Im mniej tym lepiej!). Skóra po użyciu jest miękka i nawilżona, przy okazji pięknie pachnie awokado. Nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Jest mega wydajny. Wadą tych produktów jest zdecydowanie zbyt wysoka cena regularna... 
❤  Kąpiel borowinowa do odnowy biologicznej, Tołpa Spa Detox
Świetny płyn do kąpieli, niesamowicie relaksuje i odpręża. Skóra po użyciu jest mięciutka.  Nie wysusza skóry. Gorąca kąpiel niesamowicie rozgrzewa! Zapach jest naprawdę mocny! o dziwo jest wydajna! Jak to mówi moja teściowa ukojenie dla ciała i duszy po ciężkim dniu! Wadą niestety jest zbyt wysoka cena regularna i fakt, że brudzi wannę :( 
❤ Jedwabisty mus do ciała pod prysznic o zapachu moreli i słodkiej pianki cukrowej, Nivea
Dobrze wiecie, że kocham te musy pod prysznic z Nivea i pojawiają się co jakiś czas w denkach! Miałam już praktycznie wszystkie wersje, ale ta obecna jest zdecydowanie moją ulubioną i na pewno kupię kolejne opakowanie na promocji! Pachnie nieziemsko jak pudrowe cukierki z dzieciństwa. Jest wydajny i nie wysusza skóry. Mus jest bardzo gęsty jak pianka do golenia :D Delikatnie nawilża skórę! Dla mnie HIT <3 Jeśli ktoś lubi słodkie, "owocaśne" (Kto wie z jakiej to reklamy?:p)  zapachy to polecam!
❤  Żel pod prysznic Ipanema Nights, Fa 
Skusił mnie tą marakują w Rossmannie, więc wrócił ze mną do domu... ma ładny zapach, ale bardziej przebija w nim jaśmin niż marakuja co mi nie do końca pasuje. Dobrze oczyszcza skórę i mocno się pieni. Koniec końców zużył go mąż bo mi zapach nie pasował. 
❤  Żel pod prysznic Egzotyczne pobudzenie, Oceania (Biedronka)
Pojawiają się u mnie na blogu od czasu do czasu. Dobrze się pienią, myją i przy okazji pięknie pachną i są tanie jak barszcz. Czego chcieć więcej? 
❤   Myjący mus do ciała (wyciąg z limonki & olej z awokado), Efektima 
Konsystencja to puszysta pianka przypominająca mi bitą śmietanę taki a'la krem do tortów (wiecie o co mi chodzi prawda?)! Nie macie pojęcia jak on bosko pachnie <3 cytrusowo, świeżo, orzeźwiająco! Skóra przez chwilę pachnie limonką! Mus delikatnie się pieni! Dobrze myje moją skórę i przyjemnie się zmywa! Skóra po umyciu  jest gładka, odżywiona i co najważniejsze nawilżona! Nie pozostawia tłustej warstwy, której Ja nie cierpię. Nie podrażnia ani nie uczula! Niestety wadą tego produktu jest wydajność, a raczej jej brak :( Ja mimo wszystko zużyłam dwa opakowania <3 
❤   Masło do ciała Fluffy Cloud, Full Mellow
Chyba w życiu się tak nie cieszyłam, że jakiś kosmetyk dobił dna jak w przypadku tego masła! O panie jakie to było zbite i jakie oporne w aplikacji na skórze... Co z tego, że działało jak smarowanie się nim było masakrą :/ Nigdy więcej!
❤  Peeling do ciała Sól & Olej konopny, Efektima
Jednym słowem są idealne w podróż albo na przetestowanie wszystkich zapachów i znalezieniu swojego ideału. Nie obraziłabym się jednak gdyby moja ulubiona wersja czyli kokosowa pojawiła się w większym opakowaniu! Konsystencja peelingów jest gęsta, ale dobrze rozprowadzają się na skórze! Jeśli chodzi o wydajność tych peelingów to niestety wystarczają tylko na dwa użycia! Peelingi cukrowe mają dość duże drobinki, które świetnie ścierają martwy naskórek (są wyczuwalne na skórze)!Cukier & Olej z czarnuszki jeśli chodzi o zapach to jeśli lubicie czarnuszkę to coś dla Was (Ja niestety nie polubiłam się z tą wersją zapachową) :( Za to Cukier & Olej kokosowy to dla istna bomba zapachowa pachnie jak Rafaelo! Skóra po użyciu dzięki olejowi z czarnuszki/ kokosowemu jest natłuszczona (ale nie tłusta!) i wygładzona! Nie potrzebujemy po użyciu balsamu do ciała, więc dla zabieganych osób to taki produkt 2w1 czyli peeling i balsam! Minusem może być to, że trochę trzeba się namęczyć, żeby w pełni zmyć go ze skóry (jakby nie patrzeć ma olej w składzie!). Ja mam już zapas peelingu kokosowego <3 I czekam na większe opakowanie! Jeśli zależy Wam na nawilżeniu to zdecydowanie Cukier & Olej kokosowy, z kolei jeśli bardziej chcecie wygładzić skórę to Cukier & Olej z czarnuszki. Z kolei Sól & Olej konopny  pachnie tak samo jak inne kosmetyki z tej serii, które miałam (i o których pisałam Wam już na blogu). Ma ostrzejsze drobinki, ale mniejsze niż w peelingach cukrowych! więc jest delikatniejszy! Sól & Olej z awokado  ma piękny, orzeźwiający zapach, dobrze ściera martwy naskórek. No i nie ukrywajmy ma mocniejsze (bardziej ostre) drobinki niż peeling cukrowy! Dzięki temu nasza skóra jest bardziej wygładzona! 
❤  Pianka do mycia rąk Soczyste Mango, Cien (Lidl)
W Lidlu bywam rzadko, ale czasami mi się zdarza. Pianka skusiła mnie a jakże formą pianki jak i zapachem mango, który uwielbiam. Duża pojemność, niska cena, piękny zapach, nie wysusza, ale też nie nawilża. Czego chcieć więcej? To tańszy zamiennik mydła  w piance BBW.
❤  Kremowe mydło w płynie Granat & Mleczko Owsiane, Cien (Lidl)
To mydło to kompletnie nie moja bajka i więcej do niego nie wrócę :) Ogólnie działanie ok, ale zapach nie dla mnie!
❤ Micelarna pianka do mycia powyżej 1 roku życia Guma balonowa, Pinio 
❤Micelarna pianka do mycia powyżej 1 roku życia Uśmiechnięty banan, Pinio 
Obie pianki skusiły mnie swoimi zapachami na etykiecie w Biedronce. Uśmiechnięty banan pachniał słodko, sztucznie i za mdło. Za to Guma balonowa to sztos jeśli chodzi o zapach <3 Nie zauważyłam aby wysuszały czy podrażniały skórę. Używałam ich także do mycia ciała i sprawdzały się w tej kwestii bez zarzutu. Do wyboru mamy wersję truskawkową, którą obecnie używamy z mężem :) Kosztują około 5 zł za sztukę. 
❤ Antyperspirant  w kulce Pure Active, Garnier Mineral
Zapach jest bardzo ładny i odświeżający. Utrzymuje się przez cały dzień. Aplikacja łatwa i przyjemna, szybko wysycha pod pachami, więc możemy się ubierać i nie martwić się o mokre plamy. No nie będę się wypowiadać co do działania antyperspirantu przez 48 h bo aż tak długich przerw między kąpielami Ja nie robiłam :) Ogólnie Ja nie czułam zapachu potu tylko odświeżająca woń antyperspirantu. Ja go kupiłam za niecałe 6 zł w Biedronce! Mój hit :) Jedyną jego wadą jest to, że jest strasznie niewydajny! 
❤ Antyperspirant w kulce Floral Fresh, Garnier Mineral 
A tutaj niestety mamy bubelka :( Co z tego, że pięknie pachnie jak działanie żadne :( 
❤  Woda toaletowa Petit Attitude Floret, Avon
Piękny, delikatny, dziewczęcy zapach! Taki na co dzień i od święta. Zapach z mojej ulubionej kategorii czyli kwiatowo-owocowej. Zapach nie drażniący ani duszący. Jest trwały. Ma uroczy flakonik nieprawdaż? A przy okazji jest tani jak barszcz! Mój HIT! 
❤ Woda toaletowa Celebre, Avon
Jeden z moich ulubionych zapachów marki Avon i co jakiś czas pojawia się jego flakonik w denku! Więc nie będę Was nim zanudzać ponownie :) A poza tym wątpię, że jest jakaś osoba, która nie zna tego zapachu!

PIELĘGNACJA TWARZY:

❤ Regenerujący płyn micelarny (ekstrakt z kiełków pszenicy i rumianku), Nature Queen
Bardzo delikatny płyn micelarny, więc do bardzo mocnego makijażu się nie nadaje! Pięknie pachnie kwiatami  <3 Składowo nie mam mu nic do zarzucenia. Nie wysusza skóry, nie podrażnia a nawet mam wrażenie, że delikatnie nawilża i koi. Wydajność tak mniej więcej miesiąc. Bardzo możliwe, że jeszcze do niego wrócę. 
❤ Pielęgnujący płyn micelarny MicellAIR Skin Breathe (cera wrażliwa i nadwrażliwa), Nivea
Jest bardzo wydajny! Bardzo dobrze zmywa makijaż (nawet ten mocniejszy!) bez zbędnego pocierania (wylewamy na wacik i delikatnie przykładamy do oka! i wszystko pięknie schodzi), przy okazji delikatnie pielęgnuję naszą skórę! Kosmetyk jest bezzapachowy! Nie pozostawia tłustego nieprzyjemnego filmu na twarzy! Nie wysusza ani nie podrażnia okolic oczu! Po dostaniu się płynu do oka nic nie piecze, nie szczypie! Oczy po użyciu płynu nie są zaczerwienione ani podrażnione za co duży plus! Delikatnie koi zaczerwienia na mojej skórze! Skóra po użyciu jest dobrze oczyszczona! Nie powoduje uczucia ściągniętej skóry! Właśnie denkuję kolejne opakowanie, więc to o czymś znaczy! Dla mnie HIT! 
❤ Płyn dwufazowy do demakijażu oczu i ust, Delia Dermo System
❤ Woda micelarna do twarzy i okolic oczu, Delia Dermo System 
Obie miniaturki dobrze się u mnie sprawdziły. Po płynie dwufazowym oczy mnie nie szczypią, dobrze zmywa makijaż zarówno z oczu i ust. Minusem niestety jest fakt, że pozostawia tłustą klejącą się warstwę na skórze. Nie pozostawia tzw. mgły na oczach za co duży plus.  Z kolei woda micelarna radzi sobie z demakijażem lepiej niż owy płyn dwufazowy i dodatkowo delikatnie nawilża i koi skórę. Nie podrażnia ani nie uczula. Są tanie jak barszcz (około 4 zł), więc można się skusić i przetestować. 
❤ Hydrolat Oczar Wirginijski, Nature Queen
Ma lekki ziołowy zapach (mi przypomina ziołowe tabletki do ssania na ból gardła :p). Mi na szczęście zapach nie przeszkadza,szybko się ulatnia! Hydrolat najczęściej stosuję jako tonik do twarzy oraz dodatek do maseczek z glinki białej. Świetnie odświeża naszą skórę i przywraca jej naturalne PH. Nie przesusza ani nie podrażnia naszej skóry. Dobrze sobie radzi z niedoskonałościami na skórze, przyspiesza ich gojenie i delikatnie niweluję powstawanie nowych! Delikatnie matuję naszą skórę i ogranicza produkcję sebum w sferze T. Hydrolat matuje i oczyszcza naszą skórę z zanieczyszczeń! Może kiedyś do niego wrócę. 
❤ Odżywczy olejek do demakijażu, Nature Queen
Ma delikatny perfumowany zapach, który nie pozostaje na skórze. Olejek świetnie rozpuszcza mój makijażu i przy okazji nie podrażnia moich wrażliwych oczu! Ja stosuję go jako pierwszy krok w celu oczyszczenia twarzy (jako samodzielny produkt jest dla mnie po prostu za tłusty i zostawia lepką klejąca się warstwę! i po prostu czuję potrzebę zastosowania pianki bądź żelu do mycia twarzy!). Na resztki z tuszu do rzęs (jeśli takowe są to stosuję jeszcze dodatkowo Płyn micelarny!). Nie przesusza mojej skóry ani nie ściąga! Na szczęście nie powoduje u mnie zamglenia oczu! Delikatnie nawilża moją skórę! Skóra po użyciu jest oczyszczona i odżywiona! Nie zapycha! Będę do niego wracać. 
❤  Pudrowo-matująca mgiełka w sprayu, Efektima
Na obecną porę roku spryskuję twarz albo na krem BB, albo tylko na krem z filtrem! I w obu przypadkach sprawdzała mi się świetnie! Nie jest to na pewno efekt matu jaki byśmy uzyskali po pudrze matującym, ale mi jak najbardziej odpowiada. Mgiełka eliminuje lepkość, pozwala mi uzyskać naturalne wykończenie no make up. Nie obciąża, nie zapycha. Nie podrażnia. Nie ściąga skóry. Pory po użyciu faktycznie są mniej widoczne a skóra bardziej wygładzona!. Ma przyjemny zapach! Może kiedyś do niej wrócę. 
❤  Peeling do twarzy (złuszcza + odświeża), Duetus
Dobrze oczyszcza, pozbywa się suchych skórek, nie wysusza skóry, ma naturalny skład, ale zapach przyprawia mnie o mdłości (mocny ziołowy zapach) i głównie z tego powodu nie planuję powrotu...
❤Peeling kwasy AHA z delikatnym pyłem wulkanicznym Aksamitne wygładzenie, L'biotica Eclat Face Peel 
Konsystencja biała kremowa z zatopionymi w niej  (niewidocznymi gołym okiem) drobinkami pyłu wulkanicznego o niesamowicie pięknym zapachu owocowym (zdecydowanie dominuje mango) aż chciałoby się zjeść <3 Peeling bardzo szybko się wchłania! To co zostaje czyli nadmiar kosmetyku zmywam letnią wodą. Cera po użyciu jest wygładzona, delikatnie rozjaśniona, nawilżona!, koloryt delikatnie wyrównany, pory jakby mniej widoczne, gładka i miękka w dotyku!:) Peeling nie podrażnia ani nie uczula! Pierwszy raz jak nałożyłam to czułam mrowienie na skórze podobne jak w przypadku Peeling 3 Enzymy od Tołpy (na szczęście za każdym kolejnym razem nic takiego nie miało miejsca albo moja skóra się do tego produktu przyzwyczaiła?). Po zastosowaniu peelingu skóra nie jest ani sucha ani ściągnięta! Nie jest konieczne nawet nałożenie kremu na twarzy! Mój HIT <3 
❤ Hydrożelowe płatki pod oczy Black Detox, Efektima
❤ Hydrożelowe płatki pod oczy Snail & Vitamin C, Efektima
❤ Hydrożelowe płatki pod oczy Shiny Look, Efektima
Nie podrażniają ani nie powodują łzawienia oczu! Moim zdaniem warto je mieć w swojej kosmetyczce na sytuacje awaryjne czy większe wyjścia :) Praktycznie wszystkie sprawdziły się u mnie podobnie. Skóra pod oczami była wygładzona, delikatnie nawilżona oraz rozjaśniona. Na pewno wrócę do Shiny Look! P.S. Kosztują około 5 zł!
Pisałam Wam o nich w środę, więc zainteresowanych odsyłam do recenzji :)
❤  Regulujący krem Zielona herbata na noc, Bielenda
Krem ma przyjemną konsystencję i ciekawy zapach zielonej herbaty. Jednak lepiej sprawdzi się wiosną, latem aniżeli jesienią czy zimą :( Dlatego czekałam na jego zdenkowanie do wiosny! Niestety słabo nawilża skórę na noc więc żeby go zużyć zaczęłam go używać pod makijaż i był spoko (konsystencja lekka o dziwo jak na krem na noc). Innych rezultatów obiecanych przez producenta też nie zauważyłam... I mam co do niego mieszane uczucia!
❤Kuracja przeciwzmarszczkowa pod oczy Nawilżenie i Ujędrnienie, Basiclab Dermocosmetics Esteticus
Wprawdzie takowych mocnych zmarszczek pod oczami jeszcze nie mam, ale jak to mówią lepiej zapobiegać niż leczyć! Konsystencja typowo żelowa... ale nie sprawia problemu przy aplikacji. Serum bardzo szybko się wchłania, nie klei się, nie posiada żadnego zapachu!, bardzo dobrze nawilża i wygładza  okolice pod oczami, niweluje delikatne opuchnięcia pod oczami, radzi sobie z sińcami pod okiem (rozjaśnia delikatnie okolice pod oczami), jest mega wydajne (2 krople bez problemu wystarczą). Wadą z pewnością jest fakt, że musimy je zużyć w ciągu 3 miesięcy co z powodu dużej wydajności jest praktycznie nieosiągalne...no i cena również może być dla niektórych przeszkodą (około 40 zł...mi udało się upolować na promocji za około 25 zł!). Obecnie mam chrapkę na Żel pod oczy Granat O!Figa, ale będę na niego polować na dużej promocji! A do tej kuracji możliwe, że jeszcze nieraz wrócę :) 
❤  Krem-baza pod makijaż (Make up Care Professional Hydra Primer), Nivea
Konsystencja lekka, żelowa, wchłania się bardzo szybko (osoby z cerą tłustą muszą trochę dłużej poczekać na wchłonięcie się tego produktu!) i pozostawia naszą skórę matową. Posiada piękny, słodki zapach. Dla niektórych zapach może być za mocny! Na szczęście zapach bardzo szybko się ulatnia! Produkt bardzo dobrze współpracuję z moim podkładem Boujrois 123 (nie roluje się!). Niestety nie zauważyłam, żeby jakoś wpływał na przedłużenie makijażu! Skóra po użyciu jest wygładzona i odżywiona oraz dobrze przygotowana pod makijaż! Na szczęście nie podrażnia ani nie uczula i nie zapycha skóry! Moim zdaniem krem-baza pod makijaż lepiej się sprawdza latem,kiedy moja skóra nie potrzebuje mocnego odżywienia tylko zmniejszenia sebum i dobrego zmatowienia (mam cerę mieszaną a zimą bardziej skłonną do przesuszeń!). Ja jestem na Tak jeśli chodzi o krem pod makijaż, co do bazy w moim przypadku makijaż trzyma się tyle samo czasu!
❤Maska i peeling 2w1 (Żółta glinka syberyjska & Olej migdałowy) do cery tłustej i mieszanej, Rapan Beauty
Dobrze się aplikuje na skórę (nieco gorzej z jej zmywaniem, ale to kwestia wprawy). Zapach ma specyficzny, ale do przeżycia. Bardzo szybko zasycha na twarzy, dlatego hydrolat albo tonik jest niezbędny w pobliżu (nie powinno się dopuścić do zaschnięcia glinki na twarzy!). Na mojej mieszanej cerze sprawdza się rewelacyjnie. Skóra po użyciu jest oczyszczona, wygładzona, pory są widocznie zmniejszone a zaczerwienienia i niedoskonałości na skórze są ukojone i mniej widoczne. Skład jak marzenie. Jednak, żeby nie było tak kolorowo to po nałożeniu na skórę czułam mocne pieczenie na skórze (aż chciałam ją zmyć z twarzy, ale dałam jej szanse na całe szczęście). Dobrze, że to okropne pieczenie trwało jedynie chwilkę. Maskę trzymałam około 15 minut na twarzy. Pomimo tej jednej wady polecam Wam ją! Sama mam ochotę wypróbować niebawem maskę peeling z niebieską glinką i smoczą krwią!.
❤   Koreańska maseczka w płachcie Santa , Muju Xmas
❤   Koreańska maseczka w płachcie Elf, Muju Xmas
❤  Koreańska maseczka w płachcie Renifer, Muju Xmas
Nie będę opisywać każdej z osobna bo niewiele się od siebie różnią (no chyba, że nadrukiem na płachcie). Wszystkie trzy nie podrażniają naszej skóry i nie  pozostawiają lepkiej warstwy o dziwo ! Wszystkie odświeżają, nawilżają, wygładzają, pozostawiają naszą skórę gładką  i przyjemną w dotyku. Czy rozświetlają naszą skórę? Niestety takiego efektu nie odnotowałam! Kosztują około 7 zł za sztukę, więc całkiem nieźle w porównaniu do Bielendy czy Selfie Projects. Ja na pewno będę do nich wracać! Przepraszam Was bardzo, że latem pokazuję Wam świąteczne maseczki, ale niedawno dopiero je użyłam :D
❤ Kokosowa maseczka do twarzy peel off , 7th Heaven
Jak lubię maseczki do twarzy tej marki tak ta jest dla mnie pomyłką!  Maseczka nie ma zbyt przyjemnego zapachu, jest mega gęsta kleista, ciężko się ją nakłada :( a ściągnięcie jej to jest dopiero dramat! ciągnie się, zostawiając na twarzy plamy, które bardzo ciężko domyć! przy okazji wyrywa malutkie włoski z twarzy! Myślałam, że razem z tą maseczką ściągam sobie twarz i to dosłownie! Boli jak diabli, nie polecam! Skóra po użyciu nie jest ani oczyszczona ani nawilżona, ale za to  zaczerwieniona i mocno piecze! Ma mocny kokosowy zapach!  Niestety nigdy więcej się na nią nie skuszę! Ja jestem na NIE i będę ją omijać szerokim łukiem. 
❤ Bąbelkująca maseczka nawilżająca Banana Cabana, Bielenda
Maseczka nawilża a i owszem, ale tylko na chwilkę... pachnie bosko bananami (ale nie tak chemicznie i mdło jak większość bananowych kosmetyków!) Po nałożeniu zaczyna bąbelkować i łaskotać naszą skórę. Nie piecze ani nie podrażnia skóry. Za to nie mogę jej zarzucić innego działania: skóra po użyciu jest gładka i delikatnie rozjaśniona. Zajmuje zaszczytne 3 miejsce razem z wersją Merry Berry (o której pisałam Wam w ostatnim denku). 
❤ Bąbelkująca maseczka energetyzująca Mango Balango, Bielenda
Za to ta wersja pachnie bosko podobnie jak Mohito Despacito (mój faworyt z całej czwórki). W zapachu przeważa zdecydowanie mango co mi się niesamowicie podoba! Po nałożeniu zaczyna bąbelkować i łaskotać naszą skórę. Nie piecze ani nie podrażnia skóry. Nawilżyła moją skórę, rozświetliła, była mięciutka i przyjemna w dotyku! Polecam :) Mam nadzieję, że pojawią się jakieś nowe wersje zapachowe <3 
>>Bąbelkująca maseczka Mohito Despacito (rozświetlająca) i Bąbelkująca maseczka Merry Berry (detoksykująca), Bielenda
❤ Oczyszczająca maseczka z zieloną glinką i naturalną wodą kokosową, Delia Botanical Flow 
❤ Łagodząca maseczka z czerwoną glinką i naturalnym olejem konopnym, Delia Botanical Flow
Obie maseczki są glinkowe, bezzapachowe. Skóra po "multimasking" była oczyszczona, wygładzona, pory delikatnie zwężone a niedoskonałości i zaczerwienia na twarzy ukojone. Skóra nie była przesuszona a nawilżona i miękka w dotyku. Obie miały przyjemną konsystencję. Chociaż wydaje mi się, że maseczka z czerwoną glinką ma bardziej kremową konsystencję i łatwiej się ją aplikuje na skórę. Jedyny minus to to, że po użyciu maseczki z czerwoną glinką przez chwilkę piekła mnie skóra :( Kosztuję niecałe 5 zł, więc można je wypróbować bez obaw o portfel :D. A i warto je zmywać za pomocą jakiejś gąbeczki czy ręczniczka bo lubią się "maziać" po całej twarzy (pewnie wiecie o co mi chodzi?). Wystarczają na dwa użycia! 
❤  Normalizująca maseczka do twarzy do cery tłustej i mieszanej, Vianek
Na blogu pojawiała się nieraz i na pewno będę do niej wracać! Maseczka wystarcza na dwa użycia. Jest gęsta, ale łatwo się rozprowadza na twarzy. Nie spływa z twarzy, ale trzeba uważać bo dość szybko zasycha (jak to glinka!). Ja używam do zwilżenia toniku w sprayu. Zapach typowo glinkowy, ziemisty, ale za sprawą innych składników słodki i przyjemny. Zapach nie jest drażniący. Cera po użyciu jest gładka, promienna, nawilżona, zmatowiona, oczyszczona! Nie jest ściągnięta! Koi zaczerwienia, nie podrażnia ani nie uczula. Do tego składowo nic nie mam jej do zarzucenia podobnie jeśli chodzi o cenę i dostępność. Mój HIT do cery mieszanej :) 
❤  Zestaw maseczek na 7 dni Beauty Week, Marion 
Pokazywałam je Wam je już dawno w Nowościach kosmetycznych (Tutaj :)) i wiele z Was było ciekawych jak się sprawdzą! Zużyłam wszystkie i według mnie żadna niczym specjalnym się nie wyróżniła abym chciała do niej wrócić. Najgorsza z nich wszystkich była peel off :( No może bym wróciła do Norwegii bo przyjemnie rozgrzewała, ale reszta jak dla mnie to strata pieniędzy (12,99 zł cały zestaw). Moim zdaniem pomysł na 7 dniowe całkiem fajny...szkoda, że wykonanie kiepskie :(  A energetyzująca środa mocno śmierdziała alkoholem! Takie sobie maseczkowe rozczarowania z Biedronki!
❤  Zabieg oczyszczająco-nawilżający, Marion
Ten zabieg oczyszczająco-nawilżający okazał się totalnym bublem dla mnie...Nie zrobił totalnie nic na mojej skórze...Całe szczęście, że kosztował grosze... Nigdy więcej!
❤  Peeling drobnoziarnisty SkinShot Coffee Powder, Bielenda
Nawet nie wiecie jak on bosko pachnie kawą <3 Peeling delikatnie ściera skórę, więc nie dla fanów mocnego zdzierania! Dobrze oczyszcza, wygładza i odświeża moją mieszaną cerę. Skóra po użyciu jest miękka i gładka! Jedyną wadą jest jego szaloną cena (9,99 zł!) i pomimo tego, że bosko pachnie kawą i ma cudne działanie to ta cena jak na jedno użycie zwala z nóg! Ja go kupiłam na promocji 2+2, więc w takim rozrachunku polecam! Mogliby zrobić większego opakowanie :) 
❤  Zestaw maseczek na 7 dni Beauty Week, Marion 
O tym zestawie pisałam Wam wyżej :)
❤  Płyn do płukania jamy ustnej Green Tea, Listerine
❤  Płyn do płukania jamy ustnej Nightly Reset, Listerine
W sumie rzadko piszę o płynach do płukania jamy ustnej, ale skoro opakowania zostały to czemu by o nich nie wspomnieć na blogu :) Pierwszy z nich bardzo przyjemny, herbaciano-ziołowy smak, pozostawia w ustach uczucie przyjemnej świeżości (szkoda tylko, że przez chwilę za co ma minusika!). Plusem jest brak alkoholu w składzie. Jest bardzo łagodny w użytkowaniu. Co do działania robi to co większość płynów: oczyszcza, odświeża i chroni nasze ząbki :) Nie wiem czy kupię ponownie bo ostatnio widziałam go w cena na do widzenia! Drugi za to to mój hit (szkoda, że bardzo niewydajny, ale to moja wina bo go nie rozcieńczałam tak jak pisał producent!). Ma mocniejsze działanie niż opisywany wcześniej, ale nie piecze na szczęście. Za to uczucie przyjemnej świeżości utrzymuje się na długo. Działanie takie samo jak poprzednik! 
❤  Płyn do płukania jamy ustnej Tea & Lemon, Colgate Plax
Łagodny bezalkoholowy płyn do płukania jamy ustnej! Ma przyjemny zapach podobny do tego z Listerine! Skuteczny w działaniu tak jak ulubieńcy Listerine! 
❤  Wybielający płyn do higieny jamy ustnej, NatureOn Carbon White
Co to za okropieństwo :O smak okropny nie da się go przetrawić...wylał go w końcu do umywalki bo nawet mąż nie chciał go używać :/
❤ Płyn do płukania jamy ustnej z aminofluorkiem Przeciw próchnicy, Elmex 
Ten jest świetny odkąd założyłam aparat ortodontyczny :) Szkoda tylko,  że mega niewydajny! Pomógł mi zminimalizować krwawienie dziąseł. Ma bardzo delikatny smak, ale skuteczne działanie. Jedyną wadą jest regularna cena :/ Na pewno na promocji będę do niego wracać :)
❤ Wybielająca pasta do zębów (Delicate White), Blend-a-med 3D White 
Zużyliśmy z mężem nie wiem ile już opakowań tej pasty (Po prostu do denka nie będę wrzucać kilkanaście opakowań tego samego :D). Obecnie przez aparat ortodontyczny nie mogę do niej wrócić :/ Oczywiście cudów z wybielaniem nie ma, ale skutecznie usuwa osad, kamień nazębny i przebarwienia!. Ogólnie delikatna, ale bardzo skuteczna. Dobra dla wrażliwych zębów!Pozostawia uczucie świeżości na dłużej. Mój HIT! Kupuję zawsze podwójne opakowania w Biedronce albo Rossmannie i gdy tylko skończenie leczenie aparatem to na pewno do niej wrócę <3 
❤ Pasta do zębów z fluorem dla wrażliwych zębów, Sensodyne Rapid
Jak dla mnie ta pasta kompletnie nie dla wrażliwych zębów :/ Średnio domywa zęby, nie pozostawia uczucia świeżości, słabo się pieni. Za to wydajna jest jak diabli! Nie polecam :/

KOLORÓWKA I INNE:

❤  Odżywczy krem do rąk, Biolaven Organic
Dobrze nawilża i pięknie pachnie (ziołowo-winogronowo). Szybko się wchłania. Ratunek dla suchych dłoni. Nie pozostawia tłustej warstwy. Mega wydajny. Szkoda, że słabo dostępny stacjonarnie... 
❤  Korektor kamuflujący w płynie 005 Light Natural, Catrice
Stosuję go przede wszystkim pod oczy!  Świetnie sprawdza się na co dzień. Krycie i trwałość oceniam na plus. Nie obciąża mojej skóry pod oczami. Ma ładny kolor. Sprawdza się dobrze także jako baza pod cienie!. Jest bardzo wydajny. Ma bardzo fajną konsystencję. Genialny efekt za niewielkie pieniądze. Słyszałam, że lubi ciemnieć czego Ja u siebie nie zauważyłam...Miłość od pierwszego użycia! Więcej znajdziecie o nim: TUTAJ :)
❤  Baza pod pomadkę (Prime & Prep Lipstick Base Vitamin E), Golden Rose
Konsystencja woskowa, trochę tępa, ale po ustach rozprowadza się bardzo przyjemnie. Pachnie bardzo słodko tak jakby wanilią?Wygładza usta, ale nie przedłuża trwałości szminek. Pomadka z bazą dobrze współpracuje. Niestety sztyft bardzo szybko się brudzi, daje matowe wykończenie. Może kiedyś kupię ponownie. 
❤  Pomadka do ust Neon Colour, pomadka do ust Sowa (Biedronka)
Pomadka kupione kiedyś podczas zakupów w Biedronce... Wyrzucam bo już dawno są po terminie! Niestety nie pamiętam jak się sprawdziły bo już X czasu jej nie używam... 
❤ Wegański szampon w kostce do mycia całego ciała i włosów, Auna 
Niestety nie do moich włosów :/ Włosy  były mega szorstkie i nieprzyjemne i zapach nie mój :/ Dodatkowo strasznie przesusza włosy :/ Koniec końców zużyłam do mycia pędzli :/ To bardziej mydło aniżeli szampon w kostce :/  



I to by było na tyle :) 
Taki trochę tasiemiec wyszedł :D 
Za jakiekolwiek błędy w pisowni czy literówki przepraszam :/ Czytałam dwa razy, ale nie wyłapałam nic!

Znacie produkty z mojego denka? Jakie są Wasze opinie na ich temat? Który z nich chciałybyście/chcielibyście wypróbować?



Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam

Marzycielka