Odżywcza maska do włosów (BANANA HAIR FOOD), Garnier Fructis- recenzja #71

HEJ ŁOBUZY!


        Dawno mnie tutaj nie było, ale powoli wracam do żywych i regularnego blogowania! :) Dzisiaj mam dla Was recenzję nowej maski do włosów marki Garnier. Kupiłam ją już jakiś czas temu, więc najwyższa pora coś Wam o niej opowiedzieć! Jeśli jesteście ciekawi czy przypadła mi do gustu a może było wręcz odwrotnie? To zapraszam Was serdecznie dalej. 


Dzisiejszy "bohater" recenzji:



Obietnice producenta:



Banana Hair Food wzbogacone o ekstrakt z banana z Kostaryki to propozycja dla wymagających, bardzo suchych włosów. Kremowa, delikatna formuła, przepełniona substancjami odżywczymi i nawilżającymi, sprawi, że włosy będą miększe, bardziej błyszczące i łatwe w rozczesywaniu.



Rezultaty:

3x większe odżywienie w formie spłukiwanej maski
4x większe odżywienie w formie produktu bez spłukiwania

Aksamitna konsystencja sprawia, że jej nakładanie to przyjemność, a egzotycznemu zapachowi nie można się oprzeć. Za górnymi nutami słodkiego banana, musujących cytrusów i cierpkiego ananasa pojawiają się poprawiające nastrój nuty środkowe – mleko z orzechów laskowych, kokos i jabłko. Dołączają do nich bazowe nuty piżma, wanilii i drzewa sandałowego, tworząc zmysłowy finisz.

Banana Hair Food jest do włosów bardzo suchych, wymagających odżywienia i specjalnej pięlegnacji, szorstkich i pozbawionych blasku.


  • głęboko nawilża włosy,
  • nadaje miękkość,
  • wzmacnia i odżywia,
  • 98% składników pochodzenia naturalnego,
  • 0% silikonów dla naturalnej lekkości włosów,


Sposób użycia:

3 SPOSOBY UŻYCIA:

  1. Jako odżywkę: nanieś na mokre włosy, aby je odżywić i ułatwić ich rozczesywanie, bez obciążania.
  2. Jako maskę: nanieś na mokre włosy, pozostaw na 3 minuty i dokładnie spłucz, aby intensywnie odżywić bardzo suche włosy.
  3. Jako pielęgnację bez spłukiwania: nanieś niewielką ilość produktu na mokre lub suche włosy, aby je odżywić i zapewnić im miękkość na dłużej. 

Skład:

Aqua, Ctearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethyloamine, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter (masło shea), Olea Europea Oil/Olive Fruit Oil (oliwa z oliwek), Musa Paradisiaca Fruit Juice/Banana Fruit Juice (ekstrakt z banana/proteiny), Glycine Soja Oil/Soybean Oil (olej sojowy), Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus Seed Oil/Sunflower Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract/Rosemary Leaf Extract (ekstrakt i olej z rozmarynu), Coco-Caprylate/Coconut Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Persa Gratissima Oil/Avocado Oil (olej awokado), Lactic Acid, Tertaric Acid, Cetyl Esters, Tocopherol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Caramel, Linalool, Eugenool, Coumarin, Benzyl Alcohol, Parfum.

Moja opinia:

Maska zamknięta jest w dużym słoiku o pojemności 390 ml. Jak wspominałam wyżej można stosować ją na 3 sposoby ( u mnie nie sprawdził się jedynie sposób bez spłukiwania :( niezależnie od tego ile maski nałożyłam na włosy :(). Zapach jest obłędny mniej chemiczny niż w bananowym Kallosie (o, którym kiedyś Wam już pisałam). Zapach maski z Garniera ma zapach takiego jakby kremu bananowego i taką ma również konsystencję nie za rzadką, nie za gęstą. Moje włosy po rozjaśnianiu bardzo się puszą i są niestety bardzo suche i ciężko się rozczesują. Po użyciu bananowej maski do włosów moje włosy są zdecydowanie bardziej  miękkie, nawilżone i odżywione. Włosy są wyraźnie dociążone i wygładzone. Nadaje włosom delikatny naturalny blask. Maska na szczęście (oprócz wersji bez spłukiwania) nie obciąża moich włosów i nie skleja moich pasm. Niestety jak dla mnie jest słabo wydajna :(. Ja jestem zadowolona, chociaż odżywki Oil Reapir nie pobiła! 
Cena: około 25 zł/ Dostępność: drogeria Rossmann (obecnie na promocji 2+2 :)).

Podsumowując maska nie jest zła, ale Ja narazie nie wrócę do niej :) 
Obecnie poluję na wersję z papają.





Moja ocena: 

8/10


Tak jak wspomniałam spełnia wszystkie obietnice producenta: nawilża i odżywia włosy, nadaje im delikatny blask, ma piękny zapach, wygładza i dociąża włosy, nie obciąża włosów i nie skleja moich pasm, ma konsystencję takiego budyniu. Wszystko jest na plus! Jedynie do czego mogę się przyczepić to do wydajności i ceny :). Mimo wszystko polecam, wypróbować na swoich włosach! 


Znacie te maski Hair Food od Garnier Fructis? Którą lubicie najbardziej? Chętnie się dowiem :)




Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,




42 komentarze:

  1. Na pewno kupię ją przyjaciółce na urodziny, bo kocha wszystko co pachnie bananem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że przyjaciółce przypadnie do gustu :)

      Usuń
  2. Muszę się w końcu za nią wziąć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja uzywam tylko i wyłącznie maski od Kallos, z keratyną ;) jak dla mnie jest najlepsza dla moich farbowanych włosów. Są po niej miękkie, łatwiej się rozczesują i są lekkie ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie maski z Kallos są trochę za słabe :) Dla mnie to bardziej odżywki aniżeli maski, ale dobrze, że Ci się sprawdzają :)

      Usuń
  4. Już to, że jest bananowa kusi ;D bananowego Kallosa lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam je na oku, ale jednak się nie zdecydowałam. To opakowanie jest dla mnie za duże, chyba nigdy bym jej nie zużyła. No i olej kokosowy w składzie, którego moje włosy wybitnie nie lubią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zużyłabyś bez problemu :D Ja też tak myślałam, że nie zużyję jej nigdy :p Są jeszcze inne wersje zapachowe do wyboru gdyby coś :D

      Usuń
  6. Kusi mnie mocno i na pewno w końcu ją kupię, podobnie jak i papaję :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ich mag den Blog, können wir kooperationen haben, mehr können Sie Hier klicken.

    OdpowiedzUsuń
  8. No własnie czytam same ochy i achy nad wersją z papają:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ją na liście zakupów. Muszę wreszcie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kuszą mnie te maski, jednak postanowiłam najpierw zużyć zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również muszę zużyć zapasy, żeby kupić papaję :)

      Usuń
  11. A u mnie odwrotnie! Zużyłam papaję i bardzo z niej zadowolona kupiłam właśnie wersję bananową. Ciekawa jestem czy też będę zadowolona :) Choć powiem ci, ja nie narzekałam na wydajność papajowej, a mam długie włosy, pewnie pod koniec roku sięgną mi już do pasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe,że bananowa ma rzadszą konsystencję aniżeli papaja i to pewnie dlatego wydajność jest inna :) I jak Ci się sprawdza bananowa?

      Usuń
  12. już promocja w Rossku się skończyła. szkoda, że bez splukiwania nie dała rady chociaż ja pewnie bym tak jej i tak nie wypróbowała:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się za niedługo będzie kolejna promocja :D No niestety u mnie się nie sprawdziła ta wersja bez spłukiwania :(

      Usuń
  13. Kocham wszystko co pachnie bananami wiec chetnie bym ja sprawdzila ;)

    Obserwuje.
    ANGELIKA MARTKO

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam wersję z papają i ona to dopiero ma obłędny zapach! :) Po pierwszym użyciu nie byłam nią zachwycona, ale w późniejszym czasie bardzo ją polubiłam. Teraz stosuję ją podczas swojej pielęgnacji. Głównie w wersji ze spłukiwaniem. Włosy po niej są o wiele łatwiejsze w rozczesywaniu, nawilżone i błyszczące. Muszę wypróbować jej również na sucho :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę w końcu wypróbować tę maskę, bo już od dłuższego czasu za mną chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam, ale może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja miałam wersję z jagodami Goi a teraz mam z Papają :D I powiem szczerze uwielbiam ją :D A na tą Twoją i tak się skuszę. Ja bardzo lubię te maseczki :D A papaja tak pięknie pachnie....

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuje Wam za wszystkie komentarze i odwiedziny mojego bloga :) Zachęcam Was do obserwowania! :) Wpadajcie częściej :) Trzymajcie się! :) Czasami czas nie pozwala odpowiedzieć na wszystkie od razu, ale czytam wszystkie na bieżąco i bardzo się cieszę z każdego :)
Zgodnie z rozporządzeniem RODO zostawiając komentarz zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.


Copyright © 2016 Okiem Marzycielki , Blogger